Sąd dla kibiców - na stadionie
Zagłębie pokonało Lecha 1:0 (0:0). Bramka: 1:0 Mouhamadou Traore (79).
Żółta kartka: KGHM Zagłębie Lubin - Sergio Reina, Dawid Plizga. Lech Poznań - Luis Henriquez, Hubert Wołąkiewicz.
Sędzia: Marcin Borski (Warszawa), od 14. minuty zastępował go sędzia techniczny Tomasz Garbowski (Opole). Widzów: 12155.
KGHM Zagłębie Lubin - Bojan Isailovic - Bartosz Rymaniak, Csaba Horvath, Sergio Reina, Przemysław Kocot (84. Fernando Dinis) - Łukasz Hanzel, Damian Dąbrowski, David Abwo, Dawid Plizga, Amer Osmanagic (72. Szymon Pawłowski) - Mouhamadou Traore.
Lech Poznań - Krzysztof Kotorowski - Grzegorz Wojtkowiak (85. Vojo Ubiparip), Bartosz Bosacki, Hubert Wołąkiewicz, Luis Henriquez - Dimitrije Injac, Rafał Murawski, Jacek Kiełb (73. Siergiej Kriwiec), Semir Stilic, Bartosz Ślusarski (63. Jakub Wilk) - Artjoms Rudnevs.
Do piątkowego spotkania Zagłębie przystąpiło w niemal najsilniejszym składzie. Po rehabilitacji do drużyny wrócił Szymon Pawłowski, zagrali pauzujący w ostatnim spotkaniu za kartki Przemysław Kocot i Damian Dąbrowski. Przed meczem z funkcji prezesa klubu odwołano natomiast Jerzego Kozińskiego. Lech przyjechał do Lubina bez Manuela Arboledy, Marcina Kikuta i Tomasza Bandrowskiego. Pierwsza część spotkania toczyła się w dość szybkim tempie, ale obu zespołom brakowało dokładności i w efekcie pod obiema bramkami niewiele się działo. Spore kłopoty obu bramkarzom sprawiały jedynie strzały z dystansu. W 14. minucie z powodu kontuzji boisko opuścił sędzia Marcin Borski, a jego miejsce zajął arbiter techniczny Tomasz Garbowski z Opola. W 42. minucie kibice Zagłębia odetchnęli z ulgą, bowiem po podaniu Grzegorza Wojtkowiaka z lewej strony boiska, stojący trzy metry od bramki Artjoms Rudnevs trafił w boczną siatkę. Już w doliczonym czasie gry swoją szansę mieli także gospodarze. Amer Osmanagic mocno uderzył z narożnika pola karnego, Krzysztof Kotorowski odbił piłkę przed siebie, ale nadbiegającego Davida Abwo ubiegli poznańscy obrońcy. Po zmianie stron Lech zaatakował nieco śmielej. Podopieczni trenera Jose Marii Bakero już w 47. minucie mogli wyjść na prowadzenie, ale po strzale Luisa Henriqueza Bojan Isailovic w ostatniej chwili zdołał odbić piłkę w bok. Dziesięć minut później bramkarz Zagłębia odważnym wyjściem zablokował strzał szarżującego Bartosza Ślusarskiego. W odpowiedzi groźnie na bramkę Lecha uderzali Osmanagic i Csaba Horvath, który po rzucie rożnym z trzech metrów trafił w dobrze ustawionego Kotorowskiego.
Na bramkę kibice musieli czekać aż do 79. minuty. Zagłębie przeprowadziło szybką kontrę, Abwo i Plizga wymienili dwa podania. po czym piłka trafiła na piąty metr do Mouhamadou Traore, który przerzucił ją nad rozpaczliwie interweniującym bramkarzem. Goście do ostatnich minut próbowali atakować, ale ich akcje były łatwo przerywane przez dobrze ustawionych obrońców i wynik nie uległ już zmianie.
Zagłębie przerwało serię trzech meczów bez zwycięstwa i awansowało na 8. miejsce w tabeli. Broniący tytułu mistrzowskiego Lech ma tylko jeden punkt więcej i znajduje się dwie pozycje wyżej.
Trener Lecha Poznań Jose Maria Bakero: "W tym spotkaniu wszystko nam sprzyjało, dobre boisko, dobra atmosfera na trybunach, ale nie udało nam się zdobyć bramki. Pokazaliśmy dwa oblicza, w pierwszej połowie zagraliśmy dość przyzwoicie, ale nie wykańczaliśmy akcji i to się na nas zemściło. W drugiej części gry Zagłębie przeprowadziło kilka kontrataków i właśnie z takiej sytuacji zdobyło gola. Brak skuteczności to był właśnie nasz problem - gdy mogliśmy strzelić bramkę, to się nie udawało, a Zagłębie swoją szanse wykorzystało".
Trener KGHM Zagłębia Lubin Jan Urban: "Wiedzieliśmy, że czeka nas trudny mecz. W pierwszej połowie wyszliśmy z szacunkiem do mistrza Polski, ale też ze zbyt dużym respektem. W defensywnie nie wyglądało to źle, ale jeśli odzyskiwaliśmy piłkę, to nic z tego nie wynikało. W drugiej połowie sytuacja się odwróciła. Nie chcieliśmy grać otwartej piłki, a wiedzieliśmy, że będziemy mieli okazje z kontrataków. Nie było widać, że się boimy i graliśmy dużo lepiej, chociaż inicjatywę w środku pola i na swojej połowie miał przeważnie Lech. Wykorzystaliśmy swoją sytuację, ale było jeszcze kilka akcji, w których zabrakło nam ostatniego podania. W końcówce przypomniały mi się mecze, w których traciliśmy bramki w ostatnich minutach, ale tym razem zdobyliśmy trzy punkty"
(PAP)
W najbliższy wtorek od 18.05 - transmisja z Bydgoszczy finałowego meczu Pucharu Polski pomiędzy Lechem Poznań i Legią Warszawa.