NA ANTENIE: W środku dnia
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
 

„Solidarność” przeciwko polityce równości płci na UAM

Publikacja: 27.06.2022 g.20:40  Aktualizacja: 28.06.2022 g.10:27 Roman Wawrzyniak
Poznań
Chodzi o dokument o nazwie „Plan Równości Płci”. Przewiduje on stosowanie form takich jak „dziekana” zamiast „pani dziekan” czy możliwość zmiany imienia studenta na inne niż w oficjalnych dokumentach.
uam uniwersytet im adama mickiewicza rektorat - Wojtek Wardejn
Fot. Wojtek Wardejn

„Próbuje się narzucić prawo mniejszości” – twierdzi członek Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność” na UAM, prof. Grzegorz Musiał.

Czyli prawo mniejszości ma dominować nad naszym przyjętym powszechnie obowiązującym prawem. To nie tylko dotyczy Polski. Jest pęknięcie w Stanach Zjednoczonych. W całym demokratycznym zachodnim świecie mamy podział na dwie części społeczeństwa: na tą właśnie lewicę obyczajową, która próbuje nam narzucić pewne standardy zachowań krzykliwych grup, które rzekomo się tutaj chroni, kosztem dyskryminacji naszej

 - mówi prof. Musiał.

Wcześniej Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu przyjął politykę antydyskryminacyjną, której celem jest ochrona społeczności LGBT na uczelni. Zdaniem profesora Musiała uniwersytety uchwalają dokumenty o charakterze lewicowym, żeby mieć szanse na granty z Unii Europejskiej.

 

Poniżej pełny zapis rozmowy:

Roman Wawrzyniak: Senat UAM nie tak dawno przyjął uchwałę dotyczącą polityki antydyskryminacyjnej. Ale to koniec. Społeczność akademicka otrzymała do konsultacji w nadzwyczajnie krótkim czasie kolejny genderowy dokument pod tytułem: „Plan Równości Płci”. Taka jest moja ocena. „Solidarność” UAM odniosła się do treści tego dokumentu. W jaki sposób?

prof. Grzegorz Musiał: My pytamy jako komisja zakładowa „Solidarności”, w imieniu naszych członków, kto dał prawo grupie lewicy obyczajowej do organizowania życia na naszym uniwersytecie w myśl utopijnych postulatów lewicy obyczajowej. To jest dramatyczne pytanie, ponieważ my jesteśmy związani z naszym uniwersytetem stosunkiem pracy i jest to dramatyczne nadużycie, a przynajmniej rozciągnięcie praw między pracodawcą a pracownikami. My patrzymy teraz na to trochę szerzej i widzimy, że pod hasłem wymogów „donatorów grantów” unijnych, powiedzmy na przykład perspektywy Horyzont, w której stawia się jako warunek przystąpienia właśnie uchwalenia planu równości płci. Z tego punktu widzenia ja rozumiem postępowanie naszego uniwersytetu, ale nie mogę wyjść ze zdumienia widząc sposób w jaki on to robi. To nie tylko dzieje się na naszym uniwersytecie, proszę zwrócić uwagę, że prawie identyczne w treści dokumenty pojawiły się na Uniwersytecie Warszawskim i Uniwersytecie Jagiellońskim.

Czyli nie będzie można ubiegać się o niektóre granty bez przyjęcia tego typu dokumentów?

Nie mając tego planu. Od razu sobie powiedzmy, że grantodawca nie może narzucić rozwiązań sprzecznych z polskim prawem i nie może wymagać zachowań sprzecznych z polskim prawem. A tutaj wygląda jakby to robił. Według naszego rozpoznania sprawy, ubolewamy, chociaż czekamy jeszcze na wyniki dyskusji w Senacie UAM, nad tym, w jaki sposób u nas na uczelni traktuje się to nawoływanie pani rektor. Tutaj zacytuję fragment jej listu z 9 czerwca, pod którym podpisuję się obiema rękami: „Informuję ponadto, że intencją powszechnych konsultacji nad projektem było wsłuchanie się w głosy całej społeczności akademickiej, po to, by stworzyć dokument nie antagonizujący, ale integrujący nasz uniwersytet. Z tego powodu wszystkie opinie i propozycje wniesione na drodze wewnętrznych konsultacji przez społeczność UAM zostały wnikliwie przeanalizowane” i tak dalej. Rektor odnosi się w ten sposób do dokumentu, który już wydała i zaopiniował pozytywnie senat, chociaż wnosząc sporo poprawek.

Państwo piszecie o tym nowym dokumencie: „zawarte w nim regulacje służą ideom nowej utopii społecznej”. O jakiej utopii państwo mówicie?

My mówimy o tym, że próbuje się narzucić prawo mniejszości. Prawo mniejszości ma dominować nad naszym przyjętym powszechnie obowiązującym prawem. To nie tylko dotyczy Polski. Jest pęknięcie w Stanach Zjednoczonych. W całym demokratycznym zachodnim świecie mamy podział na dwie części społeczeństwa. Na tą właśnie lewicę obyczajową, która próbuje nam narzucić pewne standardy zachowań krzykliwych grup, które rzekomo się tutaj chroni, kosztem dyskryminacji naszej. Jeżeli popatrzymy na te wszystkie dokumenty, które my, jako osoby martwiące się o dobro uniwersytetu...

O dobro miejsca wolności słowa i poszanowania pracowników…

I ja dramatycznie pytam: jak mogło dojść na mojej radzie dyscyplin – to jest rada Fizyki i Astronomii – do tego, że w ogóle część kolegów odmówiła debaty na ten temat, wykluczyła te zagadnienia z debaty. W jaki sposób rozumieć więc to co napisała pani rektor. Czy koleżanki i koledzy lepiej wiedzą od pani rektor czego ona potrzebuje? To jest dramatyczne pęknięcie. Jest tutaj duże nacechowanie emocjonalne postaw.  Ale brakuje tego, co najważniejsze na uniwersytecie. Sama nazwa uniwersytetu – „idea universitas” – mówi „różnimy się w poglądach”, ale dochodzimy wszyscy do prawdy.

Państwo piszecie też w swoim oświadczeniu: „będzie testowana poprawność polityczna, czyli wymuszanie tolerancji dla zachowań odbiegających od normy”.

To niestety już się dzieje. Nawet przed uchwaleniem tychże dokumentów, dlatego, że mamy procedurę postępowania, która dotyczy próśb studentów o korektę imienia i nazwiska w systemach informatycznych UAM widocznych dla innych użytkowników. Nie można tego zmienić w oficjalnych dokumentach, jakie wykorzystuje nasz system studencki, ale można zmienić w systemach wykorzystywanych do komunikacji. Tutaj już koleżanka, kolega i kilka innych osób już miało wyraźne osoby z przełożonymi z prośbą o zastanowienie się. To już jest próba zastraszania.

Akurat mam cytat, który do tego się odnosi. Państwo piszecie tak: „również na naszej uczelni miały miejsce próby zastraszania naukowców otwarcie polemizujących z tezami radykalnej lewicy”.

Niestety tak to wygląda. Mimo że te dokumenty jeszcze się nie ukazały. Tylko polityka ukazała się na razie. Mamy plan i to jest dokument datowany znacznie wcześniej. Rzecz, która pojawiła się jeszcze 12 października 2020 roku, także to są rzeczy, które niestety są w kompetencjach uregulowań prorektorów, ale pytanie brzmi, na ile one są zgodne z polskim prawem w ogóle.

To jest dobre pytanie, na które pewnie tutaj odpowiedzi nie znajdziemy. Czytamy w państwa piśmie takie zdanie: „Zgodnie ze statutem, Senat UAM ma prawo wyrażania opinii wspólnoty uczelni we wszystkich sprawach, jednak nie wolno mu tego prawa nadużywać, a zwłaszcza stwarzać warunki do przemocy ideologicznej i dalszej antagonizacji społeczności uniwersyteckiej. Czyli państwo dostrzegacie już takie działania?

Nie wiem. Te przypadki, o których wspomniałem to zdecydowanie, natomiast to, co ja powiedziałem, że się uniemożliwia debatę, mówiąc „odłóżmy tę debatę”, sprawia, że czujemy się wprost oszukani.

Tutaj piszecie wręcz od „dyktaturze mniejszości”.

No właśnie. „Odłóżmy, przygotujemy się, i tak dalej”. Ale ja ostrzegałem, że te dokumenty ukażą się zanim zbierze się nasza rada. Usłyszałem w odpowiedzi „nic nie szkodzi”.

Państwo piszecie też, że jesteście pracownikami uczelni od wielu lat i nigdy nie daliście UAM prawa do wychowywania nas – jak piszecie –  inaczej niż jest to przyjęte. „Mówienie nam co jest dobre a co jest dobre a co złe to niewłaściwa droga do zmieniania reguł kultury i budzi złe skojarzenia z reżimem totalitarnym z przeszłości.

Wskazaliśmy bardzo dużo punktów. Nie wiem na ile zostały uwzględnione na Senacie. Bardzo dokładnie to przeanalizowaliśmy, poczynając od tendencyjnej ankiety rozesłanej w zeszłym roku, w której brakowało opcji, jakie mógłbym zaznaczyć jako człowiek wyznania katolickiego i naukowiec. Po trzecim pytaniu się poddałem. I na tej podstawie robi się analizy statystyczne i tutaj mamy analizę profesora, który wykłada na naszym uniwersytecie i który mówi, że to jest po prostu kompromitacja – taki sposób przeprowadzenia analiz tego dokumentu, nawet tendencyjnego, w ogóle nie trzyma żadnych standardów.

https://radiopoznan.fm/n/l0xEk0
KOMENTARZE 2
Piotr Pażucha
PP 28.06.2022 godz. 14:06
Brawo prof. Musiał i cała ,,Solidarność" za odwagę w jasnym postawieniu sprawy: skrajna mniejszość próbuje terroryzować normalną większość. A od tego nierządu można tylko usłyszeć dyrdymały pt. ,,nie ma zgody" - tylko że nierząd NIC NIE ROBI by bronić normalności przed dyktaturą zboczeńców seksualnych.
Jacek W.
dżon 28.06.2022 godz. 02:24
Pardon , jest pewien problem, który musi być na uczelni omówiony. Jest kobieta i mężczyzna (lub kobieta miesiączkująca i kobieta niemiesiączkująca, lub mężczyzna miesiączkujący i mężczyzna niemiesiączkujacy...), w każdym razie wg starej nomenklatury kobieta i mężczyzna- jeśli obydwoje ściągną majtki To okazuje się, że NIE JEST RÓWNO. I co teraz?

SERWIS INFORMACYJNY


GODZINY: 07:00 08:00 09:00 11:00 12:00

@TWITTER