Marsz młodzieży ws. dopalaczy
Wiesław Zajączkowski, dyrektor muzeum w Biskupinie, zaprzecza. Jego zdaniem, do odstrzału zwierzęcia doszło przed otwarciem placówki i bez jego zgody. Jak powiedział nam dyrektor, zrobił to pracownik, który chciał "pozbyć się szkodnika".
- Ten kot zadusił trzy kurki zielononóżki, regularnie wchodził do gołębnika, jeden z portierów widział, jak niósł w zębach małego królika z hodowli w muzeum i ten człowiek, który jest myśliwym, a w muzeum opiekuje się zwierzętami, nerwy mu puściły i zachował się w sposób karygodny. Policja przeprowadzi dochodzenie i ustali winnego albo winnych - mówi dyrektor.
Zajączkowski dodał, że pracownik muzeum, który zastrzelił kota na terenie muzeum został już ukarany karą regulaminową, a o dalszych konsekwencjach zdecyduje śledztwo prokuratury. Osobne zgłoszenie sprawy do prokuratury zapowiedzieli też członkowie organizacji Ludzie przeciw myśliwym.
Stowarzyszenie Ludzie przeciw myśliwym obiecuje, że stanie na głowie żeby myśliwy, który zabił kota - został skazany. Będziemy domagać się podania jego imienia i nazwiska do publicznej wiadomości - piszą ludzie przeciw myśliwym na Facebooku.
Rafał Munaiak/jc/int