Tymczasem publicystka "Wprost" Joanna Miziołek ujawniła wczoraj swoją rozmowę z politykiem Platformy Obywatelskiej, który miał jej powiedzieć, że film Sekielskich "spadł (opozycji) z nieba". "Liczymy na to, że ludzie się w ten sposób odwrócą od Prawa i Sprawiedliwości" - cytowała dziennikarka. Prymas Polski arcybiskup Wojciech Polak powiedział Radiu Poznań, że "tej sprawy nie należało odkładać".
- Będzie cisza wyborcza i ten list nie będzie jej zakłócał. Poza tym posiedzenie Rady Stałej Episkopatu Polski było w tym tygodniu, szybko zwołane więc nie możemy tego odkładać. Wszyscy wierni widzą, że w tej gorączce przedwyborczej, w przerzucaniu się tymi projektami partii na temat powoływania komisji ds. badania pedofilii jest to sprawa podejmowana bardzo politycznie natomiast my nie odnosimy się do tego typu kwestii. My idziemy w tym co jest zmaganiem Kościoła. To pierwszy głos w tej sytuacji poważnego kryzysu. Ma ten list jasno określić wiernym w parafiach stanowisko biskupów - dodaje arcybiskup Wojciech Polak.
W niedzielnym liście biskupi będą przytaczać faktyczne przykłady pedofilii wśród duchownych, także te, które były pokazywane w filmie braci Sekielskich. Ma to pomóc zrozumieć wiernym, że pedofilia w Kościele to nie jest problem teoretyczny. Większość księży pracuje jednak gorliwie - przypomniał prymas Polski.
- List o przypadkach pedofilii wśród duchownych odczytywany w niedzielę wyborczą podczas mszy, może wpłynąć na wynik wyborów - ocenia politolog Szymon Ossowski.
- Temat filmu Sekielskich jest ważny w kampanii. To, że list będzie odczytywany, że Kościół swoje stanowisko ma i chce je przedstawić, to bardzo dobrze. Dzień wyborów to nie jest jednak najszczęśliwszy moment. Pojawią się zarzuty, obojętnie czy słuszne, czy nie, że ma to związek z wyborami. Myślę, że nie będzie to obojętne jeśli chodzi o wybory i może nawet wynik - mówi politolog z UAM Szymon Ossowski.
Rafał Muniak/Grzegorz Ługawiak/Michał Jędrkowiak