Dziura jest spowodowana przede wszystkim niżem demograficznym. Uczenia zarabia mniej niż kiedyś na studiach zaocznych i podyplomowych. Część pracowników uniwersytetu o finansowej katastrofie usłyszała podczas grudniowego spotkania w rektorem.
- Przewiduje się, że w tym roku na wynagrodzenia będzie o 2,5 mln mniej niż w roku ubiegłym. To duża kwota - mówi Ewelina Szajba, szefowa uczelnianej Solidarności. - Ma być zwiększone pensum, pracownicy się już do tego przygotowują. Mówi się też o restrukturyzacji zatrudnienia na wszystkich stanowiskach, przede wszystkim w administracji - dodaje.
Udało nam się dotrzeć do planu finansowego na ten rok. Wynika z niego, że przychody własne, a więc to, co uczelnia zarabia m.in. na płatnych studiach, będą mniejsze o ponad 5 mln zł.
Rektor nie chce komentować tych doniesień. Pracownikom uczelni przedstawił jednak wstępny plan. Wykładowcom przybędzie zajęć. Pensum ma wzrosnąć średnio o 30 godzin rocznie. Od kilku lat na uczelni są łączone katedry. Niewykluczone, że tak się stanie również w tym roku.