Episkopat będzie apolityczny
"Miasto ma ambicje tworzyć z okolicznymi gminami aglomeracje - taką samorządową wspólnotę - takie same zasady wywozu śmieci, korzystania z wody, jeden bilet na komunikację - a czy szkoły nie mogą być wspólne" - taki list przysłał do nas jeden ze Słuchaczy. Dla kogo są poznańskie szkoły - podstawówki i gimnazja? Czy tylko dla poznaniaków? Czy też dostęp na tych samych zasadach do wszystkich szkół powinni mieć mieszkańcy Poznania i okolicznych gmin?
O co tu chodzi? Słowa niezadowolenia rodziców płyną do naszej redakcji od momentu, kiedy poznańscy urzędnicy ogłosili nowe zasady rekrutacji do szkół. Największe wątpliwości i dyskusje wzbudza nabór do gimnazjów. Wiadomo, ze pierwszeństwo mają dzieci mieszkające w obwodzie szkoły.
Jeśli zostaną miejsca, to będą przyjmowane w pierwszej kolejności dzieci z Poznania, bez względu na świadectwo. Dopiero potem, względnie uczniowie z powiatu. Nawet, gdyby były bardzo zdolni i piątkowi. Tak wynika z zasad, w których pojawiły się punkty za zamieszkanie w Poznaniu lub odprowadzanie podatku PiT w Poznaniu - punkty niemałe, można powiedzieć punkty za poznańskie pochodzenie.
Poznań chce tworzyć zwartą metropolię razem z okolicznymi gminami ale z drugiej tegoroczna rekrutacja do szkół pokazuje, że na na wspólnocie tworzy się poważna rysa. Pojawiają się głosy, ze poznańscy urzędnicy szantażują mieszkańców powiatu. Od momentu ogłoszenia nowych zasad rekrutacji do naszej redakcji napływa wiele głosów od zbulwersowanych rodziców.
Subwencja oświatowa, którą gminy dostają z ministerstwa, nie wystarcza i nigdy nie wystarczała. To problem każdego samorządu i przyczyna ich konfliktu z każdym rządem. Poznań dopłaca co roku do utrzymania szkół - 300 mln złotych. Ale przecież nikt nie mówi, że nie można się dogadać. W sprawie przedszkoli umowy między gminami i Poznaniem są i do miasta przyjeżdżają przedszkolaki z powiatu.
Jan Grabkowski, starosta poznański podkreśla, że właściwie dla starostwa problem nie istnieje, bo prowadzi tylko licea. Jednak sprawa dotyczy jego mieszkańców i - jak się okazuje - także do starostwa docierają sygnały od niezadowolonych rodziców. Czy samorządowcy poznańskiej aglomeracji powinni usiąść i porozmawiać?
Czy Poznań dobrze robi dając przywileje uczniom z Poznania? Czy te dodatkowe punkty dla poznaniaków podczas rekrutacji do gimnazjów są sprawiedliwe? Czy mieszkańcy okolic Poznania czują się pokrzywdzeni? Czy jest możliwy równy dostęp do wszystkich szkół dla poznaniaków i dla mieszkańców powiatu? Jak rozwiązać problem rekrutacji do szkół w aglomeracji poznańskiej?
Uczniowie spoza Poznania będą mieć trudniejszy dostęp do poznańskich szkół. Największy problem polega na tym, że przy rekrutacji do gimnazjów spoza obwodu punkty za miejsce zamieszkania i odprowadzanie w Poznaniu podatków są wyższe niż za świadectwo. Takie podejście może skończyć się tym, że dzieci nie będą chciały nawet składać papierów w poznańskich szkołach. Wójt Komornik Jan Broda zastanawia się czy to nie obróci się przeciwko Poznaniowi.
Poznań ma lepszą i szerszą ofertę szkół i klas niż w gminy. Większy wybór szkół jest korzystny przede wszystkim dla ambitnych i zdolnych uczniów. Jan Broda, wójt Komornik proponuje prezydentowi Poznania - porozmawiajmy o pieniądzach dla szkół - czy prezydent Poznania powinien propozycję przyjąć?
Szukając odpowiedzi na pytanie czy posunięcie Poznania jest słuszne, zapytaliśmy o opinię Wojciecha Miśko, przewodniczącego oświatowej Solidarności w Poznaniu - czy zmiana zasad rekrutacji do gmnazjów i szkół podstawowych ma więcej plusów czy minusów? Czy mieszkańcy gmin zdecydują się na odprowadzenie podatku do Poznania albo szybkie przemeldowanie się - żeby dziecko dostało się do poznańskiej szkoły? Wspólna komunikacja w aglomeracji jest na dobrej drodze do realizacji. Ale życie mieszkańcom trzeba ułatwiać w każdej dziedzinie, bez względu czy wybrał mieszkanie w Poznaniu czy poza nim.
Skąd wzięła się decyzja Poznania o uprzywilejowaniu poznańskich uczniów w dostępie do szkół? Może wynika z niewiedzy i braku umiejętności przewidywania - zdaniem dziennikarza, Sławomira Lechny, redaktora "Naszego Głosu Poznańskiego", Poznań nie zauważa zmian w gminach. Dziś np. nie tylko Poznań jest miejscem pracy dla poznaniaków - w tej kwestii Poznań w aglomeracji przestaje być centrum świata.
Faworyzowanie mieszkańców Poznania w aglomeracji poznańskiej nie dotyczy tylko naboru do szkół. Starosta poznański Jan Grabkowski rozumie niektóre posunięcia Poznania. Mieszkańcy aglomeracji płacą więcej np. za ścieki. Czy trudniejszy dostęp do szkół to także jeden z kosztów życia za miastem?
Także w rekrutacji do przedszkoli i szkół podstawowych preferencje mają dzieci z Poznania. Jednym z punktów, który może zaważyć, jest deklaracja, że przynajmniej jeden z rodziców kandydata odprowadził podatek dochodowy PIT za 2013 r. w gminie Poznań. Brane jest także pod uwagę miejsce pracy rodziców. Większe szanse mają dzieci rodziców, którzy pracują w obwodzie szkoły/zespołu szkół.
Największe kontrowersje budzi jednak nabór do gimnazjów. Oczywiście tu też pierwszeństwo mają dzieci z obwodu danej szkoły. Schody zaczynają się później. Oto kryteria uwzględniane w postępowaniu rekrutacyjnym:
punkty za oceny ze świadectwo z klasy VI MAX -
42 punkty
punkty wynikające z oceny zachowania w klasie VI MAX - 6
punktów
punkty za świadectwo z wyróżnieniem w klasie VI MAX - 6
punktów
średnia ocen z pięciu przedmiotów ze świadectwa klasy V MAX - 6
pkt
inne osiągnięcia kandydata MAX - 12 pkt
zamieszkanie kandydata na
terenie gminy Poznań 10 pkt
przynajmniej jedno z rodziców/prawnych opiekunów
kandydata odprowadziło podatek dochodowy PIT za 2013 rok w gminie Poznań
8pkt
Czyli na przykład zamieszkanie i odprowadzanie przez rodziców
podatków w Poznaniu daje uczniom tyle samo punktów co najlepsze oceny z pięciu
przedmiotów z 5 klasy, świadectwo z wyróżnieniem w klasie 6 i doskonałe
zachowanie w klasie VI. Mieszkanie i podatki to prawie połowa
maksymalnych punktów za świadectwo z klasy VI!!!!
Za dwa lata kryteria będzie ustalać Rada Miasta Poznania.
Co Państwo sądzą o preferowaniu dzieci z Poznania???