NA ANTENIE: THE SUN ALWAYS SHINES ON TV (EDIT)/A-HA
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
SŁUCHAJ RADIA ON-LINE
 

S. Jastrzębowski: "Polska powinna wiązać swój interes ze Stanami Zjednoczonymi"

Publikacja: 22.03.2022 g.11:23  Aktualizacja: 22.03.2022 g.20:10
Kraj
Sławomir Jastrzębowski - dziennikarz i literat, właściciel platformy blogowej Salon24 był gościem Porannej Rozmowy Radia Poznań.
sławomir jastrzębowski - Tytus Żmijewski - PAP
Fot. Tytus Żmijewski (PAP)

Spis treści:

    W ocenie Jastrzębowskiego były premier Donald Tusk był politycznie bardzo związany z Angelą Merkel, która jak powiedział, przez 16 lat "budowała Putina".

    Te 16 lat rządów Merkel zbudowały zabójcę, zbrodniarza wojennego, ona jest za to współodpowiedzialna. I teraz jest pytanie, czy my powinniśmy być razem z Niemcami? Czy też iść inną drogą, a jeśli inną - to jaką? Bardziej z Amerykanami - chyba tak. Okazuje się, że Joe Biden, który przylatuje do Europy, przylatuje najpierw do Warszawy, do Berlina być może w ogóle nie pojedzie. To oznacza, że Amerykanie się zorientowali, że Niemcy nie za bardzo chcą pomagać Ukrainie

     - mówił dziennikarz.

    Jastrzębowski dodał, że Polska musi mieć bardzo silną armię - taką, żeby nikt nie ośmielił się nas zaatakować. Przytoczył słowa generał Romana Polko, który powiedział, że Amerykanie powinni na terenie Polski umieścić bombę atomową, która byłaby w stanie dotrzeć do Moskwy, co skutecznie odstraszałoby Rosję.

    Poniżej pełny zapis rozmowy:

    Piotr Barełkowski: Okoliczności są smutne, wojna na Ukrainie dzieli Polaków, dzielą Polaków także medialni celebryci, Tomasz Lis widzi w propozycjach Jarosława Kaczyńskiego plan rozbioru Ukrainy, powtarza to Roman Giertych. Łukasz Warzecha proponuje wstrzymanie przyjmowania uchodźców, w obronie polskich interesów. Wierzy Pan w prawdziwą troskę o Polskę tych publicystów?

    Sławomir Jastrzębowski: W sposób średni. To są dwa różne przypadki - Tomasz Lis od dawna jest politykiem antyrządowym, przede wszystkim jeśli chodzi o Prawo i Sprawiedliwość i nie mogę znaleźć w jego publikacjach niczego, co byłoby chociaż trochę obiektywne: on po prostu uprawia zajadłą, pełną nienawiści politykę i robi to skrajnie nieobiektywny, ale jak widać ma spore grono osób popierających, ku mojemu zdziwieniu, grono, które nie widzi jego intencji. Sam Tomasz Lis pracuje w określonym środowisku, w firmie Axer Springer, bo tam wydawany jest Newsweek. Ma pewne nieszczęście Tomasz Lis, bo ujawniono, że doradcą jego szefa był Gerhard Schroeder, czyli wielki przyjaciel Putina, putinowiec, który jest odpowiedzialny za połączenie ekonomiczne i polityczne między Rosją, a Niemcami, które jest ponad głowami Europy i na jej niekorzyść. Dzięki czemu Putin mógł się zbroić i ruszył w potęgę i to jest gerhardowska piąta kolumna. Tyle jeśli chodzi o Tomasza Lisa, a jeśli chodzi o Łukasza Warzechę, bo ten przypadek jest dużo bardziej skomplikowany - ja go ceniłem i w pewnym sensie nadal go cenię, natomiast widzę przesunięcie pewnych akcentów w jego emocjach, które nie bardzo mi się podobają, nie podoba mi się też jego brak empatii, ale podoba mi się to, że my powinniśmy jednak słuchać tego, co mówi Warzecha, bo wkrótce pewnie zmierzymy się z tymi argumentami, które podaje. 2 mln uchodźców z Ukrainy przysparzają nam i będą przysparzać pewnego rodzaju problemów. Oprócz tej wielkiej dumy, bo Polacy mają prawo być dumni z tego, co zrobili - nie tylko rząd, organizacje pomocowe - ale zwykli Polacy. Tego się nie spodziewałem, ale mamy też pewnego rodzaju ograniczenia, związane z funkcjonowaniem administracji, urzędów, możemy przyjąć do domów określoną liczbę ludzi na określony czas. To wszystko jest ważne. W argumentach Łukasza Warzecha jest taka nuta na "nie". I to mi się nie podoba, to nie jest ten czas, trzeba mówić to samo, ale ubierać to w inną formę i mówić inaczej.

    Czy nie byłoby dla nas wszystkich najlepsze, żeby w tej trudnej dla Polski chwili poskromić swoje zbytnie emocje medialne, żeby zastosować być może coś w rodzaju pozytywnej w tym przypadku autocenzury, która mogłaby się przysłużyć konsolidacji społeczeństwa, bo co jest efektem takiego gadania, czasami marudzenia dziennikarzy? Może to, że rozbija się tą dobrą emocję, pozytywną jedność społeczną? Czy nie uważa Pan, że o coś takiego powinni się w Polsce dziennikarze dziś pokusić?

    Jestem absolutnie za, ale nie do końca w to wierzę, bo natury pewnych ludzi się nie zmieni. Przed napaścią na Ukrainę wydawało się, że polskie społeczeństwo jest podzielone i okazuje się, że to nieprawda, że w pewnych krytycznych sytuacjach jesteśmy zjednoczeni, niezależnie od tego, kto jakie ma barwy polityczne, więc jesteśmy zjednoczeni ponad głowami polityków i dziennikarzy.

    Może ci dziennikarze są zwyczajnie pudłem rezonansowym polityków? Z jednej strony Radosław Sikorski, były minister spraw zagranicznych krytykuje wyprawę premiera Morawieckiego i wicepremiera Kaczyńskiego na Ukrainę, mówiąc, że ta misja jest nieprzygotowana i zbędna, z drugiej strony Donald Tusk też bagatelizuje te starania rządu polskiego, wydaje się oczywiste w takiej chwili. Jest jeszcze opozycyjna Konfederacja, która wyraźnie stoi na stanowiskach prorosyjskich. Czy nie jest tak, że ci dziennikarze są po prostu funkcją polityczną lobby politycznych, które nie potrafią zachować zdrowego rozsądku i działać na rzecz jedności społecznej.

    W pewnym sensie tak, duża część dziennikarzy nie ma własnego zdania albo ma własne zdanie wynikające z poglądów politycznych i to zdanie manifestuje tak, że możliwe jest ich przypisanie do konkretnej partii. Jedna rzecz, na którą my powinniśmy pracować, czy to ludzie z prawej, czy z lewej strony, powinniśmy to wciskać w głowy widzów, słuchaczy, czytelników - gdzie jest interes Polski? Jak powinniśmy go rozumieć? Czy powinniśmy interes Polski wiązać z Donaldem Tuskiem, który jest bardzo powiązany z Niemcami? Kiedy Angela Merkel odchodziła w glorii, wszyscy bili brawo, a okazało się, że była totalną porażką, że jej polityka umożliwiła katastrofę, te jej 16 lat to był czas budowania Putina, czas budowania zabójcy i zbrodniarza wojennego, bo tak jest nazywany i ona jest za to odpowiedzialna. Pytanie, czy my powinniśmy być razem z Niemcami, czy może powinniśmy iść inną drogą - bardziej z Amerykanami? Wydaje się, że tak, Joe Biden, który przylatuje do Europy, najpierw będzie w Warszawie, do Berlina chyba w ogóle nie pojedzie. Co to oznacza? To, że Niemcy nie za bardzo chcą pomagać Ukrainie i USA zorientowały się w tym. Sama minister obrony Niemiec powiedziała, że w zasadzie skończyły się możliwości pomagania, czy wysyłania broni Ukrainie. To jest coś nieprawdopodobnego.

    Niektórzy uważają, że to żart, może warto puścić to mimo uszu.

    Nie zabrzmiało to jak żart. Widzieliśmy, jak wysłali 5 tys. hełmów i stary sprzęt - to nie zabrzmiało jak żart, więc gdzie jest interes Polski? Interes Polski z całą pewnością jest w tym, że musimy mieć bardzo silną armię, tak silną, żeby nie opłacało się nikomu nawet pomyśleć, żeby nas zaatakować. Słyszałem dziś wypowiedź gen Romana Polko, który powiedział, że Amerykanie powinni rozmieścić w Polsce broń atomową, która mogłaby dolecieć do Moskwy i to powinno skutecznie odstraszać Moskali. Myślmy o interesie Polski, on nie jest zbieżny z interesem Niemiec, ponieważ Niemcy chcą robić biznesy z bandytą, mordercą.

    Święte słowa, Pańska wypowiedź to bardzo rozsądny w efekcie prysznic. Panie Redaktorze, Polacy tkwią w bańkach informacyjnych: z jednej strony prasa lewicowo-liberalna przyprawia putinowską gębę Kaczyńskiemu, co wydaje się absurdalne, ale tak się dzieje, wbrew interesowi państwa.  Z drugiej strony jest też taka grupa polityczna, niegdyś antyszczepionkowa, która dziś zakrawa na miarę agentury, dziś jest prorosyjską, antyukraińską... Mówię o Konfederacji - Januszu Korwin-Mikke i Grzegorzu Braunie, którzy niemal wprost wypowiadają się przeciwko działaniom rządu, które dziś zmierzają do wsparcia Ukrainy, pomocy uchodźcom. Pytanie, czy jesteśmy w stanie z jednej strony wydobyć Polaków z tych toksycznych baniek informacyjnych? Czy jesteśmy w stanie poskromić niemalże agenturę albo przynajmniej pożytecznych idiotów? Nie wiem, co gorsze.

    Przywołał Pan dwa nazwiska, w mojej ocenie Janusz Korwin-Mikke jest osobą, która niezwykle szkodzi Konfederacji, Grzegorz Braun zdaje się jest emocjonalnie niezrównoważonym - te jego wypowiedzi, napaści, jego słowne filipiki. Nie jest to język parlamentarny, a sama treść - tego nie nazwałbym interesem Polski. Dziwi mnie to, ponieważ Konfederacja miała taki moment, kiedy wydawało się, że jest tam grupa dość rozsądnych ludzi, którzy myślą gospodarczo dobrze, dobrze dla małych i średnich przedsiębiorstw.

    W Konfederacji są tęż silne nurty patriotyczne - pan Winnicki czy pan Bosak. To nie są ludzie tak mocno wypowiadający się prorosyjsko, to są ludzie dialogu, w odróżnieniu od nurtu korwinistycznego, brownowskiego.

    Tak, dodałbym Mentzena i Dziambora, do ludzi, których pan wskazał. Konfederacja powinna się podzielić, powiedzieć, że polityka prorosyjska szkodzi Polsce i samemu ugrupowaniu, powinni oddzielić ziarno od plew. Podzielam Pana spostrzeżenia, Braun i Korwin-Mikke mówią rzeczy, które mogą być odbierane wprost jako trollowanie na korzyść Rosji, Putina. Te osoby powinny się zastanowić. Badania wskazują, że Konfederacja ma 4 proc. poparcia, zjechała chyba z 10 czy 12 proc. To jest skutek takich wypowiedzi. Trochę mi żal Bosaka, który budował pozycję bardzo spokojnie i racjonalnie, a nagle okazuje się, że wszystko zostało zburzone.

    Po co my o tym mówimy? Czy efektem tego rozbicia zgody Polaków, tej wrzawy, tej wojny medialnej, nie będzie ucieczka wielu z nich niebawem zagranicę, przed groźną wojny? Czy skłóceni Polacy z równą determinacją bronić kraju, jak Ukraińcy? To jest chyba kluczowe pytanie.

    Mam nadzieję, że mimo wszystko, do wojny na terenie Polski nie dojdzie. Rosjanie są bardzo wykrwawieni, mają wielkie straty, ale zakładając, że gdyby miało dojść do takiego konfliktu, myślę, że Polacy walczyliby o Polskę. Chcę tak o tym myśleć.

    Oby.

    Ale byliby i tacy, którzy by uciekali.

    https://radiopoznan.fm/n/Fmw6bp