Chodzi o zwrot pieniędzy w nadpłacie za wydanie karty pojazdu. Od 2003 roku opłata ta wynosiła 500 złotych. Trzy lata później Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że jej wysokość jest niezgodna z prawem i obniżył ją do 75 złotych. Od tego momentu każdy, kto zapłacił więcej, mógł ubiegać się o zwrot różnicy.
Według starosty kaliskiego Krzysztofa Nosala wykorzystała to jedna z kancelarii prawniczych. Jak mówi - urzędnicy od pewnego czasu podejrzewali, że nie wszystkie podpisy na pełnomocnictwach, składanych przez kancelarię i dotyczących kart pojazdu, są prawdziwe. Jeden taki przypadek już udało się potwierdzić, dlatego starostwo poinformowało prokuraturę.
Pod lupą znalazły się inne pełnomocnictwa dostarczone przez kancelarię, która podejrzewana jest o fałszowanie podpisów mieszkańców powiatu kaliskiego i przywłaszczanie ich pieniędzy.