Proces od początku toczy się przy drzwiach zamkniętych. Nie wiadomo więc, co zeznał francuski biegły, na którego opinii opiera się akt oskarżenia. Specjalista, który badał sprawę na zlecenie prokuratury, uznał metody pracy profesora za nieetyczne. Przesłuchanie biegłego trwało kilka godzin.
Sprawa wyszła na jaw po emisji reportażu na antenie TVN. Wystąpiły w nim pacjentki, które oskarżyły profesora o molestowanie. Profesor zaprzeczył oskarżeniom. Grozi mu do ośmiu lat więzienia.
Oskarżony zgadza się na podawanie jego nazwiska.