Dyrektor szkoły podstawowej numer 5 w Poznaniu Mirosława Grzemba-Wojciehowska wyjaśnia, dlaczego jej szkoła zdecydowała się na wprowadzenie cateringu. Przede wszystkim chodziło o wymagany przepisami kosztowny remont stołówki. Poza tym okazało się, że ceny obiadów oferowanych przez firmy zewnętrzne są bardzo korzystne. Teraz cena wynosi 6,50 zł za obiad.
Wszędzie - w szkołach, przedszkolach, domach pomocy społecznej czy szpitalach przyczyny zamykania stołówek "zakładowych" są podobne - po pierwsze czekający kosztowny remont. Kolejnym powodem likwidacji kuchni były też uciążliwości i wydatki związane z etatami - nie tylko kucharek ale też innego personelu.
Radny Michał Grześ zwraca uwagę na to, co - jego zdaniem - jest najgorsze przy zamienianiu kuchni szkolnej na catering. On sam przeżył szok, gdy zobaczył jedzenie przywożone w plastikowych pojemnikach i styropianowych termosach. Plastikowych opakowań bali się też rodzice uczniów szkoły podstawowej numer 5 w Poznaniu. Ta szkoła jako jedna z pierwszych zlikwidowała kuchnię, a wprowadziła catering.
W Poznaniu cena cateringowego, dwudaniowego obiadu w przedszkolach, szkołach i szpitalach waha się od 6 do 11 złotych. Zależy to od wielkości porcji i jego zawartości kalorycznej. Radny Michał Grześ jest raczej przeciwnikiem zastępowania szkolnych kuchni cateringiem. Uważa, że takie jedzenie nie zapewnia poprawnego rozwoju człowieka, a szczególnie dzieci. Doskonałe jest za to dla osób odchudzających się.
Jedzenie w szpitalu to specyficzny przykład - mówi Piotr Kazimierczak, którego firma cateringowa przygotowuje posiłki zarówno do poznańskich szkół, jak i szpitali. Zdaniem Piotra Kazimierczaka - dyrektora zarządzającego firmą cateringową - przejście szkół na catering jest o wiele lepsze, bo teraz w końcu dzieci dostają takie jedzenie jak powinny.
W Lesznie szkolne obiady do niedawna kosztowały 6 a nawet 7 złotych. Teraz rodzice uczniów płacą za nie mniej nawet o połowę. To jest efekt ogłoszenia przetargu na przygotowywanie szkolnych obiadów. Jak stwierdza NIK w raporcie z 2007 roku "tendencja wzrostowa do zlecania kontrolowanych usług na zewnątrz ujawniła się w przypadku żywienia pacjentów (i usług pralniczych), gdyż większość szpitali publicznych - z powodu braku środków - nie była w stanie dostosować bloków żywieniowych i pralni do stanu zgodnego z rozporządzeniem w sprawie wymagań, jakim powinny odpowiadać pod względem fachowym i sanitarnym pomieszczenia i urządzenia ZOZ".
Ze 133 zbadanych szpitali ponad 47% korzystało w 2007 roku z usług firm cateringowych. Badania NIK wskazują, że w 2007 roku średni koszt całodniowego żywienia pacjenta (osobodzień) w szpitalach prowadzących samodzielnie kuchnie wynosił 12,8 zł, a w szpitalach korzystających z outsourcingu - 12 zł i 3 grosze.
Kto gotuje lepiej? Panie kucharki na miejscu? Czy jednak wyspecjalizowane firmy cateringowe? Czy takie zastępowanie się sprawdza? Ile instytucje zyskują - czyli oszczędzają zastępując własne stołówki - cateringiem? Zapraszamy do dyskusji na antenie lub w internecie.