Broń czy symbol władzy? Archeolodzy odkryli "książęcą" włócznię!
Zapytani przez naszego reportera poznaniacy różnie oceniają ten pomysł.
Tomasz Dworek z Rady Osiedla Stare Miasto zwraca uwagę, że priorytetem Zarządu Zieleni Miejskiej powinno być zadbanie o otoczenie.
Pomników nigdy za dużo
– zachwyca się jedna z poznanianek.
Pasuje w kontekście samych murów
– dodaje turysta.
Strasznie nieprzeszkadzający, czyli nie wzbudza żadnych emocji
– mówi kolejny rozmówca.
Taka forma mało atrakcyjna. Uporządkujmy „gemelę”, która jest wokół, a potem stawiajmy pomniki. Ile razy można prosić władze miasta o to, żeby naprawiły mur oporowy? No, sypie się to
– skarży się Tomasz Dworek.
Przedstawicielka Zarządu Zieleni Miejskiej zapowiedziała, że w przyszłym tygodniu odpowie na uwagi radnego.
Projektu pomnika broni natomiast jego fundator, Jacek Wojciechowski.
Niezadowoleni zawsze się znajdą. Poznań takiego pomnika potrzebuje. W wielu miastach Zachodu jest po kilka konnych pomników władców, a tylko Poznań wydaje się ubogi. Zakompleksiony moim zdaniem. Pierś do przodu – nie jesteśmy kmiotki!
– mówi fundator.
Fundator nie chciał ujawnić kosztów pomnika. W 2020 roku „Gazeta Wyborcza” informowała, że planuje przeznaczyć na ten cel około 1,5 miliona złotych.
Monument ma zostać odsłonięty do końca kwietnia.