Reporterzy jechali pociągiem, autobusem i rowerem miejskim, a także samochodem. Za kierownicą radiowego auta siedział Piotr Jaśkowiak. Zdecydowanym zwycięzcą wyścigu był pociąg. Michał, który wsiadł do Poznańskiej Kolei Metropolitalnej, odjechał ze stacji w Czerwonaku o 7:12 i był w radiu pół godziny później.
- Dopiero po ósmej udało mi się dotrzeć na Berwińskiego samochodem, ale i tak wyprzedziłem Jacka, który z Czerwonaka wyruszył autobusem, a potem na rondzie Śródka przesiadł się na rower miejski. Michał nie narzekał - pomimo tłoku w pociągu, bo kolej była punktualna. W aucie zupełny komfort, miałem klimatyzację i mogłem słuchać radia. Jacek na rowerze trochę się spocił, ale ma dobrą kondycję, więc sobie poradził – mówi Piotr Jaśkowiak.
- Jeśli chodzi o koszty - bilet na pociąg kosztował 5 złotych i 30 groszy. Jacek zapłacił 3,20 za autobus i potem 2 złote za rower miejski, bo nie zmieścił się w 20 minutach, które są za darmo. Auto pokonało nieco ponad 13 km, czyli licząc, że spalałem 7 litrów na 100 kilometrów, zużyłem około litr paliwa, co oznacza, że podróż kosztowała mnie 5 złotych i kilkanaście groszy. A zatem pociąg najszybszy, samochód najbardziej komfortowy, a koszty są porównywalne w każdym przypadku – podsumowuje dziennikarz.
Pociąg wyjechał z przystanku w Czerwonaku o 7.12 zgodnie z rozkładem. Skład Kolei Wielkopolskich był punktualny także przyjeżdżając na dworzec o 7.29. - To siedemnaście minut, nie ma szans, żeby tę odległość pokonać w tak krótkim czasie samochodem. Ocena 10/10 – mówi Michał Jędrkowiak. - Pociąg był bardzo zapełniony, nie było szans, żeby usiąść. Wiele osób stało, trzeba było przeciskać się między ludźmi – dodaje. Nasz dziennikarz ocenia komfort podróży 5/10.
- Bilet z Czerwonaka do Poznania w jedną stronę kosztuje 5,30 zł. Miesięczny normalny bilet na ten odcinek, w wariancie tam i z powrotem kosztuje 139 złotych. To i tak mniej niż wydamy na paliwo do samochodu, pokonując w tygodniu ten odcinek. Ocena 10/10 – podkreśla.
Michał Jędrkowiak / Piotr Jaśkowiak / Jacek Butlewski