TARG ma być alternatywą dla marketów i łączyć lokalnych producentów z mieszkańcami - mówi Aleksandra Grzelka.
O to nam chodziło, żeby stworzyć miejsce, które będzie przyciągać mieszkańców Poznania i nie tylko do bardzo dobrego, ekologicznego produktu
- dodaje Aleksandra Grzelka.
- Jesteśmy producentami serów - głównie z mleka owczego.
- Mamy takie rzeczy zapomniane od dawna - kompocik jak u mamy z dyni. Mamy konfiturę a'la mango z dyni. Z ponad 15 odmian, jakie uprawiamy, tylko jedna nadaje się na taki produkt. Wszystko co tu jest na tym stole, to wcześniej w formie surowego warzywa czy owocu u nas rosło
- mówią producenci.
Dziś w pierwszym dniu działania TARG-u chętnych do zakupów nie brakowało.
- Część wystawców jest wystawcami ekologicznymi, czyli produkty nie zawierają chemii, ani żadnych konserwantów, przetworzonych rzeczy. My generalnie jesteśmy klientem świadomym, bo już od 6-7 lat nie jemy takiej konwencjonalnej żywności. Staramy się wszędzie wyszukiwać lokalnych dostawców. Większość tych ludzi, którzy tutaj są, znamy.
- Znam jakość i chyba to mnie przyciągnęło, a poza tym jestem wildzianką, więc dla mnie to jest cudo, że przyszli do mnie i cały czas tego szukam. Wolę zjeść mniej, ale lepszego
- mówią mieszkańcy.
W targu co tydzień będzie uczestniczyć ponad 20 producentów. Wiosną może ich być więcej. To hodowcy owoców i warzyw, lokalni przetwórcy mięsa i serów, a także ogrodnicy.
Dziś otwarciu TARG-u towarzyszył 9. Wildecki Bieg Śniadaniowy. Mimo deszczu chętnych do udziału nie brakowało.