Dziś otwarto oferty w przetargu na 10 elektrycznych zespołów trakcyjnych z opcją na kolejne 10. O zamówienie walczą PESA, Stadler Polska oraz Newag – i tylko propozycja tego ostatniego mieści się w budżecie. Mimo to Robert Pilarczyk z urzędu marszałkowskiego podkreśla, że konkurencja jest satysfakcjonująca.
Liderzy rynku krajowego złożyli oferty – to świadczy o tym, że nasz przetarg cieszył się dużym zainteresowaniem. Ta najniższa oferta na pewno, nawet bez dofinansowania ze środków zewnętrznych, mieściłaby się w naszym budżecie
- zaznacza Robert Pilarski.
Spółka nie spełniła wymogu doświadczenia polegającego na wyprodukowaniu w przeszłości co najmniej czterech zespołów trakcyjnych. Firma zarzuciła urzędowi naruszenie przepisów, ale jej odwołanie zostało oddalone. Robert Pilarczyk broni zapisów postępowania.
To wynika z historii naszych przetargów, ale też podobnych na rynku. Zazwyczaj to jest określony procent zamówienia, które jest składane. Zakładaliśmy, że producent powinien mieć znaczące doświadczenie – kilku pojazdów – żeby dawać rękojmię, że tak duże zamówienie jest w stanie zrealizować
- podkreśla.
Dyrektor Departamentu Transportu liczy, że umowa z wykonawcą zostanie podpisana do końca roku. Pierwszych 10 pociągów ma trafić do Wielkopolski najpóźniej do końca września 2029 roku. Samorząd zamierza wydać na nie 510 mln zł.