NA ANTENIE: Magazyn Zachodni
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
 

Prezydent Poznania znów ma problem. Kilkuset pracowników urzędu domaga się podwyżek

Publikacja: 21.09.2022 g.19:12  Aktualizacja: 22.09.2022 g.11:12 Roman Wawrzyniak
Poznań
Kilkuset pracowników Urzędu Miasta Poznania pikietowało domagając się podwyżek płac. Z radnymi miejski rozmawiał o tym w "Wielkopolskim popołudniu" Roman Wawrzyniak. Zaproszenia nie przyjęli radni KO.
urząd miasta plac kolegiacki - Wojtek Wardejn - Radio Poznań
Fot. Wojtek Wardejn (Radio Poznań)

Takiej pikiety pracowników nie pamiętam - mówi Lidia Dudziak o przedwczorajszym proteście urzędników w Poznaniu. Manifestujący żądali m.in. 700-złotowej podwyżki, z wyrównaniem od stycznia.

Zdaniem radnej Prawa i Sprawiedliwości, która była gościem Wielkopolskiego Popołudnia w Radiu Poznań, należy zastanowić się nad sensownością niektórych miejskich inwestycji, żeby były pieniądze na podwyżki. "Najważniejsi są ludzie" - argumentuje Lidia Dudziak.

Może trzeba się zastanowić i w końcu zrobić reset - kto jest ważny - ludzie, czy te wszystkie inne, czasami wydumane inwestycje. Dla mnie kładka berdychowska to jest fajna rzecz, ale nie na te czasy. Tam miasto starało się o straszne pieniądze. Trzeba na to spojrzeć kompleksowo - ludzie są najważniejsi

 - mówiła Lidia Dudziak.

Także Henryk Kania z klubu Wspólny Poznań powiedział, że konieczne są zmiany w systemie płac pracowników.

Chodzi o to, aby pomyśleć o zmianie pewnej siatki płac dla tych pracowników. Nie może być tak, że od wielu lat, ta siatka płac istnieje w takim kształcie i wszystko się rozbija o ciągłe domaganie się podwyżek

 - mówił Henryk Kania.

Poniżej pełny zapis rozmowy:

Roman Wawrzyniak: Czy nieobecność radnych KO może oznaczać, że radni dystansują się od polityki własnego prezydenta? Pamiętamy konferencję, na której radni wypowiadali się w sprawie wycinki drzew - zupełnie inaczej, niż ich szef. Czy to jest nowy element układanki politycznej?

Lidia Dudziak (Prawo i Sprawiedliwość): Zapewne kilku radnych jest dziś na komisji, ci nie mogą. Ale z drugiej strony, od jakiegoś czasu widać lekki rozłam w Platformie Obywatelskiej. Swego czasu radni byli zaangażowani w Stowarzyszenie Jacka Jaśkowiaka, chodzili na spotkania, teraz się wycofują. Taka jest polityka. Opowiadają się po drugiej stronie PO - jest strona pana Tuska i strona pana Jaśkowiaka. Ta strona przy Jaśkowiaku nie krytykuje.

Henryk Kania (Wspólny Poznań): Ja nie chciałbym wchodzić w kalosze KO, zdaję sobie sprawę, że nie ma tam jednolitego działania, istnieją frakcje i tarcia, ale dlaczego odmówili dzisiaj - to ich sprawa.

Roman Wawrzyniak: To jednak nie do końca ich prywatna sprawa, bo rozmawiamy o problemie kilku tysięcy urzędników, o problemach miasta, więc radni wybrani przez mieszkańców mają też obowiązek zajęcia stanowiska.

Henryk Kania: Tak to powinno być, mówiąc o ich sprawie miałem na myśli ich uczestnictwo, a nie problemy, które dzisiaj omawiamy. To problem ponad klubowy.

Lidia Dudziak: Szkoda, że nie ma żadnego radnego z Platformy, dlatego, że chętnie byśmy porozmawiali. Nie byłam na proteście, ponieważ mieliśmy sesję Rady Miasta, ale z relacji wiemy, że pan prezydent powiedział, że rozmawia z radnymi na temat podniesienia wynagrodzeń. Ze mną nikt nie rozmawiał. Ciekawa jestem z kim rozmawiał. Chętnie byśmy się dowiedzieli, na jakim etapie są rozmowy.

Roman Wawrzyniak: A było takie spotkanie z pana klubem?

Henryk Kania: Nie. Ja zrozumiałem inaczej. To była wypowiedź jednego z uczestników, który mówił, że problem związany z rozwiązaniem spraw podwyżek należy do prezydenta i ma nadzieję, że radni to rozpatrzą. Ten problem leży po stronie władzy wykonawczej, a radni uchwalą określoną uchwałę, która podejmie ten problem w nowym budżecie.

Lidia Dudziak: Absolutnie tak to działa. My do końca nie decydujemy o tych podwyżkach, my je będziemy uchwalali w budżecie i zapewne radni nigdy nie byli przeciwni podwyżkom urzędników, którzy tak mało zarabiają, ale musi to wyjść od prezydenta. Jeżeli będzie chciał podnieść o 700 zł, jak się ludzie domagają, to my to będziemy głosować.

Roman Wawrzyniak: Ale pan radny Henryk Kania reprezentuje stare SLD, którego posłowie zorganizowali ostatnio konferencje, krytykujące działania władz Poznania i PO, a państwa klub jest taką przybudówką PO, bo głosujecie zazwyczaj ręka w rękę. Jakie będzie tutaj stanowisko w sprawie podwyżek dla pracowników?

Henryk Kania: Troszeczkę może na wyrost omówienie naszego klubu i porównanie go do klubu lewicowego. Nasz klub jest złożony z różnorodnych poglądów, ale przede wszystkim są w nim ludzie, którym zależy na dobru mieszkańców i rozwoju miasta.

Roman Wawrzyniak: Rozumiem, że tak to pojmujecie i dlatego głosujecie razem z PO?

Henryk Kania: Nie głosujemy razem. Musiałby pan sprawdzić głosowania. Głosujemy według potrzeb mieszkańców i miasta. W głosowaniu wyraża się tylko myśl - za, przeciw albo wstrzymujemy się.

Roman Wawrzyniak: Co do tego, że nie zawsze to jestem w stanie się zgodzić, ale jednak bardzo często. Przywołam coś, co swego czasu bardzo oburzyło pracowników magistratu. W 2020 roku znalazły się pieniądze dla kadry zarządzającej, na pięć stanowisk znaleziono 367 tys. zł. Pierwszy zastępca prezydenta w 2020 roku zarobił ponad 242 tys.  brutto, o 61 tys. więcej, niż w poprzednim roku. Drugi zastępca prezydenta zarobił 240 tys. i to było o 48 tys. więcej, a trzeci zastępca - 262 tys. (więcej o 45 tys.). Sekretarz miasta dostał ponad 269 tys. zł, a skarbnik miasta 324 tys. zł (obie kwoty wyższe niż rok wcześniej). Tak napisał Głos Wielkopolski. Moje pytanie, w odróżnieniu od ubiegłorocznego protestu, prezydent wyszedł do protestujących i prosto w oczy mówił, że rozumie ich żądania. Czy to nie są Himalaje hipokryzji?

Lidia Dudziak: Wynagrodzenie prezydenta i zastępców nie może być też za małe, to jest też odpowiedzialna funkcja. Jest prezydentem całego miasta, abstrahując kto to jest. To musi być godne zarabianie, ale też musi być powiązane z możliwościami i efektami pracy. Ludzie też muszą zarabiać godnie i tu jest problem. Ja pamiętam strajk, kiedy sama pomagałam urzędnikom, gdzie Solidarność i nie tylko pikietowały biuro prezydenta, siedzieli tam przez noc, domagali się większych wynagrodzeń. Nie dostali tego, co chcieli, bo pan prezydent uznał, że nie ma takich możliwości. Ta sprawa ciągnie się od wielu lat, urzędnicy, którzy są wykształceni i są fachowcami, tak mało zarabiają. Przed urzędem byli pracownicy samego urzędu, podpisów 1000, a pracowników mogło przyjść 200-300, bo tyle mogło się zwolnić, czy wziąć wolne i pikietować w imieniu kolegów.

Roman Wawrzyniak: Tylko jeśli ludzie słyszą o takich kwotach, że pieniądze się znalazły swego czasu dla zarządu miasta, a u nich brakuje kilkuset złotych to mają powody do frustracji.

Lidia Dudziak: Oczywiście, ludzie mają prawo domagać się więcej. Spółki miejskie - tam ludzie zarabiają kolosalne pieniądze, a nie wiem, czy zasługują na aż takie.

Roman Wawrzyniak: Pytanie, czy wzorem decyzji rządowych, czy też nie powinny zostać wstrzymane wypłaty premii?

Lidia Dudziak: Nie wiem, jeżeli to będzie odgórna decyzja, że będą spółki państwowe miały ograniczenia, nie wiem, czy to można zejść do samorządu, to prezydent Jaśkowiak powinien zdecydować. To sprawa bardzo poważna, nie dotyczy tylko tych ludzi, ale też MPK.

Roman Wawrzyniak: Jak spojrzymy na miasto - mamy problem z kierowcami autobusów, z komunikacją, ze złym planowaniem remontów. Być może zbyt dużo. Być może dałoby się to lepiej zaplanować? Nie widać dobrej organizacji, z czego Poznań słynął. W tym kontekście pytanie o te pieniądze dla urzędników z wysokiego szczebla jest zasadne. Jak będziecie państwo głosować, jeśli przyjdzie do głosowania?

Henryk Kania: Mogę mówić o sobie. Myślę, że klub tak postąpi. Chodzi o zmianę siatki płacowych dla pracowników, nie może być tak, że od wielu lat ciągle istnieje w takim kształcie i wszystko rozbija się o ciągłe domaganie się podwyżek. Co roku problem wraca i są problemy z przyznaniem podwyżek dla pracowników Urzędu Miasta Poznania. Jako klub chcielibyśmy, żeby władze zastanowiły się nad nową siatką płac, która uwzględni wszystkie sprawy, związane z właściwym zarobkowaniem ludzi, którzy mają wyższe wykształcenie i są kompetentni, mają przygotowanie do określonych funkcji. Doraźne próby podwyżek i ciągłe pikiety - tego nie powinno być. Mają prawo do walki o swoje finanse, ale problem powinien być załatwiony jednoznacznie, a nie przez pikiety.

Roman Wawrzyniak: Urzędnicy chcą podwyżki wynagrodzenia zasadniczego 700 zł brutto ze spłatą od stycznia tego roku i jednorazowej wypłaty 2400 zł brutto dla każdego pracownika w związku z przedłużaniem się negocjacji w zeszłym roku.

Lidia Dudziak: Takiej pikiety pracowników nie pamiętam. Były pikiety pracowników żłobków, pracowników oświaty, ale pracowników urzędników nie było. Skoro ludzie pracujący dla prezydenta wyszli na ulice to znaczy, że naprawdę mają dosyć. W jednym z wydziałów pytałam, ile przeciętnie zarabia pracownik - na rękę około 2800 zł. Co to są za pieniądze? Jak można z tego wyżyć?

Roman Wawrzyniak: Tylko z drugiej strony powinniśmy na to spojrzeć uczciwie, że kasa miejska będzie pewnie coraz mniejsza. Te pieniądze będzie trzeba zatrzymać, z jakiejś inwestycji. Pytanie, z której.

Lidia Dudziak: A może trzeba się zastanowić i zrobić taki reset - kto jest ważny w tym mieście: ludzie, czy czasami wydumane inwestycje. Dla mnie kładka berdychowska to fajna rzecz, ale nie na te czasy. Tam miasto starało się o straszne pieniądze. Ludzie są najważniejsi, tym bardziej, że dzisiaj mamy okropny czas - jest wojna, galopująca inflacja. Trzeba ludziom podać rękę i czasami zrezygnować z czegoś, na czym nam być może zależy. Jeżeli można zrezygnować, po przetargach już nie.

Roman Wawrzyniak: Szkoda, że tego nie usłyszeli radni KO, których serdecznie zapraszam do studia.

https://radiopoznan.fm/n/Ss2Kj1
KOMENTARZE 0

SERWIS INFORMACYJNY


GODZINY: 13:00 14:00 15:00 16:00 17:00

@TWITTER