Bart Szopiński (Boogie Boys) o nowej płycie na Święta!
W świątecznym tygodniu zapraszamy na spotkanie z bardzo dobrą świąteczną płytą z ostatniej chwili.
W świątecznym tygodniu zapraszamy na spotkanie z bardzo dobrą świąteczną płytą z ostatniej chwili.
Bartek Szopiński jest pianistą o międzynarodowej renomie. W przypadku takich instrumentalistów używa się bardziej pojemnego określenia „klawiszowiec”. Rzeczywiście klawisze i różne klawiatury, to dla Bartka Szopińskiego żywioł. Gra na różnych instrumentach, na organach Hammonda i wielu innych, gdzie klawiatura jest głównym polem działania. Tego artystę kojarzymy przede wszystkim z zespołem Boogie Boys, a ostatnio także z międzynarodową formacją Blues Against The Machine. Każdy kto bardziej zachłannie słucha muzyki, na dziesiątkach płyt natrafi na obecność Barta Szopińskiego. Nie przypadkiem Bartek przemienił się w Barta, bo tym razem chodzi o sprawę o większej, europejskiej skali.
Szczęśliwym trafem przez wiele lat radiowego życia, poznałem osobiście tysiące artystów światowego formatu i jeszcze więcej tych mało znanych, chociaż zasługujących na większe zainteresowanie. Zawsze fascynowało mnie jak bardzo muzyka jest sprzężona z jej twórcą i czy zachowanie artysty w bezpośrednim kontakcie, oddaje charakter jego muzyki. Bywało różnie, czasem te dwa wektory zupełnie się rozchodziły. Spokojny, ułożony muzyk eksplodował na płycie lub na koncercie.
Jeden z najzdolniejszych, najwszechstronniejszych i najbardziej płodnych muzyków w Polsce nazywa się Marcin Masecki i jest od dziś naszym Artystą Tygodnia.
Ile to już razy słyszałem stwierdzenie: mam wszystko. Tak odpowiada prawdziwy miłośnik talentu jakiegoś artysty, natychmiast gdy usłyszy jego nazwisko. To „mam wszystko” odnosi się do płyt, które muzyk nagrał. Miłośnik czy wręcz fan, chce mieć pod ręką całość dokonań swojego pupila. Kolekcjoner ma jednak twardego przeciwnika w postaci wydawcy, który niekoniecznie udostępnia wszystkie nagrania artysty, jakie posiada do wyłącznej dyspozycji. Czasem coś odrzuca, dyskwalifikuje lub tylko odkłada na półkę, z myślą o opublikowaniu takich rarytasów w odpowiednim momencie.
Trudno się oswoić z myślą, że rock progresywny istnieje ponad 50 lat. Wszyscy przeżywający młodość w tamtych odległych czasach odbierali pionierskie dzieła progressive rocka jak wejście do tajemnego ogrodu dźwięków. Płyty zespołów Moody Blues, Yes, Genesis, King Crimson, Procol Harum i Camel opatrywano wtedy terminami art-rock, symphonic rock itd. Scena zapełniała się, zwłaszcza ta brytyjska, a jednocześnie do obiegu weszło określenie progressive rock.