Sześciu z nich zostało uwięzionych na wysokości ponad 50 metrów. Jeden z robotników zginął. Pozostali odwiezieni zostali do konińskiego szpitala.
Trzech z nich wypisano już do domów. Dwaj pozostali doznali urazów kręgosłupa. Byli już operowani. Jak powiedziała nam rzeczniczka szpitala Maria Karczewska - ich stan jest dobry. Przyczyny wypadku bada prokurator i powołana przez zarząd Zespołu Elektrowni Pątnów Adamów Konin komisja. Sprawdzają, czy robotnicy pracujący na wysokości byli zabezpieczeni.
Firma demontująca blok jest spółką należącą do grupy kapitałowej PAK. Ma duże doświadczenie w takich pracach. Wykonywała podobne zlecenia na budowach zarówno w Polsce, jak i za granicą.
Jak nas poinformowano w biurze prasowym zarządu PAK-u zarówno rodzina zmarłego pracownika jak i rodziny tych, którzy zostali ranni, otoczeni są opieką. Dostaną wsparcie finansowe i pomoc w rehabilitacji.