Tablet zamiast zeszytu. Czy to działa?
Po tym, jak Marek C. zaczął umieszczać w internecie filmy z rajdów kolegów po mieście, prokurator chce, by wrócił do więzienia. Sąd nim podejmie decyzję chce przesłuchać kuratora, który sprawuje dozór nad kierowcą i dokładnie obejrzeć filmy zamieszczone w internecie.
Oskarżony ma 10-letni zakaz prowadzenia samochodu. Teraz - o czym jest przekonana i policja i prokuratura - jeździ na fotelu pasażera i nakłania kolegów do szybkiej jazdy. Rajdy nagrywa. - Z doniesień medialnych wynikało - w naszym przekonaniu dość jednoznacznie - że skazany w okresie próby podżega inne osoby do popełnienia różnego rodzaju wykroczeń drogowych, czyli narusza warunki przedterminowego zwolnienia z więzienia - mówi prokurator Piotr Kotlarski.
Za spowodowanie wypadku, w którym zginęły dwie osoby, kierowca został skazany na cztery lata. Odsiedział ponad trzy. Prokuratura chce, by wrócił do więzienia na resztę kary. Sprzeciwia się temu adwokat mężczyzny Łukasz Marcinkowski. - My twierdzimy, że porządku prawnego nie narusza i okres próby przebiega prawidłowo - dodaje.
Marek C.zaprzecza, by nagrał filmy z rajdów. - To wygląda tak, jak ja, ale to nie jestem ja, bo to nie byłem ja. Na tym nagraniu nie było mnie, ja nie nagrywałem tego, co tam było - mówił na sali rozpraw po odtworzeniu filmu. Kolejne posiedzenie w tej sprawie jeszcze w tym roku - 30 grudnia.
Prokuratura w oddzielnym postępowaniu sprawdza, czy zachowanie mężczyzny można uznać za nakłanianie innych do spowodowania katastrofy w ruchu. Na razie czeka na opinię biegłego, który analizuje nagrania zamieszczone w internecie i znalezione w komputerze mężczyzny.