NA ANTENIE: Rozmowa bardzo polityczna
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

Swoją prywatność oddajesz za darmo

Publikacja: 10.03.2014 g.12:20  Aktualizacja: 10.03.2014 g.12:20
Poznań
Prywatność i portale społecznościowe w internecie - raczej rzadko idą w parze. Mówi się nawet, że dziś "prywatność to anomalia". Na facebookowych kontach umieszczamy zdjęcia z wakacji, nowe zakupy, wymieniamy poglądy, opowiadamy dowcipy i komentujemy rzeczywistość. Ale nie wszyscy "lubią to".
Facebook - Radio Merkury
/ Fot. (Radio Merkury)

Spis treści:

    Czy zawsze w sieci warto być otwartym i szczerym? Specjaliści od wizerunku, od bezpieczeństwa w internecie ostrzegają - pomyśl, zanim coś opublikujesz pod swoim nazwiskiem. Czy w należyty sposób chronimy swoją prywatność w sieci? A może wraz z rozwojem nowoczesnych technologii musimy pogodzić się utratą znacznej jej części?

    Jeżeli nie ma Cię na Facebooku to nie istniejesz. Tak przekonują ci, którzy bez tego portalu nie wyobrażają sobie życia. Trudno dziś nie pomijać narzędzia jakim jest Facebook - to ponad miliard użytkowników i dziennie około siedmiu miliardów kliknięć "lubię to". Są jednak opinie, że zakładając konto na portalu na własne życzenie żegnamy się ze swoją prywatnością.  To prawda czy nie?

    Co można tam wpisywać, pokazywać i czy jesteśmy pewni, że nasza prywatność jest szanowana? Niedawno młody działacz konińskiej lewicy, Łukasz Grzelak napisał na portalu m.in. takie słowa - "Rosja podejmując interwencję na Ukrainie stoi dziś na straży demokracji. Mnie nie dziwi, że policja użyła siły przeciw Majdanowcom. Bowiem kto podnosi rękę na system i ustrój, na państwo, powinien liczyć się, że państwo tę rękę mu odrąbie" - taki cytat. Cytatem dziś nie będziemy się zajmować - a jego konsekwencjami. Bowiem Grzelak za ten wpis stracił stanowisko wiceprzewodniczącego rady powiatowej SLD. Grzelak oczywiście się bronił.

    Namiętną użytkowniczką Facebooka jest konińska radna Monika Kosińska. Zasłynęła m.in z tego, że jeżeli uczestniczy w jakimś wydarzeniu, to zanim się ono zakończy, na jej profilu są już zdjęcia. Jej zdaniem to portal, na którym przede wszystkim można o czymś ciekawym opowiedzieć, wypromować - ale ma zawsze z tyłu głowy - że to są wypowiedzi publiczne. Na profilu Moniki Kosińskiej można również znaleźć zdjęcia przygotowanych przez nią potraw, zdjęcia z rodzinnych imprez czy fotki nabytych przez nią sukienek. "To już ekshibicjonizm" - ocenia Janusz Miedziński, szef Akcji Konin, który także jest bardzo aktywny w internecie.

    Vint Cerf, jeden z najważniejszych pracowników Google, nazywany  "internetowym ewangelistą",  na spotkaniu zorganizowanym przez Federalną Komisję Handlu pod koniec ubiegłego roku stwierdził, że "prywatność właściwie może być anomalią". Jego zdaniem - to należy zmienić. Jako przykład przytoczył sytuację, w której ktoś wcale nie chce być powiązany z jakimś zdarzeniem, ale nadgorliwy znajomy i tak umieści go na profilu i oznaczy na zdjęciu. Ile razy mieli Państwo z taką sytuacją do czynienia? Według Cerfa - "technologia, której dziś używamy, wyprzedziła naszą społeczną intuicję (.).  Trzeba więc wypracować zasady społeczne, które będą w większym stopniu szanowały prywatność użytkowników" - właśnie na społecznościowych portalach.

    Czy nadmierna szczerość na naszym prywatnym profilu w internecie może obrócić się przeciwko nam? Użytkownicy Facebooka mają wiele pytań. Okazuje się, że nawet jeśli unikamy Facebooka, ktoś może się pod nas podszyć i stworzyć nasz fałszywy profil. Ogromna część przypadków stalkingu czyli uporczywego nękania ma miejsce właśnie w internecie. Trudno tez usunąć nasze konto - można je co najwyżej wygasić.

    Jedni "na fejsie" szaleją, inni go wcale nie używają - jeszcze inni korzystają, ale świadomie zachowują daleko idącą ostrożność. Szef Akcji Konin, Janusz Miedziński uważa, że to co zamieścimy na Facebooku staje się własnością wszystkich. Może się zdarzyć, że ktoś naszej prywatności nie uszanuje - prosty przykład - nie na naszym profilu pojawia się zdjęcia, którego byśmy nie chcieli -a my jesteśmy tam oznaczeni - co wtedy?

    Skąd tak wielka popularność Facebooka? Czy wynika z chęci podtrzymania kontaktu ze znajomymi, spotykania się, rozmawiania i dzielenia się swoją prywatnością, intymnością zarezerwowaną kiedyś tylko na szeptane rozmowy przy kawie w ścisłym gronie?  Ostatnio pojawiły się badania, które zapowiadają, że popularność Facebooka będzie słabła, że użytkownicy zaczną uciekać z tego portalu i szukać portali tematycznych. Może tak będzie, może nie - internet cały czas się zmienia - i zmienia nas, ale wyraźnego odpływu użytkowników z Facebooka nie widać.

    Czy osoba publiczna może wyrażać na Facebooku prywatne poglądy? Czy przeszkadza nam obnoszenie się ze swoją prywatnością w sieci? A może właśnie "lubimy to"? Czy chronimy swoją prywatność na portalach społecznościowych? Co dzisiaj rozumiemy przez pojęcie  "moja prywatność"? A może wraz z rozwojem nowoczesnych technologii musimy pogodzić się utratą prywatności?

    Trzeba pamiętać, że Facebook to nie tylko narzędzie dla pracodawców i firm, które zajmują się rekrutacją pracowników i chętnie zaglądają na profil potencjalnego kandydata do pracy. To także miejsce, którym bardzo interesują się różnego rodzaju służby. Co prawda niektórzy uważają, że jeżeli nie robimy nic złego, to nie musimy się martwić, ale warto pamiętać, że każde nierozsądne działanie może się obrócić przeciwko nam.

    https://radiopoznan.fm/n/