Rodzice w oczach dzieci i... rodziców
Po zimowej przerwie wrócą, aby pomóc w wiosennych porządkach. Do tej pory aresztanci przepracowali 2 tysiące godzin. Praca w tym miejscu, gdzie są niepełnosprawne dzieci jest dla osadzonych lekcją życia.
- Posprzątali, pograbili liście, uporządkowali przyległy teren, a teren dosyć duży do zagospodarowania. Myślę, że już tam zostaniemy. To miejsce bardzo uwrażliwiło osoby pozbawione wolności, widzę to na co dzień rozmawiając z nimi. Kilku z nich było od początku projektu, kiedy Dom Chłopaków był w budowie i nadal odbywają karę pozbawienia wolności i nadal uczestniczą w tym projekcie. I zawsze wracają z jakąś refleksją: że tam warto jechać, tam warto pomagać - mówi dyrektor ostrowskiego aresztu Waldemar Zaremba.
Do pomocy w Domu Chłopaków w Broniszewicach delegowanych jest w sumie od kilku do kilkunastu osadzonych w ostrowskim areszcie. Są to osoby, które mają niskie wyroki.