Poszkodowaną przeprosił już prezes poznańskiego Sądu Rejonowego Stare Miasto. Rzecznik - sędzia Jarema Sawiński przekonuje, że nawet gdyby kobietę zatrzymała policja - natychmiast zostałaby zwolniona. - List gończy został wystawiony za właściwą osobą, ale wskutek błędu systemu komputerowego i nieuwagi pracownika trafił pod niewłaściwy adres - wyjaśnia Sawński.
Błąd powstał, bo poszkodowana zeznawała jako świadek w jednym z procesów i jej nazwisko było w systemie komputerowym. - To był pierwszy tego typu przypadek w poznańskich sądach i już zostało wydane zarządzenie, które ma zapobiec podobnym sytuacjom w przyszłości - mówi sędzia Jarema Sawiński. - Oprócz patrzenia w system trzeba jeszcze spojrzeć w akta - zwraca uwagę sędzia.
Do poszkodowanej kobiety dotarły już pisemne przeprosiny prezesa sądu z wyjaśnieniem, jak doszło do takiej sytuacji. Urzędnik sądowy, który odpowiadał za wysłanie listu, został upomniany.