Spadający na ziemię konar drzewa przygniótł w samochodzie dwumiesięczną dziewczynkę, nie udało się jej uratować. Wczoraj nad tą częścią Wielkopolski przeszła potężna nawałnica. Drzewa łamały się jak zapałki. Rodzice dziewczynki, która zginęła wczoraj pod Głuponiami są w szoku. Opiekują się nimi lekarze i psycholog.
Niestety, takie nawałnice - jak twierdzą meteorolodzy - będą się powtarzać. Co robić, kiedy na drogę którą jedziemy spadają gałęzie, przewracają się drzewa? Strażacy mówią wprost: jeśli to tylko możliwe, natychmiast zjeżdżamy na otwartą przestrzeń, na przykład na pole. Właśnie tak zrobił kierowca Fiata Cinquecento, który jechał za BMW, w którym zginęło dziecko. Kierowca Fiata zjechał na pole, auto ugrzęzło w ziemi, ale mężczyzna z opresji wyszedł bez szwanku.