Do włamania do nieczynnej fabryki lodów na poznańskiej Starołęce doszło trzy dni temu. Jak mówi oficer prasowa poznańskiej policji, mł. asp. Marta Mróz, policjanci od razu po zdarzeniu przeszukali pobliski las.
Tam policjanci z prewencji zauważyli dwie ukrywające się osoby w zaroślach. Mężczyźni zostali natychmiast wylegitymowani i szybko okazało się, że mają związek z tym przestępstwem, zresztą trudno byłoby im ukryć ten fakt, zważywszy na to, że skradzione części maszyn do produkcji lodów mieli przy sobie. Obydwaj mężczyźni zostali zatrzymani, trafili do policyjnego aresztu, a za ten czyn grozi im kara do 10 lat więzienia
- mówi mł. asp. Marta Mróz.
Sprawcy to 31-latek i 41-latek z Poznania. Wczoraj usłyszeli zarzuty kradzieży z włamaniem oraz uszkodzenia mienia. Wartość strat została oszacowana na ponad 50 tysięcy złotych.