Resort uzasadnia tę decyzję zmianą realiów i faktem, że obowiązujące przepisy pochodzą sprzed lat. Obecnie osoby z tatuażami mogą być dyskwalifikowane z powodu obawy przed zakażeniem. Gość popołudniowej rozmowy Radia Poznań, prof. Maciej Głyda, wielkopolski wojewódzki konsultant w dziedzinie transplantologii, podkreślił, że tatuaże stały się modne i ma je coraz więcej osób.
Oczywiście 20-30 lat temu był to taki margines społeczny, gdzie światełko transplantologa zawsze, że tak powiem, się zapalało, i było też określone chyba 6 miesięcy, że od wykonania tatuażu nie kwalifikowano potencjalnego dawcy i nie pobierano narządów. Natomiast oczywiście czasy się zmieniły, to jest zrozumiałe, choć zawsze i tak decyduje status wirusowy, bo to nie ulega zmianie
– wyjaśnił prof. Głyda.
Ministerstwo Zdrowia szacuje, że obecnie co dziesiąty dawca ma tatuaż. U takich osób wykonywane będą dodatkowe, tzw. testy NAT, które potwierdzą lub wykluczą obecność wirusów.
W ubiegłym roku w Polsce pobrano od zmarłych dawców prawie 2200 narządów.