NA ANTENIE: Ramówkowy spekulant
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Sztuka narodowa a globalizacja

Publikacja: 26.10.2017 g.16:58  Aktualizacja: 23.10.2017 g.17:13
Poznań
Z historykiem sztuki, dr hab. Michałem Haake, rozmawia Maciej Mazurek.
michał haake - Maciej Mazurek
/ Fot. Maciej Mazurek

Spis treści:

    Maciej Mazurek: Uczyłem się historii sztuki na podręcznikach i książkach, których rozdziały poświęcone były sztukom narodowym. Nikt nie kwestionował, że sztuka francuska ma inne cechy, niż sztuka niemiecka czy włoska, nawet w obrębie jednego stylu (np. baroku). Jak to wygląda dzisiaj? Czy możemy mówić jeszcze o sztukach narodowych?

    Michał Haake: Istotnie, w historii sztuki mamy wiele przykładów wyodrębniania sztuki poszczególnych narodów. Przypomnijmy, że obok indywidualnego stylu artystów, wyodrębniano styl np. malarstwa włoskiego, odróżniając go od stylu malarstwa holenderskiego. W ten sposób myśleli o sztuce zarówno artyści, jak badacze dziejów sztuki. Sprawa jest jednak złożona.

    W średniowieczu występuje zarówno sztuka osiągająca rozkwit w obrębie konkretnej wspólnoty polityczno-językowej - gotyk francuski - jak i sztuka międzynarodowa - styl panujący w Europie około 1400 roku. Zjawiska, które mają swoje korzenie w sztuce jednego kraju, są później uznawane za esencję sztuki innego narodu. Przykładem jest styl gotycki, traktowany na przełomie XVIII i XIX wieku za najpełniejszy wykwit ducha germańskiego. O tym, czy w danym zjawisku artystycznym dostrzega się związek z jakimś narodem, decydują zatem rozmaite okoliczności historyczne. 

    My także zaliczamy wiele osiągnięć do sztuki polskiej, chociaż genetycznie wywodzą się one ze sztuki innych krajów. Czy kaplica Zygmuntowska na Wawelu to dzieło sztuki polskiej czy włoskiej? A przecież wybór drugiej odpowiedzi nie przeczy głębokim związkom tego dzieła z polską kulturą. A jak jest dzisiaj? Łatwiej o pytania, niż odpowiedzi. Sporo jest sztuki, która żywi się historią i polityką. Czy obraz Marcina Maciejowskiego "Rolniczy lider wysypuje zboże na tory" z 2000 roku ze względu na temat jest przykładem sztuki polskiej? Obraz o takim temacie zapewne nie powstałby w innym kraju. I znowu wątpliwość: czy temat dzieła, jego ikonografia wystarczy, aby stanowić o takiej przynależności? I czy w ogóle, koncentrując się na temacie, mówimy o sztuce?

    Czy globalizacja zniszczy sztuki narodowe?

    Na Biennale w Wenecji mamy - jak wiadomo - pawilony narodowe. Wystawiają w nich na ogół artyści, mający obywatelstwo konkretnych krajów. Czy to jednak wystarczający powód, aby uznać ich prace za przykład sztuki tych krajów? Wizualny charakter prac nie pozwala na takie przypisanie. W dobie internetu artyści aplikują dla swoich potrzeb zjawiska artystyczne z najbardziej odległych zakątków. Żeby lepiej zrozumieć współczesność, sięgnijmy do historii. W średniowieczu mieliśmy w Europie wspólną kulturą opartą na łacinie i chrześcijaństwie oraz sztukę międzynarodową o różnych lokalnych obliczach i wariantach. 

    Czym nasza sytuacja różni się od tamtej? Zamieńmy - upraszczając - łacinę na angielski, religię na ideologię liberalizmu, Europę na świat. Jak się to ma do sztuki? O sile tamtej sztuki, średniowiecznej czy nowożytnej, nie rozstrzygała przynależność narodowa, ale takie wartości jak piękno, które oczywiście bardzo rozmaicie rozumiano. Jej własność pozostaje dla nas dzisiaj ważna i najbardziej zrozumiała. Czy dzisiaj zatem sztuka reprezentuje taki ponadnarodowy system wartości? Odpowiedzi są różne. Pisano w XX wieku zarówno o aktualności piękna, jak i o jego całkowitym odrzuceniu. Może to właśnie jest główne kryterium pozwalające na rozróżnianie w sferze sztuki?

    Czy mógłby pan wskazać na wyznaczniki tego, co specyficzne dzisiaj dla polskiej sztuki, jeśli takowe istnieją?

    Rozmaicie można podejść do tego pytania. Do niedawna artyści polscy tworzyli - mówiąc w uproszczeniu - pod zaborami czy za żelazną kurtyną. Mimo to pisano o specyfice XIX-wiecznego malarstwa polskiego, rzekomo silnie melancholijnego, o polskiej szkole filmowej albo plakatu. Czy jednak były to nazwy adekwatne? Dziś wiemy, że wspomniane malarstwo wyrastało ze wzorów obcych. Dzisiaj artyści polscy są silnie obecni w międzynarodowym obiegu sztuki. Uznanie zyskują jednostki, ale nie słyszałem, aby dostrzegano jakiś zjawiska specyficzne dla naszej polskiej kultury. Pytanie, czy dlatego, że ich nie ma, czy dlatego, że nikt już o taką specyfikę nie pyta? A może jedne kraje taką specyfikę zachowały, a inne utraciły swoją kulturową odmienność? Może decydują o tym wyłącznie względy polityczne. Nikt nie przestał chyba mówić o kulturze i sztuce amerykańskiej, chińskiej czy rosyjskiej. Może zatem to silnym prędzej przypisuje się także wyrazistość kulturową?

    Nie lubi pan sztuki, która jest upolityczniona i zideologizowana? W jednym z wierszy Wisława Szymborska napisała, że w XX wieku wszystko jest polityczne. Zatem czy możliwa jest dzisiaj sztuka, wolna od ideologii i polityki?

    Przekonanie, że nie ma współcześnie żadnej przestrzeni działań ludzkich, która nie byłaby uwarunkowana przez politykę, a więc przez ideologię - przyjmijmy, że polityka zawsze realizuje ideologię - jest bardzo silne. Czy jednak nie mieliśmy do czynienia ze sztuką upolitycznioną również dawniej? Produkcją podporządkowaną polityce bez ambicji artystycznych była w znakomitej większości np. propagandowa batalistyka francuska doby napoleońskiej. Nasz Piotr Michałowski był wobec niej bardzo krytyczny. Sięgnijmy głębiej. Czy upolityczniona nie była sztuka starożytnego Egiptu, albo sztuka Caravaggia realizowana w służbie kontrreformacji? A przecież w obu tych przypadkach nie czynimy z tego zarzutu. Są to bowiem kroki milowe w dziejach artystycznego przedstawienia i wyobrażania świata. 

    Mamy w historii sztuki także zjawiska, które rzekomo wolne były od ideologii i reprezentowały czystą sztukę, a w świetle badań okazuje się, że były zbieżne z celami politycznymi, jeśli nie wręcz narzędziem polityki. Pisano tak i o impresjonizmie francuskim, i o amerykańskim malarstwie abstrakcyjnym. Obecnie mamy sytuację, w której głosi się pochwałę sztuki krytycznej wobec polityki i ideologii, broniącej obywatelskich wolności, wykluczonych, a przecież w wielu wypadkach jawnie pozostającej w służbie polityki, wspierającej konkretne siły polityczne. Tak jest z ostatnimi filmami Agnieszki Holland. Tyle, że w przypadku impresjonizmu i abstrakcjonizmu amerykańskiego mamy do czynienia z wielkim osiągnięciem artystycznym. A obecnie? Czy potrafimy to ocenić?

    Pytanie jednak dotyczyło możliwości sztuki wolnej od ideologii w naszych czasach. Mnie osobiście przychodzi od razu na myśl wybitna twórczość Marka Chlandy. Nie wiem, co miałoby w jej przypadku na takie uwarunkowanie wskazywać. Ale może czegoś nie dostrzegam.

    Wyczytałem gdzieś, że świat sztuki dla elit doby globalizacji jest miejscem fascynującym. To wręcz religia dla ateistów. Co pan o tym sądzi?

    Nie wykluczam tego. Znowu sięgnę do historii. Około 1800 roku w romantyzmie niemieckim zaczyna się traktować sztukę jako religię. Miała ona zastąpić obumarłe doktryny religijne. Z podobnym zjawiskiem mamy do czynienia około sto lat później. "Bóg umarł", więc trzeba powołać nową religię, opartą na wolności jednostki i różnorodnym, synkretycznie traktowanym dziedzictwie kulturowym. Jeśli w dobie globalizacji występuje zjawisko, o jakim Pan mówi, to powstaje pytanie - czy należy mówić o rozpoczętym około 1800 roku procesie sekularyzacji, który trwa do dzisiaj? Czy rozmaite zjawiska z tego przedziału czasowego są czymś odrębnym, czy też poprzez nie proces ten pogłębia się w kierunku jeszcze dalej idącej przebudowy świata? Przebudowy prowadzonej pod hasłem odnowy i regeneracji. Wiele za takim wnioskiem przemawia.

    Dr hab. Michał Haake, historyk sztuki, pracownik Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

    https://radiopoznan.fm/n/BaoZi7