Jak pomagamy chorym, których nie stać na leczenie?
Na razie strażnicy mają do dyspozycji 100 takich pakietów. Znajdują się w każdym radiowozie.
- Paczki trafiają do wybranych osób, w zależności od ich sytuacji - mówi rzecznik prasowy Straży Miejskiej w Poznaniu, Przemysław Piwecki.
- Nie wykorzystujemy ich na zasadzie rozdawnictwa, że idziemy do koczowisk bezdomnych i rozdajemy wszystkim, którzy chcą. Moglibyśmy wtedy te pakiety rozdać w ciągu jednego czy dwóch dni. Chodzi o to, żeby strażnicy mieli możliwość przekazania takiej paczki w sytuacjach skrajnych, kiedy bezdomny musi coś i się czymś rozgrzać - dodaje Piwecki.
Puszkę wystarczy otworzyć, przebić specjalne otwory, a dzięki reakcji zachodzącej we wnętrzu opakowania, po kilku minutach posiłek jest gorący. Wkrótce strażnicy mają otrzymać kolejną partię pakietów żywnościowych.
Poznańska straż miejska na bieżąco kontroluje koczowiska - zwłaszcza te, które zna. Czeka jednak również na sygnały od mieszkańców, gdzie jeszcze można spotkać bezdomnych. Strażnicy informują ich, gdzie mogą szukać pomocy, a w sytuacjach zagrożenia zdrowia i życia przewożą bezdomnych w bezpieczne miejsca.