NA ANTENIE: IN THE STARS/THE ROLLING STONES
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Jadwiga Emilewicz nie zaprzecza i nie potwierdza, że wróci do rządu

Publikacja: 13.08.2021 g.14:07  Aktualizacja: 13.08.2021 g.14:43 Łukasz Kaźmierczak
Poznań
Była wicepremier z ramienia tej partii z Porozumienia odeszła we wrześniu 2020.
Jadwiga Emilewicz - Wojtek Wardejn
Fot. Wojtek Wardejn

Spis treści:

    Pytana, czy wróci do rządu, o czym mówi się w politycznych kuluarach, nie potwierdza, ani nie dementuje.

    Dzisiaj ministrem rozwoju i technologii jest premier Mateusz Morawiecki, który przejął tę funkcję. Wszelkie zmiany jesienią. Premier potrzebuje dzisiaj odzyskać sterowność także nad tą częścią, jaką jest gospodarka

    - mówi Jadwiga Emilewicz. 

    Ostatnie wydarzenia na scenie politycznej Jadwiga Emilewicz nazywa tąpnięciem, które zaczęło się rok temu, kiedy stało się dla niej jasne, że Jarosław Gowin już wtedy myśli o innym projekcie politycznym. "Ubolewam, że projekt Porozumienia się kończy" - podsumowuje.

    Poniżej cała rozmowa w audycji Kluczowy Temat.

    Łukasz Kaźmierczak: Nadal znajduje się Pani na ziemi niczyjej? To znaczy, nie ma Pani już w Porozumieniu, a żadnej legitymacji partyjnej Pani nie przyjęła.

    Jadwiga Emilewicz: Ale jestem członkiem obozu Zjednoczonej Prawicy, wspierającym rząd. To się nie zmieniło i nie mam wątpliwości, co do tego, że Zjednoczona Prawica jest dzisiaj najlepszym wariantem dla Polski.

    Ze spokojem Pani patrzy na to, co się dzieje, tak trochę z boku, czy przeciwnie denerwuje się Pani? To przecież Pani dawni koledzy partyjni z Porozumienia wyszli ze Zjednoczonej Prawicy.

    Trudno patrzeć ze spokojem na sytuację, w której jest jakieś tąpnięcie. Mam nadzieję, że krótkotrwałe.

    Niektórzy mówią, że to trzęsienie ziemi, a nie tąpnięcie, takie Pompeje wręcz.

    Powiedziałabym raczej, że tąpnięcie, bo rozpoczęło się tak naprawdę w ubiegłym roku. Rozmawialiśmy wtedy, kiedy zdecydowałam się na odejście z Porozumienia. Wtedy już było dla mnie jasne, że po tych trudnych rozmowach, które mieliśmy z Panem premierem Gowinem, że Porozumienie, czy jego prezes, myśli już o innym projekcie politycznym. Trudno mówić o trzęsieniu ziemi, bo to się wtedy zaczęło i trwało, to raczej taka ropiejąca rana.

    Myślę sobie, czy to Pani wyjście z Porozumienia nie było takim przepowiadającym znakiem tego wszystkiego i naturalną kontynuacją tego, że Pani rozstała się z Porozumieniem, jest to, że dziś Porozumienie rozstaje się ze Zjednoczoną Prawicą? Jest w tym logika polityczna?

    Trudno nie zauważyć, że kiedy zaczynała się ta kadencja, to mieliśmy, jeszcze wtedy „my”, Porozumienie miało 20 parlamentarzystów – posłów i senatorów. Dziś przy Jarosławie Gowina zostało właściwie pięciu, czy sześciu. Mam nadzieję i namawiam do tego koleżanki i kolegów z Porozumienia, że startowaliśmy z list Zjednoczonej Prawicy i obiecywaliśmy coś naszym wyborcom i taka lojalność wobec naszych wyborców wymaga, aby pozostać w Zjednoczonej Prawicy.

    Źle się stało, że Porozumienie nie jest w Zjednoczonej Prawicy?

    Oczywiście, że źle. Ubolewam nad tym, że ten projekt się w ogóle kończy. W polityce trudno jest przewidywać coś długoterminowo, ale gdybym miała to oceniać dziś, to ten projekt się kończy. Ubolewam nad tym, bo byłam jego współautorką bardzo intensywnie zaangażowaną i przekonaną, że takie przedsięwzięcie na politycznym rynku idei ma sens. Dzisiaj z bólem stwierdzam, że trudno jest powiedzieć, o czym jest Porozumienie i dla kogo to jest partia. Skoro sami posłowie w nią nie wierzą, to jak mają wierzyć w nią wyborcy? Oczywiście szkoda, natomiast z perspektywy procesu zarządzania, myślę tutaj o premierze Morawieckim, to sytuacja staje się prostsza. Kiedy przeanalizujemy sobie różne wypowiedzi na temat polityki rządu z ostatnich dwóch, czy trzech miesięcy, to mam wrażenie, że najsilniejszym publicznym krytykiem tej polityki był Jarosław Gowin. To jest próba odzyskania sterowności, która będzie miała miejsce. Trudna, bo oczywiście mniej posłów, ale trudno.

    Pewnie trochę trudniej będzie tym sterować, a niektórzy mówią, że na dłuższą metę jest to niemożliwe ze względu na to, że właściwie każde głosowanie wymaga chwiejnej, niekoalicyjnej większości, która jest ucierana przez liderów, ale z każdym z posłów trzeba się będzie osobno dogadywać.

    Wierzę, że projekt obozu Zjednoczonej Prawicy ma wielu sympatyków, także w tym parlamencie. Wierzę w to, że tak uda się ułożyć układ, że nie będzie...

    Gorzej, jak ci sympatycy będą szukani do rozwiązań podatkowych w partii Razem. Trudno ich nazwać sympatykami, chyba że obniżenia podatków dla najbiedniejszych.

    Chciałabym powiedzieć, że niezależnie od tego, że liczę, że wiele projektów będzie zyskiwało większość sejmową całkowitą, niezależnie, czy ktoś jest w koalicji, czy nie. Mówię o stabilnej większości, żeby nie zbierać jej ad hoc do każdego głosowania, tylko, że ten obóz wzmocni się o kolejne osoby, o kolejnych parlamentarzystów. Wierzę, że to się wydarzy jeszcze w tej kadencji.

    Pani wie coś, czego ja nie wiem, czy to takie bardziej domysły?

    Rozpoczął się sezon wakacyjny, wreszcie przerwa w pracach sejmowych. Mam nadzieję, że pozwolimy trochę Polakom od polityki odpocząć. Po wakacjach to będzie gorący okres polityczny.

    Wiem, że Pani jest znana z tego, że nie chce mówić o Jarosławie Gowinie. Ja to szanuję i myślę, że większość dziennikarzy rozumie, że o dawnych przyjaciołach mówi się albo w ogóle, albo pozytywnie. Muszę zapytać o działania Porozumienia, jako tego ostatniego elementu, który doprowadził do wyjścia. Chodzi o krytykę Polskiego Ładu. Potrafi Pani zrozumieć argumenty dotyczące nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji? Porozumienie mówi o tym, że jest sprzeczne z zasadami wolności słowa i pluralizmu mediów.

    To jest dłuższa dyskusja na temat tej ustawy. Wiemy, że ostateczne rozwiązania w tej ustawie nie są czymś egzotycznym w europejskim systemie prawa.

    Dania teraz przyjęła podobne rozwiązania. Mówił o tym wczoraj premier.

    Wiemy, że nie wprowadzamy czegoś, co nie jest znane w porządkach prawnych państw UE. To jest raczej kwestia porządkująca, aniżeli jakieś novum prawne. Zwłaszcza jeżeli weźmiemy pod uwagę poprawkę przyjętą w komisji, czyli przedłużenie koncesji nadawcy, o którym ostatnio było najgłośniej. To jest jednak inna sytuacja.

    Nie miałaby Pani problemu, żeby poprzeć tę nowelizację, gdyby była Pani w Porozumieniu?

    Myślę, że to był raczej pretekst. Ta systematyczna krytyka rządu, która nabrała na sile w ostatnich tygodniach, to nie wiem, czy jej celem była obrona wartości, czy to było budowanie nowej tożsamości i nowego projektu.

    To mógł być pretekst, ale czy pretekstem są kwestie dotyczące podatków? Jarosław Gowin jest politykiem, który najczęściej odwołuje się do przedsiębiorców. Mówi, że to jest takie Alamo, za które on nie może wyjść, czyli podwyższenie podatków dla przedsiębiorców, a on je widzi w Polskim Ładzie.

    Tylko gdzie jest konsekwencja? Z tego co wiem, to choć nie uczestniczyłam w tych dyskusjach, to przed ogłoszeniem Polskiego Ładu wiosną tego roku, w dyskusjach na temat projektu propozycji, które tam się znajdują, Porozumienie w tym Jarosław Gowin uczestniczyli. Przecież odbyło się podpisanie. Jarosław Gowin mówił, że rozwija czerwony dywan przed przedsiębiorcami. Właściwie trzeciego dnia po prezentacji zaczęła się jego krytyka i zwijanie tego dywanu. Przypominam, że prace nad ustawami trwają, bo przecież Polski Ład to są założenia. Dyskusja i gotowość do osiągania kompromisu na pewno była po stronie premiera, o czym jestem przekonana. Tę dyskusję prowadzi się za zamkniętymi drzwiami, a nie na pierwszych stronach gazet, jeżeli jest się koalicjantem.

    Pani dzisiaj w jednym z wywiadów powiedziała, że nie zgadza się z tezą, że Polski Ład godzi w polską przedsiębiorczość. Elementarnie się tutaj nie zgadzacie z Porozumieniem Jarosława Gowina.

    Różnica między nami polega chyba też na tym, że wciąż rozmawiam z przedsiębiorcami reprezentującymi różne branże i wielkości – dużych, małych i średnich. Myślę, że to jest pierwszy taki mit, który należałoby obalić, że wszyscy przedsiębiorcy mają jedne interesy, że to jest jednolita, monolityczna grupa. Nie jest. Przecież mały sklepikarz jest w totalnej opozycji do tych, którzy są właścicielami sklepów wielkopowierzchniowych. Tych różnic wewnątrz populacji, jaką nazywamy „przedsiębiorcy”, jest bardzo dużo. Wielkopolska jest tym województwem, gdzie zagęszczenie przedsiębiorców na tysiąc mieszkańców jest największe w Polsce, ja z nimi rozmawiam, a nie z przedstawicielami organizacji branżowych, bo to są różne podmioty i różne osoby. Ci przedsiębiorcy głośno tego nie powiedzą, ale w rozmowach indywidualnych mówią, że zdają sobie sprawę, że przez te 30 lat transformacji w Polsce przedsiębiorcy na tle innych państw europejskich, te obciążenia podatkowe nie są najwyższe w Europie.

    Jarosław Gowin ujmuje się za małymi przedsiębiorcami i mówi, że im także wzrosną obciążenia składkowo-podatkowe.

    Jest zwiększenie składki na ubezpieczenie zdrowotne. My o zwiększeniu składek rozmawialiśmy po raz pierwszy 2-3 lata temu. Myślę, że wszyscy dziś wiemy, że służba zdrowia wymaga nie tylko poprawy procesów, ale też dofinansowania, żeby te usługi były zawsze dostępne na lepszym poziomie.

    Chociaż to dziurawe sito. Wie Pani, jak jest.

    Wszędzie na świecie jest to ten obszar polityk publicznych, które w związku z rozwojem nauki, rozwija się najszybciej i jest bardzo kapitałochłonne. Składka, w której jedni z uczestników rynku mają zryczałtowaną, czy obniżaną, a inni nie, to jest sytuacja z punktu widzenia sprawiedliwości społecznej, która nie jest...

    Pani uważa, że korzyści z Polskiego Ładu, czyli ten ogólny wzrost gospodarczy, który jest przewidywany, pokryją...

    Zrekompensuje. Tak, jestem przekonana. Myślę, że to, czego potrzebują przedsiębiorcy, to tego, że gospodarka się rozwija tak, że ten piec jest gorący. Kiedy piec jest gorący, to przedsiębiorcy mają rynek.

    Szkoda, że nie może Pani o tym z Jarosławem Gowinem porozmawiać, bo może udałoby się go przekonać. Czy Pani wraca do rządu? Takie plotki krążą od miesięcy, ale teraz, po tym, co się stało po odejściu Jarosława Gowina, to już wzmogły się na sile. Tym bardziej, że wczoraj premier ogłosił podział resortu. Będzie osobne ministerstwo rozwoju i technologii, a praca wraca do ministerstwa rodziny i polityki społecznej.

    To postawienie sytuacji z głowy na nogi. W sytuacji, w której ZUS jest pod ministrem właściwym do spraw rodziny, a praca jest gdzieś indziej, to jest to hybryda chyba trudna do realizacji. To się chyba nie sprawdziło i dobrze, że wraca do minister Maląg.

    A Jadwiga Emilewicz wraca do rządu?

    Dzisiaj ministrem rozwoju i technologii jest premier Mateusz Morawiecki, który przejął tę funkcję.

    Pewnie nie będzie go Pani wygryzała.

    Wszelkie zmiany jesienią. Premier potrzebuje dzisiaj odzyskać sterowność także nad tą częścią, jaką jest gospodarka.

    A teraz dajmy odpocząć naszym wszystkim Polakom, zmęczonym pewnie trochę ostatnimi wydarzeniami, także politykom.

    https://radiopoznan.fm/n/QIZ11d
    KOMENTARZE 0