NA ANTENIE: Art Rock - historia prawdziwa
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
 

A. Pozorski: "Śledztwo w sprawie śmierci Piotra Majchrzaka będzie miało szerszy zakres"

Publikacja: 21.09.2022 g.10:25  Aktualizacja: 21.09.2022 g.19:57 Łukasz Kaźmierczak
Poznań
Tak mówił w porannej rozmowie Radia Poznań zastępca prokuratora generalnego i dyrektor Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu Andrzej Pozorski. Jak już informowaliśmy, IPN wznowił śledztwo w sprawie pobicia 19-latka w maju 1982 roku.
andrzej pozorski - Wojtek Wardejn - Radio Poznań
Fot. Wojtek Wardejn (Radio Poznań)

"Będziemy wyjaśniać  także to, co spotkało rodzinę Piotra Majchrzaka po jego śmierci" - mówił prokurator Pozorski.

To postępowanie obejmie nie tylko wyjaśnienie okoliczności śmierci Piotra Majchrzaka, co oczywiście jest głównym wątkiem tego postępowania, ale też chcemy się zająć także utrudnianiem tego postępowania przez funkcjonariuszy SB, między innymi przez zastraszanie rodziców Piotra Majchrzaka, żeby nie dociekali, żeby nie zamierzali wyjaśniać okoliczności śmierci ich syna. Tą kwestią również chcemy się zająć, dlatego to postępowanie będzie miało szerzy zakres

 - mówił Andrzej Pozorski.

Prokurator Pozorski mówił też, że niezrozumiała jest dla niego zwłaszcza pierwsza decyzja, jaka zapadła po śmierci Piotra Majchrzaka o umorzeniu sprawy. W latach 80. możliwości techniczne i zabezpieczenie materiału dowodowego na miejscu zdarzenia były wystarczające, by wyjaśnić sprawę - dodał gość porannej rozmowy.

Wieczorem 11 maja 1982 r. poznański licealista Piotr Majchrzak został zatrzymany i dotkliwie pobity przez ZOMO. Według wersji ówczesnych władz, do incydentu doszło pod klubem nocnym W-Z i nie miał on podłoża politycznego, a kryminalne. W rezultacie pobicia 19-latek zmarł kilka dni później w szpitalu, na skutek rozległych obrażeń czaszki, nie odzyskawszy przytomności.

Śledztwo prowadzone w latach 80. umorzono "z powodu niewykrycia sprawców przestępstwa". Piotr Majchrzak został uznany za ofiarę stanu wojennego przez sejmową Nadzwyczajną Komisję do Zbadania Działalności Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.

Poniżej pełny zapis rozmowy:

Łukasz Kaźmierczak: Dziś w naszym studiu Andrzej Pozorski, zastępca prokuratora generalnego, dyrektor Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Panie prokuratorze, korzystam z pańskiej obecności w Poznaniu, wiele spraw jest tutaj niewyjaśnionych, chociażby porwanie i zabójstwo dziennikarza Jarosława Ziętary. Dużo niewyjaśnionych zbrodni ze słusznie minionego systemu i takie szczególnie ikoniczne nazwisko w naszym mieście to jest Piotr Majchrzak. Nazwisko, które ma duży ciężar gatunkowy. Pukam do wielu drzwi w tej sprawie. Czy jest szansa na to, żeby zostało wreszcie poważnie wznowione w sprawie śmierci, zamordowania poznańskiego licealisty?

Andrzej Pozorski: Mówi pan, czy będzie wznowione? One już zostało podjęte z umorzenia. W tej chwili prowadzimy postępowanie, które ma na celu wyjaśnienie okoliczności śmierci Piotra Majchrzaka. To śledztwo zostało podjęte w ramach nowego projektu, który został zapoczątkowany 14 sierpnia tego roku, kiedy w Kwidzyniu pan prezes IPN poinformował opinie publiczną, że robimy nowy projekt zatytułowany "Archiwum zbrodni". Celem tego projektu było zarówno podjęcie postępowań, które były kiedyś prowadzone, ale zostały one w różny sposób zakończone i to w latach 80. i 90., ale też i inicjowanie kolejnych postępowań.

Coś, co nie było nigdy ruszone, jak rozumiem?

Tak, co nie było nigdy wzruszone i tutaj w dużej mierze skupiliśmy się na zbrodniach lat 80. Dlaczego lata 80.? Czas popełnienia tych przestępstw z jednej strony pozwala jeszcze bardzo precyzyjnie odtworzyć tamte wydarzenia. Z drugiej strony jeszcze taką realną możliwość postawienia sprawców przed sądem, bo to nie jest zbyt odległy okres czasu. W ramach tego "Archiwum zbrodni" pierwszą sprawą, którą podjęliśmy była sprawa fizycznego i psychicznego znęcania się czy też pobicia osób internowanych, którzy byli osadzeni w ośrodku internowania w Kwidzyniu. Potem ruszyła tak naprawdę lawina postępowań, które podjęliśmy, bo podjęliśmy sprawę dotyczącą masakry lubińskiej - niezmiernie głośna sprawa, gdzie w trakcie demonstracji 31 maja 1982 roku, przepraszam na użycie sformułowania, ale funkcjonariusze ZOMO strzelali po prostu strzelali do bezbronnych, uciekających ludzi jak do zwierząt.

Trzy ofiary śmiertelne, jak dobrze pamiętam.

Trzy ofiary śmiertelne, kilkanaście osób rannych.

Granaty wrzucane do przypadkowych mieszkań.

Do przypadkowych mieszkań, granaty łzawiące, hukowe. Jeszcze jedno zdaniem powiem na tamte tej sprawy - ona jest o tyle ciekawa, że mamy zeznania świadków, byłych funkcjonariuszy operacyjnych, którzy byli wmieszani w tłum, ich celem było obserwowanie demonstrantów, analizowanie czy też zapamiętanie i zatrzymanie tych najbardziej agresywnych i jeden funkcjonariusz zeznał, że on w ogóle nie widział potrzeby użycia broni, bo ci ludzie nie atakowali tych funkcjonariuszy. Oni po prostu uciekali, strzelano do nich, strzelano do bezbronnych ludzi.

Jak w 1970 roku do ludzi idących do pracy.

To są niesamowite wrażenia, ostrzeliwano klatki, okna.

Panie prokuratorze, ale wróćmy do Poznania, do tej historii z Piotrem Majchrzakiem. Ja rozmawiałem z rodziną Piotra Majchrzaka, niedawno z Radosławem Majchrzakiem, on wymieniał nawet nazwiska tych zomowców, którzy są zamieszani, co najmniej w pobicie i oni się przyczynili do śmierci Piotra. Mogę te nazwiska wymienić: Gajda, Rutkowski, Przybyła, Moder. Wszyscy znamy te nazwiska. Do tej pory nikt z nich nie został tak naprawdę osądzony. To jest trochę pokaz tego, jak działał wymiar sprawiedliwości i w czasie komunistycznym i po 1989 roku.

Panie redaktorze, sprawa Piotra Majchrzaka to właśnie kolejna sprawa w ramach "Archiwum zbrodni". Ja miałem możliwość przeczytania tych decyzji procesowych, które zapadły w tej i chciałbym się skupić nad tą pierwszą, bo ona jest bulwersująca. Ona nie ma żadnego uzasadnienia, została napisana nie wiadomo na postawie czego, bo jak to jest, że ginie młody chłopak w centrum miasta...

Są świadkowie...

...w obecności funkcjonariuszy milicji, w obecności funkcjonariuszy WSW, są osoby bezstronne, nie mówimy o dużym obszarze, to się wszystko rozgrywa w promieniu kilkunastu, kilkudziesięciu metrów, czyli te osoby są w jednym miejscu, a prokurator wydaje decyzję, że brak jest dowodów na to, że zostało popełnione przestępstwo. Rodzi się pytanie, jak to jest? Młody człowiek ginie, a wskutek zadanego uderzenia w głowę czy też upadku na podłoże, doznaje bardzo poważnych obrażeń. Zdarzenie ma miejsce - przypomnę - 11 maja 1982 roku, a 18 maja 1982 roku ten człowiek ginie, a w listopadzie prokuratura umarza postępowanie. Decyzja jest niezrozumiała i nie mówmy, że to były lata 80. i inne były procedury postępowania, bo to jest nieprawda. W latach 80. możliwości techniczne, zabezpieczenie materiału dowodowego na miejscu zdarzenia były wystarczające i tamten materiał był wystarczający, gdy na gorąco to było robione, żeby nie było żadnych wątpliwości.

Mimo zastraszania świadków, bo przecież byli ludzie, którzy to widzieli.

Mimo zastraszania świadków. Jak jeszcze mówimy o tek decyzji, to przecież była robiona sekcja zwłok. Biegli określają różne przyczyny zgonu, ale jedna z wersji czy też jedna z przyczyn śmierci Piotra Majchrzaka jest w opinii medyka sądowego, który wskazał, że obrażenia, których doznał Piotr Majchrzak, mogą pochodzić od uderzeń zadanych pałką milicyjną, więc ta decyzja prokuratora jest zupełnie nieracjonalna.

Ale później było też śledztwo już w wolnej Polsce i ono także zostało umorzone. Znów nie ma świadków, znowu nie ma wystarczających dowodów. Tak naprawdę to był moment, kiedy można już było o tym mówić normalnie, otwartym tekstem.

Powiem tak: ten upływ czasu dla spraw, które prowadzi IPN, bo prowadzimy bardzo dużo spraw o zabójstwa, ciężkie pobicia, ten upływ czasu czasami jest korzystny dla tych postępowań i wiem to z doświadczenia. Pracuję w IPN ponad 20 lat. Kiedy były pierwsze przesłuchania osób w 2001, 2002, 2003 roku i jeżeli dotyczyło to spraw nazistowskich, to żadnego problemu nie było, ale czuło się, że w tamtym czasie ludzie jeszcze żywo pamiętali komunizm. Bali się mówię prawdę.

Jeszcze w latach 90.

Po prostu oni się bali i dziś odczytałem taki wzruszający fragment pisma procesowego, chciałbym go przytoczyć, to jest naprawdę bardzo ujmujące - rodzice Piotra Majchrzaka wyrazili nadzieję, że w wolnej Polsce dojdzie do sytuacji, że świadkowie tragicznej śmierci ich syna pozbawieni strachu przed represjami ze strony komunistycznego aparatu bezpieczeństwa, ujawnią prawdę o tym, co się wydarzyło 11 maja 1982 roku. Wczoraj była konferencja i brat zamordowanego powiedział też takie ujmujące dla mnie słowa, że rodzina nie boi się okoliczności wyjaśnienia tej sprawy, bo tak naprawdę mimo, że prokuratura wojewódzka w Poznaniu umorzyła postępowanie wobec nie wykrycia sprawców, ale ona nie ustaliła np. tego: strzał został oddany z broni takiej a takiej, w wyniku którego osoba poniosła śmierć. Natomiast nie potrafimy znaleźć osoby, która ten strzał oddała, a tak naprawdę do tej pory nikt nie wyjaśnił okoliczności śmierci w sposób bezsporny.

Tu w tym momencie ręki, która uderzyła i zadała cios.

Dokładnie, która uderzyła. Mam nadzieję, że nam się to uda.

Ale to jest zła wola czy techniczne problemy z tym? Myślę o tych poprzednich próbach wyjaśnienia tej sprawy.

Przed nami wiele czynności do przeprowadzenia. Nie powiem o nich, bo to by było ze szkodą dla tego postępowanie i chcemy właśnie wyjaśnić, dlaczego tak się stało.

Panie prokuratorze, to jeszcze podpowiem jedną rzecz, bo śmierć Piotra Majchrzaka to jest oczywiście najbardziej tragiczny wątek tej historii, ale też bardzo mrożąca krew w żyłach jest także cała otoczka towarzysząca później rodzinie Majchrzaków, dlatego, że były wizyty "smutnych panów", którzy zastraszali mamę Piotra Majchrzaka, żeby się nie interesowała tą sprawą. Jest historia braci Piotra Majchrzaka, którzy byli przez kilka lat prześladowani. Radosław Majchrzak był parokrotnie pobity do nieprzytomności. Musiał opuszczać szkoły, był relegowany. Ewidentnie to była taka działalność, która miał im uprzykrzyć życie, bo oni nie chcieli milczeć. Oni zadawali te pytania, dotyczącego tego, kto t zrobił, chcemy wyjaśnień - mówimy. Sam Radosław Majchrzak opowiadał o tym w sposób przejmujący. Tak naprawdę trochę złamano mu życie. On musiał wyjechać za granicę. Wrócił z rodziną w wolnej Polsce w 1992 roku. To też jest być może wątek do zbadania.

Oczywiście, jak najbardziej, też  możemy sobie w tym momencie zadać pytanie, dlaczego na początku lat 90., kiedy nie było przedawnienia, wtedy groźby to były normalne przestępstwa kryminalne, a prokuratura ani w latach 90. ani w 80. - bo pan mówi o faktach, które nie są żadną tajemnicą - nie starała się tych okoliczności wyjaśnić. Dlatego na wczorajszej konferencji wskazałem, że postępowanie obejmie nie tylko wyjaśnienie okoliczności śmierci Piotra Majchrzaka, co oczywiście jest głównym wątkiem tego postępowania, ale też chcemy się zająć także utrudnianiem tego postępowania przez  funkcjonariuszy SB, między innymi przez zastraszanie rodziców Piotra Majchrzaka, żeby nie dociekali, żeby nie zamierzali wyjaśniać okoliczności śmierci ich syna, tą kwestią również chcemy się zająć, dlatego to postępowanie będzie miało szerszy zakres.

Panie prokuratorze, czy dużo jest takich białych plam, bo od razu przychodzi musi do głowy sprawa śmierci dziennikarza Głosu Wielkopolskiego Wojciecha Cieślewicza, także prowadzono postępowanie w tej sprawie, nawet wskazano jednego z policjantów jako takiego, który mógł się bezpośrednio do tego przyczynić. Ostatecznie on się zasłaniał różnymi opiniami psychiatrów, przewlekał to postępowanie i koniec końców nie został osądzony. Sprawa także została umorzona.

Czy tych spraw jest dużo? Jakbyśmy się skupili tylko na tym projekcie "Archiwum Zbrodni" to tak naprawdę od dnia ogłoszenia tego projektu, to tak naprawdę nie ma dnia, żebyśmy jakiegoś wątku w jakimś zakresie nie podejmowali, bo my mówimy, że zostało podjętych 11 śledztw. To taka liczba troszeczkę zakłamana w tym sensie, że to jest więcej, bo bardzo często w jednej decyzji kryje się 15 zdarzeń.

Ludzkich historii...

Dokładnie, ludzkich historii, więc bardziej zmierzamy do wątków, bo jak mówimy o masakrze lubińskiej: trzy osoby zamordowane, kilkanaście rannych, pobicia "ścieżki zdrowia" - zakres tego postępowania jest olbrzymi. Dużo rzeczy się w tej chwili dzieje, dużo rzeczy dzieje się w komisji, bo też się wiele rzeczy zmieniło, zmieniło się orzecznictwo sądu dzięki działalności IPN. Przez wiele lat staraliśmy się przekonać Sąd Najwyższy, że zbrodnie komunistyczne okresu stanu wojennego z uwagi na charakter represji, ich rozległość, masowość, stanowią zbrodnię przeciwko ludzkości, które nie podlegają przedawnieniu. To jest sukces, bo ostatnie orzeczenia takie zapadają, Sąd Najwyższy podziela nasze stanowisko. To jest niezmiernie ważne, bo to świadczy o wadze tych postępowań, o wadze zdarzeń, które miały miejsce w latach 80.

Panie prokuraturze, czy sprawa Wojciech Cieślewicza też znajdzie się w gronie tych spraw z "Archiwum Zbrodni", które będziecie wzruszać, wznawiać, próbować wyjaśniać?

Panie redaktorze, pochylę się nad tą sprawą.

To jest dobra informacja. Czy pan jest optymistą, jeśli chodzi o te sprawy? Bo wiadomo, że pamięć bywa zawodna. Z jednej strony jest trochę mniej strachu, jeśli chodzi o tych, którzy by mogli zeznawać i być może w tej chwili się odważą. Z drugiej strony też pewne rzeczy się zacierają. Jako prokuratorzy, którzy badacie historię sprzed lat, to jest takie Archiwum X, jest szansa pańskim zdaniem, żeby rzeczywiście sprawiedliwości stało się zadość? Choćby symbolicznie, w jakikolwiek sposób.

W ostatnim okresie biorę udział w bardzo dużej liczbie konferencji, gdzie mówimy o podejmowaniu wielu spraw i powiem panu, że to jest zawsze bardzo mocno wzruszające. Wczorajsza konferencja też mnie bardzo mocno wzruszyła. Wystąpienie syna państwa Majchrzaków, który mówił, że cieszy się z naszej decyzji i dziękuje za to, a to nas tylko mobilizuje do tego, żeby jeszcze więcej tych spraw robić. Sami pokrzywdzeni dają nam paliwo do tej pracy i bardzo mnie cieszy, że brat Piotra Majchrzaka powiedział, że oni chcą, by ustalić okoliczności śmierci Piotra. On nie mówił o zemście, sprawiedliwości, by ktoś poszedł do więzienia, oni chcieliby wiedzieć, w jakich okolicznościach zmarł ich brat, a ich ojca syn.

A wierzy pan w wyrzuty sumienia sprawców, że kogoś po 40 latach ruszy sumienie i będzie chciał to zrzucić przed śmiercią? Zdarzały się w ogóle takie historie?

Losy ludzkie są niestety nieprzewidywalne. Powiem miałem taką bardzo dziwną sytuację, bardzo przykrą, ujmującą. Mówię o świadku, nie o sprawcy zdarzenia, kiedy przesłuchałem świadka. On po przesłuchaniu wyszedł i wrócił cały zapłakany. To był starszy człowiek oczywiście, bo to zdarzenia z lat 50. On mi opowiedział o swoich przeżyciach w więzieniu, których nigdy nie powie na protokół, o tym nigdy nie opowiadał swojej rodzinie, a jak usłyszałem to, co przeżył, to rzeczywiście zrozumiałem jego wielką tragedię. Wierzę w to i zrobimy wszystko, by ustalić okoliczności śmierci Piotra Majchrzaka.

https://radiopoznan.fm/n/RIZdJr
KOMENTARZE 0

SERWIS INFORMACYJNY


GODZINY: 13:00 14:00 15:00 16:00 17:00

@TWITTER