Do tragedii doszło w ekologicznej Osadzie, w której kilka dni temu zakończył się Festiwal Równonocy Jesiennej.
To było bardzo wcześnie rano, pani sąsiadka zauważyła pierwsza, że coś się działo i mnie obudziła i razem tam poszliśmy, zobaczyliśmy ten palący się samochód. Już jej właśnie nie było, wszyscy byliśmy pewni, że po prostu uciekła i gdzieś się schowała
- mówi właściciel Osady Łukasz Harenda.
Jedną z pierwszych osób na miejscu wybuchu był gość festiwalu Piotr.
To była jakaś 7.20, kiedy ja to usłyszałem. Było słychać wybuchy, najprawdopodobniej butli gazowych, które były w kamperze, był bardzo silny ogień, słychać było krzyk kobiety, bardzo głośny i dramatyczny.
Śledztwo w tej sprawie prowadzi policja. Ofiara była mieszkanką Warszawy.