NA ANTENIE: Noc
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
 

40 procent kontroli sanepidu dotyczących przestrzegania obostrzeń kończy się nałożeniem mandatu

Publikacja: 22.11.2021 g.12:14  Aktualizacja: 22.11.2021 g.13:23 Łukasz Kaźmierczak
Wielkopolska
Inspektorzy wchodzą do sklepów, galerii handlowych i różnego rodzaju instytucji. Sprawdzają między innymi, czy przestrzegany jest nakaz noszenia maseczek.
SANEPID - Państwowa Inspekcja Sanitarna - SANEPID - Państwowa Inspekcja Sanitarna
Fot. SANEPID - Państwowa Inspekcja Sanitarna

Zastępca Wielkopolskiego Inspektora Sanitarnego Hanna Kurek w porannej rozmowie Radia Poznań apelowała, by przestrzegać obowiązujących obostrzeń związanych z pandemią.

Naprawdę apeluję i chciałabym, abyśmy wszyscy jednak wrócili do początków tej pandemii, do tego, że to nie jest element, który pozostaje bez znaczenia. Jednak założenie tej maseczki, stosowanie dystansu, środków do dezynfekcji, są to środki, które w jakiś sposób przyczyniają się do tego, że ta transmisja wirusa jest po prostu mniejsza i w tym momencie sami siebie nawzajem zabezpieczamy przed ewentualnym zakażeniem

 - mówi Hanna Kurek.

Hanna Kurek mówiła też, że od tego, jak będziemy się zachowywać zależy, kiedy czwarta fala pandemii osiągnie swój szczyt i kiedy będziemy mogli mówić o tendencji spadkowej.

Wiele zależy od tego, w jaki sposób będziemy się zachowywali, w jaki sposób będziemy podchodzili do tej obecnej sytuacji, do tego, co obserwujemy, do tego wzrostu zakażeń

 - dodała zastępca Wielkopolskiego Inspektora Sanitarnego.

 

Łukasz Kaźmierczak: Epidemia, pandemia  koronawirusa sieje niestety cały czas bardzo mocno, niektórzy mówią, że to będzie jeszcze cały czas faza wzrostowa i dlatego postanowiłem zadzwonić do poznańskiego Sanepidu. Taki słynny już chyba wywiad ministra Niedzielskiego z weekendu, w którym są dwie prognozy rozwoju pandemii koronawirusa w Polsce. Jedna mówi, że szczyt zachorowań czwartej fali, bo jesteśmy w tej fali, nastąpi w najbliższym tygodniu. Będzie około 25 tysięcy zakażeń. Według drugiej, gorszej prognozy, ten wzrost się przeciągnie 3-4 tygodnie. To oznacza także zwiększenie liczby zachorowań. Panie zdaniem jako praktyka, która z tych prognoz jest bardziej uprawdopodobniona?

Hanna Kurek: Ciężko powiedzieć która, miejmy nadzieję, że ta czwarta fala już niedługo będzie osiągała swój szczyt i będzie można mówić o tendencji spadkowej. Powiem szczerze - wiele zależy od tego, w jaki sposób będziemy się zachowywali, w jaki sposób będziemy podchodzili do tej obecnej sytuacji, do tego, co obserwujemy, do tego wzrostu zakażeń.

Czyli jak rozumiem ta słynna zasada: dezynfekcja, dystans, maseczka?

Dokładnie tak.

To dobrze, to o tym za sekundę. Panie powiedziała: miejmy nadzieję, rozumiem urzędowy optymizm, ale te dane mimo wszystko mówią, że 25 tysięcy zakażeń, to byłby optymizm właśnie, ale mówi się też o tej wyższej liczbie 35 tysięcy, a nawet 40 tysięcy przypadków. Te dane, którymi dysponujecie, wykładniczo wskazują, że jest to realne?

Powiem tak: nie bardzo chciałabym przekładać to wykładniczo w porównaniu do tego, co działo się wcześniej. Tak, jak mówię, zachowanie społeczeństwa, nasza odpowiedzialność i podejście do tego, co obecnie się dzieje, bo każdy z nas już przeżył te trzy fale i wie w jaki sposób, jakie zachowania, co stawało się przyczyną tego, że ten wzrost zakażeń był tak obserwowany. W związku z tym jestem pełna nadziei, że nasza odpowiedzialność będzie przynosiła wymierne efekty i będziemy mogli mówić o mniejszym niż wspomnianym przez pana wzroście zakażeń.

Ja panią jednak będę trochę cisnął, może teraz może nie o liczby, ale o przesuwanie się tej fali, bo widać przede wszystkim, że na początku to była głównie część wschodnia, południowa naszego kraju. Teraz czytałem między innymi opinię prof. Roberta Flisiaka, członka Rady Medycznej przy premierze, który mówi, że widać przesuwanie ze wschodniej Polski do środkowej i zachodniej. Może nie jest kwestia taka, że to się przesuwa na cały region, bo to jest zawsze punktowo, powiatowo, gminnie. Czy widać takie coś w statystykach, że rzeczywiście koronawirus idzie w nasza stronę, przesuwa się niejako na zachód.

Trzeba też zauważyć, że te województwa, które już ten wzrost zakażeń miały i były to mocno obserwowane zakażenia, to w tym momencie mamy już w tych rejonach znacznie większą liczbę osób, tak zwanych ozdrowieńców, czyli w tym momencie to będzie też czynnik, który będzie powodował, że ten wskaźnik zakażeń będzie tam już bardziej umiarkowany niż w tych częściach kraju, w których niestety jeszcze to wszystko przed nami.

Czyli najgorsze za nimi, a przed nami wszystko? Tak mam to rozumieć?

Mam nadzieję, że nie. Cały czas powtarzam i będę, że tak powiem, uparcie powtarzać, ze wszystko zależy od naszej odpowiedzialności, od podejścia do tematu koronawirusa. Wiem, ze wszyscy są już tym tematem zmęczeni, być może różnie podchodzą poszczególne osoby do właśnie kwestii dezynfekcji, dystansu, maseczek, jednak uważam, że jest to element bardzo ważny, o którym nie możemy zapominać i ta nasza odpowiedzialność może skutkować tym, że tych zakażeń będzie po prostu mniej.

A pani opadają ręce, jak pani obserwuje sytuację taką na co dzień, na ulicy, bo ja wchodzę do marketu i to wygląda gorzej niż np. rok temu, na oko widać, ile osób ma maseczki, ile nie ma maseczek w pociągach. Kolega, który dojeżdża do nas do pracy mówi, że to właściwie jest, że on jest jakimś wyjątkiem niemalże pokazywanym palcem, że ma maseczkę, a ta przestrzeń wiadomo, jak wygląda w pociągach. Może jeszcze w kościołach tutaj maseczki widzę, ale co do reszty, ja jestem pesymistą nieurzędowym.

Powiem szczerze ja podobnie, myślę, że część osób - albo to wynika z jakiegoś zmęczenia, zobojętnienia na tę sytuację, jednak naprawdę apeluję i chciałabym, abyśmy wszyscy jednak wrócili do początków tej pandemii, do tego, że to nie jest element, który pozostaje bez znaczenia. Jednak założenie tej maseczki, stosowanie dystansu, środków do dezynfekcji, są to środki, które w jakiś sposób przyczyniają się do tego, że ta transmisja wirusa jest po prostu mniejsza, przenosi się na mniejszą odległość i w tym momencie sami siebie nawzajem zabezpieczamy przed ewentualnym zakażeniem.

Poznańska Straż Miejska w listopadzie nałożyła 98 mandatów za niestosowanie się do nakazu noszenia maseczek. Dużo to czy mało?

Powiem szczerze nie mam obrazu w liczbie kontroli, które zostały przeprowadzone. Myślę, że każde przypomnienie, chociażby w formie tego mandatu, które pozostaje w jakimś stopniu bolesne, może w tym momencie przyczyni się do tego, że następnym razem przemyślimy to, zastanowimy się, bo to wydaje mi się, że nie kosztuje aż tak wiele zachodu - wyciągnięcie tej maseczki, założenie jej na twarz i można w tej sposób przyczynić się do tego, że ten wzrost zakażeń będzie mniejszy, więc takie przypomnienie też jest istotnym elementem dla tych, dla których jest to potrzebne. Nie chcą pamiętać o tym bez takiej formy przypomnienia.

To jeszcze jedno przypomnienie, bo w piątek na naszej antenie mówiła o tym pani inspektor Kuczma-Napierała, że będę kontrole ze strony Sanepidu i tak będzie? Będzie wzmożony nacisk na maseczki, na dystans, bo to też jest teoretycznie obowiązek, który my musimy w sobie wyrobić i egzekwować.

To znaczy prowadzimy tego typu kontrole. Część osób pozostaje w stacjach i realizuje zadania z zakresu epidemiologicznego, część natomiast dokonuje tych kontroli i sprawdza, czy obowiązek nakładania maseczek, dystansu czy udostępniania dla klientów środków dezynfekcyjnych jest spełniany i powiem szczerze, że prowadzimy tego typu kontrole. Niestety około 40 procent z nich kończy się finalnie nakładaniem mandatu, więc z naszej strony też czynimy działania zmierzające do tego, by jednak przypomnieć wszystkim o tych obowiązkach, które są na nas nałożone.

Czy tych kontroli będzie zauważalnie więcej, będziemy czuć tę nieuchronność możliwości sprawdzenia?

Powiem tak: będziemy je prowadzili w formie rutynowych działań.

Sytuacja nierutynowa bym powiedział.

Ale koronawirus jest już z nami dość długo, więc jeśli jesteśmy na etapie takim, gdzie zaczynamy jako społeczeństwo zapominać o tych podstawowych elementach, myślę, że dopóki tam będzie, ton gdzieś to będziemy realizowali i starali się jednak trzymać rękę na pulsie.

Pani inspektora, chciałbym zapytać o projekt ustawy dosyć głośny, który narobił nieco szumu w naszym świadku politycznym, tym, który mówi o możliwości sprawdzenia przez pracodawcę, czy jego pracownik jest zaszczepiony przeciw COVID-19. Pani zdaniem to są dobre rozwiązania w projekcie, jaki jest teraz prezentowany, w kształcie tego projektu? Pani, by je popierała?

Powiem tak: jako organ nie chciałabym zajmować stanowiska przed tym nim ten przepis wejdzie w życie.

To jako praktyk, na razie to nie jest nawet wniesione do Sejmu, więc możemy sobie dyskutować na każdy sposób.

Ja wiem, tylko jednak z pozycji urzędu ta dyskusja na tym etapie, kiedy przepis jeszcze nie wchodzi w życie i kiedy jeszcze nie znamy jego ostatecznego zarysu, bo sam projekt może jeszcze wielorako ulec zmianie, może pójść w każdym kierunku, więc dyskusja na tym etapie, myślę, że jednak nie byłaby właściwą, więc powstrzymam się od komentarza. Natomiast mogę powiedzieć, że wszelkie działania, które są podejmowane i wszelkie dyskusje, które są prowadzone, myślę, że mają swój jeden zasadniczy cel: zmniejszenie transmisji wirusa, ograniczenie wzrostu zakażeń i wprowadzenie, że tak powiem zasad, które będą się przyczyniać do powrotu do normalnej rzeczywistości.

Panie jednak - mam wrażenie - pośrednio mi odpowiada troszeczkę, dlatego, że - przypomnę - ten projekt ma między innymi zakładać to, że pracodawca może przesunąć pracownika, który ma kontakt z klientem np. w takie miejsce bezkontaktowe. Nie chodzi o zwalnianie kogoś z pracy, ale chodzi o to, by nie miał tego kontaktu, ograniczył transmisję. Ja to odbieram w takim razie jako wypowiedź - no jest to działanie ograniczające, jakby nie patrzeć, czyli zgodnie z tym, co pani mówi, to ma zbożny cel antypandemiczny.

Tak samo jak szczepienia. Szczepienia, które w tym momencie także chronią nas.

Tylko pytanie, czy szczepienia chronią czy ograniczają, bo jednak różne dane na temat tej transmisji, jeśli chodzi o zaszczepionych.

To nie tak, że szczepienie będzie nas chroniło w taki sposób, że nigdy nie zachorujemy na koronawirusa, ale jednak wszelkie dane wskazują, że osoby zaszczepione przechodzą ten wirus łagodniej, bądź to bezobjawowo, bądź to w formie łagodniejszej.

To na pewno, bo to dane potwierdzają.

Dokładnie.

Też pytanie, czy ograniczą transmisję, czy to jest możliwe? Nie mówię, że zupełnie zatrzymują, bo tak się nie dzieje, natomiast, czy mimo wszystko osoba zaszczepiona ma szansę być mniejszym przekaźnikiem koronawirusem?

Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Myślę, że to też będzie zależne od odpowiedzi danego organizmu, w jaki sposób zareaguje na szczepionkę. Myślę, że to jest kwestia indywidualnej reakcji danego organizmu na szczepienie.

Pani inspektor, to co proponuje Austria, to już zupełnie tak na koniec, to są rozwiązania, do których my także powinniśmy zacząć się przygotowywać. Chodzi między innymi o pełen lockdown dla niezaszczepionych i zaszczepionych, bo od ubiegłego tygodnia na lockdownie takim prawie pełnym byli niezaszczepieni, do pracy mogą chodzić i w zasadzie tylko tyle i właściwie niezbędne zakupy, a teraz także zaszczepieni, czyli to jest potwierdzenie tego, że koronawirus ma szerszy zasięg. Czy to jest rozwiązanie ku któremu my powinniśmy zmierzać w sytuacji, w jakiej w tej chwili się znajdujemy, czyli wzrostu zakażeń?

Myślę, że każde państwo, każda szerokość geograficzna powinna do tego tematu podejść indywidualnie i w zależności od tego, jak się będzie rozwijała sytuacja, każde z państw musi jednak podejmować - myślę mając na względzie całokształt sprawy - podejmować właściwe decyzje. Mam nadzieję, że takie decyzja nam w tym momencie nie grożą. Natomiast ciężko na tym etapie cokolwiek powiedzieć, Stosujmy się do tych zasad, które mamy, starajmy się realizować to, co w obostrzeniach, jakie obowiązki są na nas nakładane. Miejmy nadzieję, że nasza odpowiedzialność, raz jeszcze to powtórzę, dystans, dezynfekcja, maseczki i szczepienia, pozwolą nam ograniczyć skutecznie koronawirusa i wyjdziemy wtedy może na prostą.

Pani inspektor, bardzo krótko ostatnia rzecz, to, co pani cały czas mówi: dystans, dezynfekcja, maseczki, czy widać, jeżeli ludzie się do tego stosują, że od razu się zmniejsza w tym momencie sianie koronawirusa.

Powiem tak: uważam, że to jest element, który znacząco zmniejsza tę transmisję, kiedy nawet jesteśmy przeziębieni i w tym momencie założymy tę maseczkę, jednak kwestia wydalania ewentualnego wirusa z organizmu, no roznosi się jednak na mniejsze odległości, więc stosowanie jeszcze do tego dystansu, myślę, że znacząco to ograniczy.

A ja dodam od siebie, że jeżeli ktoś może nie ma ochoty się zaszczepić, chociaż propaguję to i zachęcam, to niech przynajmniej dezynfekuje ręce. To też jest jakiś sposób ochrony.

Jak najbardziej.

https://radiopoznan.fm/n/Hip5sR
KOMENTARZE 0

SERWIS INFORMACYJNY


GODZINY: 17:00 18:00 19:00 20:00 21:00

@TWITTER