"Problem dotyczy przede wszystkim bezpieczeństwa mieszkańców" - mówi prezes kaliskich Wodociągów Roman Wiertelak. Złodzieje grasują szczególnie na obrzeżach miasta, tam gdzie nie ma monitoringu i brakuje oświetlenia. W ubiegłym roku na nowe włazy i kratki trzeba było wydać 50 tys. zł.
W ubiegłym roku kaliska Straż Miejska odebrała 170 zgłoszeń o brakujących pokrywach włazów studzienek kanalizacyjnych. Najczęściej sprawcy nie pochodzą z Kalisza. Przyjeżdżają tu na tzw. gościnne występy. Przykładem jest złodziej z Wałbrzycha, który został złapany dzięki czujności kaliszanina. Mieszkaniec miasta uwiecznił złodzieja na fotografii i dzięki temu udało się go zatrzymać.