Przemysław Piotrowski z ogromną precyzją rozcina tu tkankę współczesności – tej, w której przemoc przenika z internetu na ulice, a frustracja zamienia się w nienawiść. W „Fetyszu” wchodzi w mroczne rewiry inceli – czyli męskich środowisk zamkniętych w wirtualnych pokojach gniewu i pogardy wobec kobiet. Autor nie szuka sensacji, nie epatuje brutalnością – pokazuje raczej, jak cienka jest granica między zwykłym człowiekiem a potworem, który rodzi się z poczucia odrzucenia.
Brudny staje do śledztwa, które prowadzi go w najciemniejsze zakamarki ludzkiego umysłu. Tortury, przemoc, fetysze – wszystko to ma tu swoje znaczenie. Ale „Fetysz” to nie tylko kryminał o morderstwach. To powieść o samotności, o świecie mężczyzn, którzy nie potrafią poradzić sobie z nową rzeczywistością i o kobietach, które za tę bezradność płacą najwyższą cenę.
Piotrowski nie zostawia czytelnika w strefie komfortu. Każde zdanie wciąga głębiej, każde odkrycie boli bardziej. To lektura, która wytrąca z równowagi – nie dlatego, że pokazuje zło, ale dlatego, że każe je rozpoznać w sobie, w sąsiedzie, w kimś, kogo być może mijamy codziennie na ulicy.
„Fetysz” to także literatura totalna – emocjonalna, gęsta, pulsująca. Przemysław Piotrowski po raz kolejny udowadnia, że potrafi pisać nie tylko o zbrodni, ale o człowieku – takim, jakim jest naprawdę. Autorem okładki jest Piotr Cieśliński.