Dawid Szulczek i Adrian Siemieniec nie ukrywają, że są najlepszymi przyjaciółmi. Poznali się jeszcze na studiach na katowickiej AWF, później ze sobą współpracowali, Siemieniec był nawet świadkiem na ślubie Szulczka. Obaj zgodnie przyznają, że teraz sentymenty trzeba odstawić na bok.
W tym tygodniu ponoć się ze sobą nie kontaktowali. Szkoleniowiec Warty zdaje sobie sprawę z tego, że jego przyjaciel może dokonać czegoś historycznego, ale swoje cele stawia wyżej...
Życzę Adrianowi jak najlepiej. Wiem, że takie mistrzostwo, pierwsze w historii klubu, to wspaniała rzecz. Ale przykro mi, nie możemy im w tym pomóc. Gdyby życie napisało taki scenariusz, że po meczu cieszyć się będzie i Warta i Jagiellonia, to byłoby to fajne. Ale jeśli mam do wyboru radość Jagiellonii, albo radość Warty, to jestem samolubem i wybiorę radość Warty
- mówi Szulczek.
W dotychczasowych meczach Szulczka z Siemieńcem trzykrotnie górą był ten drugi. Warta, żeby być pewna utrzymania się w lidze musi w sobotę wygrać.