NA ANTENIE: Informacje sportowe
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

M. Jakubiak: W tej chwili Polska jawi się jako lider Europy

Publikacja: 16.03.2022 g.10:13  Aktualizacja: 16.03.2022 g.12:39
Poznań
"Jestem teraz bardzo dumnym Polakiem" - mówi przedsiębiorca i polityk Marek Jakubiak. W ten sposób skomentował wizytę premiera Morawieckiego i wicepremiera Kaczyńskiego w Kijowie.
marek jakubiak - Tomasz Gzell - PAP
Fot. Tomasz Gzell (PAP)

Spis treści:

    W Porannej Rozmowie Radia Poznań powiedział, że jako naród zdajemy egzamin z człowieczeństwa i sąsiedztwa - jak dodał - dostrzegła to zagraniczna prasa.

    Widać zachwyt nad stosunkiem Polaków do uchodźców, nad odwagą rządu polskiego. Widać małostkowość Francuzów i Niemców, którzy jeszcze do 2020 roku handlowali z Rosjanami, zaopatrując ich w sprzęt wojenny, mimo embarga w 2014 roku, założonego przez Unię Europejską. My naprawdę jesteśmy w bardzo dobrym miejscu. W tej chwili Polska jawi się jako lider Europy, co mnie jako Polaka bardzo cieszy

    - mówi Marek Jakubiak.

    W ocenie Marka Jakubiaka, to początek końca tej wojny i zarazem pokazanie desperacji rządów sąsiedzkich w sprawie agresji Rosjan.

    Rosjanie muszą wiedzieć, że świat się nie boi, Rosja to kolos na glinianych nogach

    - mówi Jakubiak.

    Zapytany o polską armię odpowiada, że jest ona silna, a europejska gospodarka po zakończeniu agresji będzie rozwijać się m.in. zaspokajając popyt na rynku budowlanym Ukrainy. Jeśli chodzi o polską gospodarkę, to pomoże jej więcej zamówień dla sektora zbrojeniowego.

    Poniżej cała rozmowa w audycji Kluczowy Temat:

    Piotr Barełkowski: Chciałbym poprosić przede wszystkim o komentarz do tej wizyty wicepremiera Kaczyńskiego, premiera Morawieckiego w Kijowie. Łukasz Warzecha stwierdził, że to szaleństwo i ryzyko. Jak Pan to ocenia?

    Marek Jakubiak: Jak ktoś się zachowuje, jak zając, to będzie zającem. Mówimy o szlachetnych postawach, w wyniku których świat dowiedział się, że solidarność między państwami istnieje. Nawet Die Welt napisał, że tak Unia powinna działać - jeżeli jedno państwo jest atakowane, to UE nie powinna zgadzać się na to, bez względu na ryzyko. Mamy wojnę w Europie. A takie komentarze (Warzechy) to może najlepiej w domu siedzieć i czekać na wojnę? Ja się solidaryzuję z uczestnikami tej wyprawy, jestem teraz bardzo dumnym Polakiem. Nie dość, że jako naród zdajemy egzamin z człowieczeństwa i sąsiedztwa, to w dodatku władze nasze potrafią powiedzieć, że nie boją się Rosjan.

    Co może ta wizyta dobrego przynieść?

    Po pierwsze, ja myślę, że to początek końca tej wojny. Po drugie to pierwszy krok pokazania desperacji rządów sąsiedzkich na temat agresji Rosjan. Rosjanie muszą wiedzieć, że świat się nie boi, że Rosja to kolos na glinianych nogach. Oni dwa dni temu powiedzieli, że Rosja nie zaatakowała Ukrainy, to jest tak bezczelne. Jak na to reagować inaczej, niż śmiechem przez łzy? Albo się poważnie traktujemy albo traktujemy się tak, jak Rosja, która ma własną rzeczywistość.

    Ale czy to nie jest troszeczkę za bardzo romantyczna wizja? Tu odwołam się do Pana doświadczenia żołnierskiego. Czy uważa Pan, że Ukraina może militarnie zwyciężyć w tej wojnie?

    Czy militarnie zwyciężyć? Tu jest kłopot, bo mówimy o armii, która ma milion ludzi.

    Naród rosyjski to jest z górą 100 mln obywateli - mają pewne zaplecze, to jest tylko kwestia determinacji, logistyki, ale proszę mi nie mówić, że armia rosyjska to jest wszystko to, co widzimy dziś na Ukrainie. Mówi się o dziesiątkach tys. czołgów, a tu mówimy o utracie paru procent tego potencjału.

    Wszyscy wiedzieliśmy, że może dojść do ataku na Ukrainę. Rosjanie mają agresywny stosunek do wszystkiego. Putin chce doprowadzić do rządzenia większą częścią Europy. I nie kryje się z tym. Okazało się, że Ukraina przez 8 lat, po zajęciu przez Rosję Krymu i Donbasu, Ukraina przez te 8 lat zbroiła się, szkoliła i wyszkoliła się. Prośba do MON, żeby ministerstwo wzięło sobie do serca to, co się tam dzieje, ponieważ agresja Rosji na Polskę będzie bardzo podobnie wyglądała, jeśli do niej dojdzie.

    Twardo Pan tu obstaje i jest admiratorem potęgi Ukrainy i optymistą, jeśli chodzi o ich zwycięstwo w tej wojnie. W porządku. Bardzo bym chciał, żeby tak było. Przejdźmy do spraw, które dotyczą nas i Pana doświadczenia, jako przedsiębiorcy. Czy polska gospodarka, w perspektywie tego konfliktu i nawet pozytywnego zakończenia, z myślą o zwycięstwie Ukrainy - czy polska gospodarka może wyjść cało? Jakie działania powinni podjąć rządzący i co powinni robić przedsiębiorcy, żeby całą polską gospodarkę przez to morze czerwone przeprowadzić?

    Gospodarka musi pracować, gospodarka to zaspokajanie popytu. Jak pojawia się popyt w określonych warunkach społeczno-gospodarczych, to gospodarka musi ten popyt zaspokoić. Nasze zakłady zbrojeniowe będą miały zlecenia na trzy zmiany i to chyba dobrze. Po etapie wiecznego sprzątania zakładów, przejdziemy do pracy m.in. polskich specjalistów, którzy pokazali, że potrafią myśleć i konstruować broń. Na pierwszej linii na Ukrainie zastosowanie mają nasze karabinki produkowane w Radomiu i broń przeciwpancerna, przeciwlotnicza - ta robi karierę. Amerykanie rezygnują z własnych konstrukcji, na rzecz naszych Piorunów.

    To ważne, co Pan mówi, mamy polską cudowną broń, ale to są liderzy gospodarki. Wiadomo, że w czasie wojny takie wyspowo funkcjonujące branże będą szły do przodu. Trzeba tu dodać pewnie branżę spożywczą, a nawet budowlaną, ale czy jako całość uważa Pan, że czeka nas poważny kryzys? Czy ci liderzy pociągną gospodarkę na tyle, że uda się nam uniknąć bardzo poważnej stagnacji? Czy też w każdym wariancie możemy spodziewać się sytuacji kryzysowej?

    Każda straszna wojna, taka, jaka jest na Ukrainie powoduje, że gospodarka, po tej wojnie rusza, zaspokajając wszystkie potrzeby naruszonych państw czy narodów, tak było po II wojnie światowej, tak było po I wojnie światowej, tak będzie po wojnie ukraińskiej. Całe miasta będą musiały być odbudowane, a koniec końców dobrze na tym wyjdzie. Dojdzie do złożonego zaspokajania popytu ukraińskiego i mam nadzieję, że Niemcy nie będą w tym brały udziału.

    Uważa Pan, że to jest pole dla polskiego biznesu? Że ten popyt na Ukrainie może być dla nas trampoliną do sukcesu?

    Tak.

    Ale mamy inflację, waluty szaleją, złoty traci, chociaż w ostatnich godzinach nastąpiła pewna stabilizacja. Co Pan poleca zwykłym obywatelom w tych trudnych czasach? Kupować walutę, ziemię, złoto, żywność na zapas? Jak racjonalnie zachować się w tej kryzysowej sytuacji?

    Teraz jest za późno, rok temu miało sens kupowanie waluty, dziś waluty poszybowały tak wysoko, że nie opłaca się ich kupować, ponieważ one mogą tylko spadać. Tak, jak inflacja w tym miesiącu zaczęła spadać. Teraz trzeba wstrzymać się od inwestycji, bo one są na pułapie zbyt wysokim, żeby można było na tym zarobić.

    To nie jest dobra wiadomość dla przedsiębiorców, jeśli się ludzie będą wstrzymywali od inwestycji, to jak będą rozwijać polskie firmy?

    Zarabiamy, mamy jakieś oszczędności. Zagrożenie jakieś tam jest, ale jesteśmy członkiem NATO, mamy dość dobrą sytuację ekonomiczną i sądzę, że to, że dzisiaj wraca premier Morawiecki z wicepremierem Kaczyńskim z Ukrainy to bardzo dobry sygnał dla całego świata. Czytam trochę tych tytułów zachodnich i jak widzę ten zachwyt nad stosunkiem Polaków do uchodźców, nad odwagą rządu polskiego, nad małostkowością Francuzów i Niemców, którzy do 2020 roku zaopatrywali Rosjan w sprzęt wojenny, mimo embarga w 2014 roku nałożonego przez UE, to my jesteśmy w bardzo dobrym miejscu. W tej chwili Polska jawi się jako lider Europy.

    Cały czas emanuje od Pana optymizm - bardzo dobrze, ale czy uważa Pan również, że polska armia jest gotowa na możliwy konflikt z Rosją? I czy widzi Pan perspektywę szybkiego przygotowania polskiej armii do realnego, możliwie zwycięskiego konfliktu z tamtejszą potęgą?

    Uważam, że z Rosją trzeba zakończyć temat, w tej chwili ten niedźwiedź jest bardzo ranny, ledwo stoi i Ukraina go pozbawiła nóg. Jak sobie zachód odpuści ten temat, to za 20 lat inne państwo będzie zaatakowane, bo tyle potrzeba czasu, żeby Rosja stanęła na nogach. 40 proc. potencjału Rosji zostało zużyte w Ukrainie, dzięki odwadze Ukraińców. Coś więcej się dzieje, bo i Ukraińcy, i Polacy, i Litwini zaczynają zauważać, że wtedy, kiedy byli razem, Rosja miała gigantyczny problem.

    Ale czy nasza armia może stanąć na wysokości zadania, tu i teraz?

    Oczywiście. Teren jest podobny, Ukraina ma tę zaletę, że ma dwa razy większe terytorium od Polski. Rosjanie zagubili się na bezdrożach. W Polsce mieliby łatwiej, bo są np. autostrady, jesteśmy bardziej zurbanizowani. Ale polska armia jest przygotowywana, jest WOT w liczbie kilkudziesięciu tysięcy żołnierzy szkolonych co tydzień, damy sobie radę na tyłach Rosji. Myślę, że potencjał armii polskiej charakteryzuje się takim samym patriotyzmem, jak Ukraina, a może nawet większym. Wojnę wygrywają optymiści.

    https://radiopoznan.fm/n/IDky1A