Przed wejściem na salę sądową jego adwokat Paweł Nowakowski złagodził jednak żądania wobec restauratorki. - Jeśli przeprosi, to nie będziemy żądali żadnego zadośćuczynienia. To był akt dyskryminacji na co mamy dowody np. w postaci na zapisu z kamery - tłumaczy.
Do zdarzenia miało dojść w grudniu ubiegłego roku. Adam G. twierdzi, że nie wpuszczono go do lokalu właśnie z powodu pochodzenia romskiego. Restauratorka nie wypowiadała się dotychczas w tej sprawie. Wydała jedynie oświadczenie, że odmowa mogła być spowodowana brakiem miejsca lub względami bezpieczeństwa.
Ukarani zostali już ochroniarze, którzy mieli wyprosić Roma. Sąd nałożył na nich tysiąc złotych grzywny. Sprawą zajmuje się też prokuratura. Śledczy sprawdzają, czy nie doszło do naruszenia praw i wolności obywatelskich. Pozwana restauratorka Klaudia L. nie chciała rozmawiać z dziennikarzami. Jej adwokat Wojciech Wyjatek mówił, że jest niewinna. Po wyjściu z sali adwokaci obu stron nie chcieli powiedzieć, co działo się w trakcie rozprawy. Wiadomo jedynie, że sprawa została odroczona.