Śremscy policjanci pojawili się na koczowisku przy ulicy Lechickiej w Poznaniu we wtorek. Doprowadziło ich tam śledztwo w sprawie kradzieży w zakładzie z częściami samochodowymi na terenie gminy Brodnica.
Jak mówi oficer prasowa śremskiej policji, podinsp. Ewa Kasińska, do zdarzenia doszło w październiku zeszłego roku.
Skradziono ponad 100 felg samochodowych, 140 akumulatorów, 200 sztuk zestawów chłodnic do samochodów i 50 sztuk belek aluminiowych, chroniących chłodnice samochodu. W sumie mienie o łącznej wartości 100 tysięcy złotych
- mówi podinsp. Ewa Kasińska.
Zatrzymani to mężczyźni w wieku 30 i 35 lat. Tak jak pozostali mieszkańcy poznańskiego koczowiska to obywatele Rumunii. Danciu C. i Traian C. usłyszeli zarzuty kradzieży z włamaniem. Współpracowała z nimi także trzecia dotychczas nie namierzona osoba.
Jak przekazał Radiu Poznań rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, Łukasz Wawrzyniak, nie wiadomo co stało się ze skradzionym sprzętem.
Jednym z elementów postępowania przygotowawczego jest zaspokojenie roszczeń i strat wyrządzonych przestępstwem pokrzywdzonemu. Jeśli policja będzie w stanie ustalić, gdzie ten sprzęt się znajduje, to oczywiście zostanie on zwrócony pokrzywdzonemu, jeśli nie, to podejrzani, a potem oskarżeni, będą musieli naprawić wyrządzoną przestępstwem szkodę
- mówi prok. Łukasz Wawrzyniak.
Prokurator nałożył na podejrzanych dozór policji i poręczenie majątkowe. Mężczyźni do wtorku muszą wpłacić po 5 tysięcy złotych. Grozi im do 10 lat więzienia. Sprawa jest w toku i śledczy nie wykluczają kolejnych zatrzymań. Sprawdzają także czy zatrzymani obywatele Rumunii nie odpowiadają za inne kradzieże w okolicach Poznania.