Urząd pracował bez prądu
- Rada ustaliła cykl podwyżek na kilka lat. To jest przewidywalny system. Same podwyżki wynikają głównie ze wzrostu kosztów. Jeśli zmniejszymy przychody ze sprzedaży biletów, to oznacza, że musimy to zabrać z innych dziedzin miasta. Z utrzymania dróg, z częstotliwości jazdy, może ze szkół, może z kultury. To jest cały problem wyboru, który mają władze miasta i w efekcie także mieszkańcy. Wydaje się, że przyjęte rozwiązanie stopniowych podwyżek to jest najlepsze rozwiązanie. A Wasze propozycje usprawnień komunikacji publicznej w dużej mierze są słuszne. Też chciałbym, żeby Zarząd Transportu Miejskiego i Zarząd Dróg Miejskich pochylały się częściej nad Waszymi propozycjami - argumentuje Ryszard Grobelny.
- Podwyżki małymi etapami - zdecydowanie tak. Ale nie w tym momencie. Teraz, kiedy pasażerowie transportu publicznego mają strasznie pogorszoną ofertę, miasto chce ich dodatkowo zniechęcić podwyżką cen. Od 10 lat spada liczba pasażerów. Dlatego trzeba się przede wszystkim kierować tym, co klient-pasażer jest w stanie zaakceptować. To wyklucza podejście kosztowe, które w tej dyskusji jest jedynym elementem, niestety. Dlatego prosimy Radę o zamrożenie planowanej podwyżki na rok i przemyślenie polityki transportowej miasta raz jeszcze - mówi Włodzimierz Nowak. (cała rozmowa poniżej)
Teraz bilet 30-minutowy w Poznaniu kosztuje 3,40 zł, bilet 30-dniowy: 99 zł. W Warszawie bilet 20-minutowy - 3,60 zł, 30-dniowy - 90 zł. W Krakowie 30-minutowy bilet kosztuje 3,20 zł, sieciówka 94 zł. We Wrocławiu bilet 30-minutowy: 3 zł, 30-dniowy: 98 zł. O czwartkowej debacie nt. podwyżek czytaj - tutaj.