Stanisław Kalemba mówił, że przyczyną jego dymisji jest brak realizacji ustaleń przyjętych na posiedzeniu Rady Ministrów 25 lutego, dotyczących zwalczania skutków wystąpienia dwóch przypadków afrykańskiego pomoru świń w pobliżu granicy z Białorusią. Plan działań został zaakceptowany przez rząd. "Wobec braku możliwości jego realizacji składam dymisję. Nie wszystko leży w zakresie kompetencji ministra rolnictwa i rozwoju wsi" - mówił Stanisław Kalemba. O jego dymisję wnosił prezes Ludowców, Janusz Piechociński.
Z powodu wirusa i związanych z tym problemów handlowych cierpią rolnicy w całym kraju. Niektórzy w akcie desperacji rozpoczęli blokady dróg na wschodzie. Po wykryciu w lutym w Polsce dwóch przypadków ASF u dzików, służby weterynaryjne wyznaczyły strefę buforową. Pochodzące z niej mięso nie może być eksportowane, a zwierzęta muszą być trzymane w zamkniętych pomieszczeniach. Zgodnie z wymogami unijnymi mięso z takiej strefy musi być też specjalnie oznaczone.
"To honorowe wyjście z patowej sytuacji", tak o dymisji ministra rolnictwa Stanisława Kalemby mówi jego partyjny kolega, europoseł Polskiego Stronnictwa Ludowego z Wielkopolski, Andrzej Grzyb. Agencja rządowa nie zadziałała na czas, dlatego polscy rolnicy ucierpieli na skutek rosyjskiego embarga po wybuchu afery afrykańskiego pomoru świń, powiedział Andrzej Grzyb.
Nieporozumienia wewnątrz rządu - taki główny powód dymisji ministra rolnictwa podaje szef klubu parlamentarnego Platformy Obywatelskiej, wielkopolski poseł Rafał Grupiński. Obostrzenia w sprawie eksportu polskiego mięsa do Rosji podlegają regulacjom ponadnarodowym i w tym aspekcie minister sobie nie poradził, mówi Grupiński. - Stanisław Kalemba nie siedział w ministerstwie, ale bywał też w terenie. Tam gdzie trzeba było interweniować, można było na niego liczyć - dodaje Grupiński.
Prawie dwuletnią pracę Stanisława Kalemby na czele ministerstwa Rafał Grupiński ocenia dobrze, szczególnie negocjacje unijnego budżetu dla rolników. - Minister Kalemba nie siedział w ministerstwie, ale bywał też w terenie. Tam gdzie trzeba było interweniować, można było na niego liczyć - dodaje Grupiński. Według Grupińskiego resort rolnictwa powinien pozostać w rękach PSL-u.
(IAR+Radio Merkury)