Prokuratura uznała, że przy szpitalu w Gostyniu nie było bezpiecznego lądowiska, ale jednocześnie śledczy dodali, że dyspozytor pogotowia - ze względu na stan chłopca - powinien wysłać do Gostynia helikopter.
W sierpniu ubiegłego roku 5-letni chłopiec trafił w ciężkim stanie do gostyńskiego szpitala. Dopiero po 4 godzinach został przetransportowany karetką do poznańskiej klinki.