W nocy z niedzieli na poniedziałek kibice Lecha starli się z policją na ranku. Na Placu Adama Mickiewicza świętowali zdobycie tytułu Mistrza Polski. Wiceprezydent Poznania prosi kibiców, aby zapłacili za sprzątanie i zniszczone znaki drogowe tak, jak kilka lat temu zrobiło to Stowarzyszenie "Wiara Lecha".
- Bardzo poważnych zniszczeń nie ma. Większe straty ponieśliśmy jako mieszkańcy miasta, jeśli chodzi o nasz wizerunek i poczucie poznańskiego porządku - mówi wiceprezydent Mariusz Wiśniewski - ale od razu dodaje: liczę, że środowisko kibiców, tak jak przed pięcioma laty, solidarnie zrzuci się i pokryje straty.
Na to nie ma jednak na razie szans. - Organizowaliśmy imprezę na Placu Adama Mickiewicza, nie odpowiadamy za to, że kibice przeszli potem na Stary Rynek - mówi szef Stowarzyszenia Kibiców Lecha Radosław Majchrzak.
Dokładne koszty strat i sprzątania mają być znane za kilka dni. Więcej na ten temat strat - tutaj.
Klub Lech Poznań nie chce jeszcze zabierać głosu w tej sprawie. Rzecznik Lecha Poznań powiedział jedynie, że klub odpowiada jedynie za imprezę na Placu Adama Mickiewicza i jeśli dostanie informacje o stratach to wtedy podejmie decyzję o ewentualnej pomocy.