Pół tysiąca biało-czerwonych rozet
Nazwę może zmienić też ulica 23 Lutego, ale tu wciąż nie ma pewności, jak miałaby się nazywać. Zastąpienie trzydziestego drugiego prezydenta USA czterdziestym już przegłosowała Komisja Kultury Rady Miasta. Radny Marek Sternalski był "za". Proponuje też, by patronką ulicy w Poznaniu została była premier Wielkiej Brytanii Margaret Thatcher. Ta decyzja powinna jednak poczekać do wiosny. W Poznaniu obowiązują zasady, że zmarłych upamiętnia się 5 lat po śmierci. Choć od tej zasady były już odstępstwa.
Ulica 23 Lutego może zmienić nazwę w wyniku dekomunizacji.
- Nie zajęła się tym rada miasta, więc piłka jest po stronie wojewody. Cała sprawa jest w pełnym toku postępowania. Drugiego grudnia wojewoda wielkopolski będzie wydawał zarządzenia zastępcze w kwestii dotyczącej zmiany nazw ulic w sytuacjach, w których samorząd nie podjął w stosownych kroków, nie podjął uchwały zmieniającej, nie dostosował się do wymogów ustawy dekomunizacyjnej - mówi Tomasz Stube z Urzędu Wojewódzkiego w Poznaniu.
W całej Wielkopolsce weryfikacji podlega ponad sto ulic. Tomasz Stube twierdzi, że nie ma na razie planów, by ulica 23 Lutego stała się ulicą Lecha Kaczyńskiego. I wymienia potencjalnych nowe nazwy: ulica Pocztowa lub ulica Stefana Stuligrosza.
- Mamy propozycje ze strony różnych środowisk. Pojawiają się różnorodne ulice, które mogłyby zastąpić taką nazwę, m.in. ulica Pocztowa. Pojawia się też propozycja nadania ulicy imienia profesora Stuligrosza - mówi Tomasz Stube.
Możliwe zmiany na ulicach oburzają poznańskich działaczy partii Razem, którzy zbierają podpisy pod petycją do rady miasta i wojewody wielkopolskiego.
- Margaret Thatcher i Ronald Reagan są dla nas nie do przyjęcia - mówi Maciej Szlinder z partii Razem. - Uważamy, że uczynili świat znacznie gorszym. Realizowali politykę w interesie wielkiego biznesu i osób najbogatszych, a wbrew interesowi większości społeczeństwa - dodaje.
Pomysłu zamiany jednego prezydenta USA na drugiego broni radny Marek Sternalski, powołując się przy tym na zupełnie przeciwne argumenty i przypominając, że Margaret Thatcher ma powiązania z Poznaniem. - W pierwszej kolejności chcemy uhonorować ich za to, co zrobili dla Polski w latach osiemdziesiątych. Ponadto Thatcher jest także doktorem honoris causa poznańskiego Uniwersytetu Ekonomicznego - podkreśla radny.
Partia Razem nie chce też dekomunizacji ulicy 23 lutego. Zwraca uwagę, że Armia Czerwona wkroczyła do Poznania już wcześniej i toczyła w mieście walki, a w tym dniu skończyła się okupacja hitlerowska. - Jest to data symboliczna. Z Poznania wyszli wtedy ostatni nazistowscy żołnierze. Trudno więc nie gloryfikować tego w jakiś sposób - uważa Florentyna Gust z partii Razem.
Z kolei radny Sternalski nie ma nic przeciwko usunięciu daty przejęcia Poznania przez wojska radzieckie z nazwy ulicy. I to pomimo, że Rada Miasta nie zdecydowała się na dekomunizację ulicy 23 lutego. - Z historycznego punktu widzenia Polska w 1945 roku wcale nie odzyskała niepodległości. Nie widzę powodu, by świętować rocznicę wyzwolenia od armii niemieckiej i przejęcia władzy przez komunistów - dodaje Sternalski.
Zmiana nazwy ulicy niesie ze sobą koszty. Czy warto w imię symboliki ponosić wydatki? Radny Sternalski przekonuje, że tak. - Jeśli miałyby nastąpić zmiany, to nie powinny one obciążać wydatkami mieszkańców - uważa.
Jeśli chodzi o koszty dekomunizacji, Urząd Wojewódzki zrzuca winę na samorząd i powołuje się na ustawę dekomunizacyjną. - Przepisy ustawy wyraźnie wskazywały, że samorządy powinny podejmować stosowne działania, które nie będą pociągały za sobą kosztów. Obowiązywał jednak określony termin: początek września - podkreśla Stube.
Urząd Wojewódzki w w Poznaniu przyjmuje propozycje nowych nazw dla zdekomunizowanych ulic do 12 listopada. Można je nadsyłać na adres dekomunizacja@poznan.uw.gov.pl.
Czy Państwa zdaniem zmiany nazw ulic w Poznaniu są potrzebne? Zapraszamy do rozmowy o godz. 12.25 w audycji "W środku dnia". Prosimy dzwonić na numer 61 8 654 654 i komentować na portalu radiopoznan.fm
Piotr Jaśkowiak