Głównym bohaterem jest Jay, czarnoskóry śledczy prowadzący dochodzenie w sprawie tajemniczych morderstw białych mężczyzn. Jego spojrzenie na świat jest ironiczne i zdystansowane, co wynika z życia w społeczeństwie, które przez pokolenia dyskryminowało takich jak on. Everett mistrzowsko łączy wątki kryminalne z pytaniami o to, czy sprawiedliwość jest możliwa w kraju zbudowanym na nierówności rasowej.
Tytułowe drzewa mają w powieści znaczenie symboliczne – przypominają miejsca, w których dokonywano linczów, ale też są niemymi świadkami historii Ameryki. Everett pokazuje, że przeszłość rasizmu nie zniknęła, lecz wciąż „tkwi” w krajobrazie, pamięci i relacjach międzyludzkich.
Prosty, oszczędny język powieści sprawia, że jej przekaz jest tym bardziej przejmujący. To bardzo ważna lektura dla każdego, kto chce lepiej zrozumieć historię USA i współczesne napięcia rasowe. Everett nie moralizuje – zamiast tego zmusza czytelnika do refleksji nad tym, jak pamiętamy przemoc przeszłości i jak wpływa ona na teraźniejszość. "Drzewa" stawiają pytanie, czy Ameryka naprawdę rozliczyła się ze swojej historii, czy tylko próbowała o niej zapomnieć.