Siedmiu studentów i licealistów oraz siostra zakonna i kleryk przygotowują wakacyjny wyjazd na Wschód. Nie będą jednak odpoczywać ale organizować warsztaty dla dzieci w wiosce na północnym Kazachstanie, niedaleko miasta Astana. To biedne rejony położone na stepach. Studenci byli już tam dwa lata temu, teraz jedzie ich więcej. "Na wyjazd namówił nas ksiądz Tomek, który pochodzi z diecezji kaliskiej ale od kilku lat pracuje w Kazachstanie" - mówi studentka kierunku pomoc społeczna Zuzanna Cebernik.
Dwa lata temu byli w Kamyszence - to jedna z pierwszych tzw. toczek (punktów), gdzie przymusowo osiedlano Polaków zesłanych w 1936 roku. Studenci chcą zostawić też instrumenty - okazało się, że tamtejsze dzieci są uzdolnione muzyczne. Studenci proszą o pomoc, zbierają pieniądze na warsztaty i półkolonie dla kazachskich dzieci. Datki można wpłacać przez portal "polak potrafi.pl" pod zakładką "co w trawie piszczy". Projekt zostanie ufundowany jeśli do 25 czerwca otrzyma co najmniej 6000 zł wsparcia, na razie na koncie poznaniaków są niecałe dwa tysiące.