Geografia Wszystkich Świętych – czyli jak chowa się ludzi na krańcach świata
Chodzi o sprawę Gruzina, który uległ ciężkiemu wypadkowi na budowie świetlicy pod Raszkowem. Mężczyzna do dziś jest sparaliżowany i porusza się na wózku inwalidzkim. Dziś przed ostrowskim sądem zakończył się proces w tej sprawie.
Zdaniem prokuratury dwaj byli prezesi firmy oraz kierownik budowy nie zadbali o bezpieczeństwo pracowników i nie przeszkolili ich, czego skutkiem jest tragiczny wypadek. 30-letni Gruzin spadł z rusztowania. Do dziś porusza się na wózku - mówi prokurator Krystian Błaszczyk.
Trzeba dać jasny sygnał, że niedopuszczalnym jest takie organizowanie procesu budowlanego, takie organizowanie pracy, które naraża pracowników na wypadek i na niebezpieczeństwo doznania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, czy też utraty życia
- mówił Krystian Błaszczyk.
Prokurator domaga się także po 100 tys. złotych nawiązki od każdego z oskarżonych na rzecz pokrzywdzonego.
Oskarżeni nie przyznali się do winy. Główny oskarżony prezes firmy nie stawił się przed sądem. Obrońcy pozostałych wnieśli o uniewinnienie.
Bezpośrednią przyczyną był upadek z rusztowania, natomiast od początku procesu przejawiało się to w zeznaniach wszystkich świadków, w zeznaniach inspektora nadzoru i biegłego, że na budowie sami sobie byli winni pracownicy, którzy wykonywali prace bez jakichkolwiek elementarnych zasad bezpieczeństwa dla samych siebie
- mówi obrońca kierownika budowy mecenas Anna Przywara.
Wyrok w tej sprawie zapadnie w przyszłą środę.