Czy unijne dotacje, z których skorzystało i korzysta nadal wiele gmin, miast, instytucji, fundacji, stowarzyszeń, przedsiębiorców - to pieniądze mądrze wydane? Czy dzięki nim udało się stworzyć nową jakość, zapewnić rozwój i przede wszystkim przygotować się na czas, gdy dotacje z Unii Europejskiej się skończą?
Od 2004 roku większość dużych inwestycji realizowano właśnie przy znaczącym udziale takich pieniędzy. Drogi, mosty, place zabaw, hale sportowe, szkolenia, kursy. Właściwie nie ma dziedziny życia bez unijnych funduszy. Jednak to się kiedyś skończy. Przed nami ostatnie tak duże unijne rozdanie pieniędzy. W ciągu najbliższych 5 lat do wykorzystania mamy 500 miliardów złotych. Co będzie później?
Czy jesteśmy państwem, któremu udało się dobrze wykorzystać unijne dotacje? I przygotować na czas, gdy będziemy już samowystarczalni?
Zajrzyjmy na wieś. Tam trafiło sporo pieniędzy. Ale na przykład w powiecie konińskim gospodarstwa są bardzo rozdrobnione, ich właściciele nie inwestują, a dopłaty bezpośrednie traktują jak sposób na przeżycie. Wielu rolników z powiatu konińskiego twierdzi, że bez dopłat i programów sobie nie poradzi. Zaczynają szukać innego sposobu na życie. Rolnicy muszą zmienić swoje myślenie. W ostatniej transzy mają do wykorzystania ponad 42 miliardy złotych. - To pieniądze na przygotowanie się do trudnych czasów - mówi wicewojewoda wielkopolski Dorota Kinal.
To nie jest tak, że wszyscy rolnicy chcą zmieniać branżę. Są tacy, którzy na wsi widzą swoją przyszłość i to może nawet z większą korzyścią dla konsumentów. Szansą nawet dla najmniejszych gospodarstw może być rozpowszechniona od dawna w krajach starej Unii sprzedaż bezpośrednia. Do tej pory polscy rolnicy nie mogli sprzedawać swoich wyrobów na większą skalę. To się jednak zmieni. Nowe rozporządzenie o sprzedaży bezpośredniej ma wejść w życie w czerwcu. Niektórzy rolnicy czekają na nie z niecierpliwością.
Wieś ma jeszcze czas by się jeszcze na nowe czasy przygotować. A co w miastach? Sprawdziliśmy to w Koninie. Tam, dzięki unijnym dotacjom, zbudowano drugą przeprawę na Warcie, bulwary, w tym roku zmodernizowane zostaną dwie oczyszczalnie ścieków i skanalizowane całe miasto. Także w tym roku zostanie oddana do użytku nowoczesna spalarnia odpadów. Ostatnia unijna transza to dla Konina szansa na wykorzystanie wód geotermalnych. A jak miasto przygotowuje się na rzeczywistość po 2020 roku?
Co z organizacjami pozarządowymi ? Okazuje się, że nie wszystkie martwią się o pieniądze. Chociaż są oczywiście takie, które z unijnych pieniędzy korzystały bardzo często. Czy one przetrwają? Członek konińskiej rady działalności Pożytku Publicznego, Waldemar Duczmal z Akcji Konin uważa, że organizacje czeka za kilka lat sprawdzian z samodzielności. Czy Państwa zdaniem to się wszystkim uda?
Sporo firm korzysta z unijnych programów pomocowych. Właściciel małej, konińskiej firmy komputerowej Janusz Midziński nie ukrywa, że może mieć problemy, gdy europejskich dotacji zabraknie.
Konin jest miastem o najniższym wskaźniku przedsiębiorczości wśród wielkopolskich miast. Oznacza to, że niewielu mieszkańców zakłada swoje firmy. Magistrat wykorzystał osiem unijnych projektów, które miały poprawić sytuację. Były szkolenia i bezzwrotne dotacje na uruchomienie własnej działalności. Jakie efekty osiągnięto?
Na przykładzie Konina zastanawiamy się czy umiejętnie wykorzystaliśmy unijne dotacje i jakie wyzwania czekają nas za kilka lat gdy główny strumień pieniędzy się skończy. W Koninie powoli wygaszanej kopalni i elektrowni, największym pracodawcą jest urząd miasta i podlegające mu spółki. Nowych inwestorów, a co za tym idzie nowych miejsc pracy, na razie brak. Wprawdzie kończy się właśnie uzbrajanie terenów inwestycyjnych, jednak nie ma gwarancji, że to w najbliższym czasie przyniesie oczekiwany efekt. Niedługo w okolicach Konina skończą się zasoby węgla, zniknie elektrownia, która nie spełnia unijnych norm. Jak w tej sytuacji władze miasta powinny myśleć o wykorzystaniu ostatniej transzy unijnych pieniędzy?
Trzeba już zacząć myśleć o tym co będzie po 2020 roku i później. Pięć lat to jednak niewiele czasu.