Bal jak sprzed dwóch wieków. Wyjątkowe warsztaty w pilskim muzeum
W pierwszym spotkaniu 3. rundy tych rozgrywek Kolejorz pokonał przy Bułgarskiej KÍ Klaksvík z Wysp Owczych 1:0. Bramkę na wagę zwycięstwa mistrzów Polski zdobył dopiero w 81. minucie Yannick Agnero. Wcześniej słabo grający zespół nie potrafił swojej znacznej przewagi potwierdzić golem.
Rewanżowe spotkanie za tydzień na Wyspach Owczych. Na razie Lechici nie mogą być pewni awansu do kolejnej rundy. Po zejściu z boiska portugalski obrońca Kolejorza Joel Pereira podkreślał, że wszystko rozstrzygnie rewanż.
To był trudny mecz. Warunki pogodowe nie sprzyjały grze w piłkę, wszyscy to odczuliśmy. Rywal równiez był wymagający, bronili bardzo dobrze. Stwarzaliśmy sobie okazje, ale nie potrafiliśmy ich zamieniać na bramki. W dodatku ich bramkarz świetnie interweniował. Wiemy, że to jeszcze nie koniec, jedziemy na rewanż by znów zwyciężyć
- mówił portugalczyk.
Po odpadnięciu z kwalifikacji Ligi Mistrzów Kolejorz walczy o udział w fazie ligowej nieco mniej prestiżowych rozgrywek - Lidze Europy. Żeby się w niej znaleźć musi wyeliminować dwóch rywali. Pierwszym jest farerskie KÍ Klaksvík. Choć nazwa rywala z archipelagu Wysp Owczych brzmi egzotycznie, to mają oni doświadczenie w pucharach. Przed pierwszym spotkaniem trener Lecha podkreślał, że jego zespół musi być gotowy do walki.
Spodziewamy sie tego, że rywal będzie bronił dobrze i że mecz będzie dla nas trudny. Klaksvik ma bogate doświadczenie w starciach z dużymi drużynami. Wiedzą, jak sobie wtedy radzić. Musimy znaleźć odpowiednią jakość z piłką przy nodze i grać szybko, żeby ich zaskoczyć
- dodał szkoleniowiec Kolejorza.
Niels Frederiksen nie poprowadził Lecha w czwartkowym spotkaniu, bo został zawieszony przez UEFA. Spotkanie oglądał z trybun. Jego miejsce zajął asystent Andreas Hagen.
CZYTAJ WIĘCEJ: Lech bez "Kotła" i trenera w meczu z Klaksvik! Surowe kary dla Kolejorza