NA ANTENIE: Serwis informacyjny
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Polska młodzież - wolne pokolenie?

Publikacja: 11.02.2013 g.12:29  Aktualizacja: 11.02.2013 g.16:36
Poznań
Jacy są młodzi ludzie - urodzeni na początku lat 90, już w nowej, wolnej Polsce? Czy wybiorą konsumpcyjny styl życia czy raczej będą walczyć o zmiany? Jacy są współcześni nastolatkowie i młodzi dorośli - tuż po 20? Czy interesują się tym co dzieje się w ich okolicy, w kraju, w polityce? Czy też jest im wszystko jedno, bo mają zupełnie inne problemy - walczą o swoją przyszłość, szukają pracy, martwią się bezrobociem i cenami mieszkań?
20120721 - Jarocin Festiwal 2012, dzień drugi, sobota 21 lipca  (45) - Joachim Krukowski
/ Fot. Joachim Krukowski

Spis treści:

    Miasto Poznań rusza właśnie z projektem edukacyjno-społecznym dla uczniów szkól ponadgimnazjalnych. Chodzi o to by już teraz nastolatkowie poznali miasto, by nauczyli się aktywności społecznej i decydowania o życiu. Czy takie projekty są potrzebne? czy młodzi ludzie angażują się społecznie? jak wychować młode, myślące pokolenie? Naszym gościem będzie dziś socjolog Piotr Cichocki - chętnie posłuchamy co Państwo o tym sądzą. Czy wybiorą wygodne życie bez szczególnego angażowania w życie społeczne?

    Czy młodzi ludzie są dziś aktywni obywatelsko? Czy są wśród nich społecznicy? Czy interesują się tym co dzieje się w ich okolicy, czy aktywnie uczestniczą w życiu miasta, czy też jest zupełnie odwrotnie - wybierają nieskomplikowane zycie, wygodne, konsumpcyjne i generalnie jest im wszystko jedno?

    Być może to dyskusja stara jak świat - jaka jest "współczesna młodzież"? Zawsze zła, leniwa, niegrzeczna, niespełniająca oczekiwań ich rodziców? Co myślimy o młodych ludziach z pokolenia początku lat 90-tych? To ci, którzy urodzili się już w nowej Polsce. Dla nich takie pojęcia jak konspiracja, opozycja, Solidarność, stan wojenny, Komitety Obywatelskie, zakupy na kartki, kolejki po mięso i paszport na komisariacie milicji to tylko historia znana z książek i opowieści rodzinnych. Zupełnie nie umieją sobie wyobrazić takiego życia, więc mają też do niego zdecydowanie inne podejście. Czy są wśród nich młodzi gniewni, którzy zmienią świat? Czy tez trzeba ich namawiać do działalności obywatelskiej?

    Miasto Poznań chyba uważa, że jest źle i i rusza z projektem edukacyjno-społecznym dla uczniów szkól ponadgimnazjalnych. Urzędnicy szykują grę miejską, warsztaty w czasie których zaplanowano symulację konsultacji społecznych nad jednym z ważnych problemów miasta. Będzie też konkurs, w którym uczniowie będą musieli zorganizować debatę o czymś ważnym dla miasta. Projekt ma zachęcić młodych ludzi do aktywnego udziału w życiu miasta. To dlatego, że dziś młodzi ludzie wcale nie mają ochoty angażować się w życie miasta i nie są do tego przygotowywani.

    Młodzież , która urodziła się już w wolnej Polsce ma już 20, albo i więcej lat lub wchodzi właśnie w pełnoletniość - zdaje maturę, szykuje się na studia. Jak oni żyją - słuchawki na uszach, kaptur na głowę i impreza w weekend - czy tylko to się liczy? Czy najważniejsza jest dla nich walka o pracę i myślenie o założeniu rodziny czy raczej odkładają to na później? Jacy są młodzi studenci - czy znają świat, interesują się tym co wokół nich, wiedzą co dzieje się w kraju i na świecie. Czy mają wiedzę - w końcu najpierw trzeba mieć wiedzę, żeby coś robić, zmieniać, naprawiać.

    Zdaniem prezydenta Poznania Ryszarda Grobelnego z aktywnością młodych jest problem. Co prawda młodzi działają w harcerstwie, w samorządzie szkolnym, studenckim. Wielu z nich angażuje się w pomoc innym - są wrażliwi - chętni do wolontariatu. Czasem, jeśli coś zagraża bezpośrednio ich interesom, potrafią się zjednoczyć i wyrazić swoje zdanie. Świadczą o tym demonstracje przeciw przepisom ACTA czy patriotyczne akcje kibiców piłkarskich. Organizują się jednak tylko inaczej - nie na spotkaniach w biurach i mieszkaniach, ale w świecie wirtualnym - na Facebooku i forach internetowych. Świadczy o tym ostatni protest przeciwko podwyżce cen biletów, dyskusje na portalach społecznościowych, itp.

    Są ludzie, którzy rodzą się z genem działania. - Jestem aktywny obywatelsko - tak o sobie mówi 22 letni radny osiedlowy ze starego miasta w Poznaniu Jan Zujewicz. - Warto działać i warto interesować się tym co dzieje się w swoim mieście - zachęca.

    Czy to właśnie miasto powinno robić takie projekty i szkolenia - co robią szkoły czy przygotowują do działania na rzecz innych - czy szkoła wychowuje myślące pokolenie? Zapraszamy do dyskusji na antenie i w internecie.

    https://radiopoznan.fm/n/
    KOMENTARZE 6
    cz'ytacz 11.02.2013 godz. 16:49
    A co ja tu napisałem poniżej ,że ŚWIADEK przez T !!??.
    Przyznaję się do błędu,powodem przemęczenie oraz nadmierna zapalczywość do niekontrolowanego publikowania ,i to bez cenzury .
    cz'ytacz 11.02.2013 godz. 15:21
    W czoraj póżnym wieczorem omalże byłem naocznym światkiem huligańskich demolek.
    I dobrze wiem z doświadczenia,że gdybym podał namiary do ktorego budynku weszły owe łobuzy-pełnoletnie,to zgłoszenie o wandaliżmie zakończyłoby się na pretensjonalnych uwagach policjantów,że zawracam im głowę w tak niezręcznej i trudnej sprawie.Ewentualnie na pozorowanych próbach podejmowania działań ,po to by NIE ustalić sprawców ... .
    Z prostych życiowych przyczyn jakimi są autorytetowi opiekunowie-rodzice .Bo nie możliwe by ten od tego ,to mógł zrobić.

    Drugi przykład ,to odpowiedż dyżurującej nauczycielki w sprawie ucznia ...,który ledwo opuścił szkolne mury.
    " ....Takie kochane dziecko,przecież nie będę mu psuła opinii,gdyż zaciąży na jego przyszłości... .Rozumie Pan?"
    Zbychu 11.02.2013 godz. 15:03
    i co ta mlodziez bedzie miala po ukonczeniu studiow ? to co opisuje Janina -jej corka nie ma.!!!
    tak w rzeczywistosci jest -praca tylko i wylacznnie po koneksajach rodzinnych lub politycznych.
    dla przeciertnego ( ale bardzo zdolnego ) Kowalskiego ,nie ma pracy .mozesz byc super zdolnym , jak nie masz plecow to nici z twojej kariery w Polsce.mlodzi tyraja za marne grosze , bo ich uczelnie ( UAM. ) nie potrafili zadbac o tych najzdolniehjszych , Uniwerki tworza armie bezrobotnych i biora za to duza kase. .
    Czy wszyscy zdolni maja powyjezdac za granice w celu zarobkowania ? . Czy maja tam tyrac przy garach w barach za funciaki . ?
    Jack 11.02.2013 godz. 13:22
    Wygląda na to, że indoktrynacji nigdy dość. Przypomina to minioną epokę. Po co urzędnicy biorą się za edukację obywatelską? Czy naprawdę nie mają co robić? urzędy powinny być dla obywatela, tymczasem okazuje się, że chcą wykorzystywać młodzież do swej brudnej polityki. Młody człowiek powinien kształtować się poza polityką w wolontariacie w różnych swerach życia społecznego a nie politycznego, gdyż jest jeszcze nieukształtowany osobowościowo a więc łatwiej nim manipulować. Oczywiście jakie koszty poniesie młody człowiek to już nikogo nie obchodzi. Trzeba pamiętać, że zranienia w tym wieku będą szły przez całe życie. Powodują frustracje, złość, agresję lub przeciwnie wycofanie i zamknięcie w sobie; albo chwilowy sukces stworzy cyborga, aroganta nie liczącego się z nikim i niczym.
    Niech urzędnicy zajmą się swoją pracą a edukację pozostawią innym - życiu i autorytetom.
    Janina Poznan 11.02.2013 godz. 12:56
    Obecnie studiuje ( korespondencyjnie ) w Pensylwanii w USA –dostaje już zachceajace meilele od wykładowców.
    Janina Poznan 11.02.2013 godz. 12:54
    Mam córka jest po filolologii polskiej ,angielskiej , francuskiej , psychologii. Zawsze 5.0 wyróżnienia od rektora UAM. , na koniec fiolologi dyplom i wyróżnienie. .Nie dostała się na doktorat (m UAM ) bo jej prowadzący nie był w komisji rekrutacyjnej na doktoraty . Obecnie sktudiuje w Pensylwanii w USA. Później może być tak jak z innymi zdolnymi , którzy pracują i mieszkają poza krajem , bo nasze „ciolki” – urzędnicy ) nie pozwoliły im się rozwinąć. Sam zaczynam się martwic ze któregoś dnia córka wyjedzie do USA.

    Nie ma pracy w swoim zawodzie , pracuje w szkole za 2000 zl. Jestem z niej dumna ze , nie wyemigrowała za KASA tak jak zrobiły jej koleżanki . szkoda ze w naszym kraju nie docenia się takich zdolnych ludzi i nie daje się im pracy tak od reki . Jest pytanie kto tak naprawdę pracuje w naszych urzędach i szkołach . odpowiedz jest jedna – zazwyczaj sa to ludzie z koneksjami i znajomości . Na koleżeńskich spotkaniach koleżanki i koledzy powiedzieli jej ze oni maja prace bo ojciec lub matka ( urzędnicy ) im załatwili , wiec i tobie niech załatwi matka lub ojciec. Śmieją się w twarz .

    Tak Pan Cichocki ( wykladowca ) mojej corki z UAM wypowiadal się na lamach RM . wiec niech zobaczy jak sa traktowani zdolni ich wychowankowie,