NA ANTENIE: SWEATER WEATHER/THE NEIGHBOURHOOD
Studio nagrań Ogłoszenia BIP Cennik
 

W niedzielę początek mundialu. R. Nawrot: "Michniewicz ma trochę duszę na ramieniu"

Publikacja: 18.11.2022 g.10:53  Aktualizacja: 18.11.2022 g.19:15 Łukasz Kaźmierczak
Świat
W niedzielę w Katarze rozpoczyna się mundial - tym razem wyjątkowo mistrzostwa odbędą się jesienią. O szansach polskiej drużyny mówił w porannej rozmowie Radia Poznań Radosław Nawrot - dziennikarz Interia. pl, pisarz, obieżyświat i pasjonat futbolu.

Widziałem się z trenerem Michniewiczem podczas meczu Polska - Chile i nie ma go w tej chwili z nami, jest już w Katarze, więc widziałem - mogę to powiedzieć, że ma trochę dusze na ramieniu. Nie dziwię mu się, stres to jest ogromny być selekcjonerem reprezentacji Polski. Trener Michniewicz wie, że słaby wynik na mundialu wyrzuci go w powietrze, a dobry wynik przeniesie go do panteonu największych polskich trenerów. [Czy wyjdziemy z grupy?] Mam powiedzieć publicznie, że nie za bardzo w to wierzę? Powiem tak: nie pamiętam takiego kryzysu w meksykańskiej drużynie, jak w tym roku. To jest najsłabszy Meksyk od 1986 roku

 - mówił dziennikarz.

Reprezentacja Polski zagra w grupie C - najpierw 22 listopada zmierzy się z Meksykiem, cztery dni później z Arabią Saudyjską (26 listopada) i 30 listopada z Argentyną.

Atmosferę sportowego święta psują informacje publikowane m.in przez brytyjski dziennik Guardian o tysiącach robotników, którzy zginęli podczas budowy stadionów.

Te stadiony są zbudowane na krwi, na cierpieniu ludzi. Katar oczywiście zaprzecza tej liczbie ofiar, które podała gazeta. Guardian szacował liczbę ofiar na 6 i pół tysiąca

 - mówił gość porannej rozmowy RP.

Łukasz Kaźmierczak: W piątkowy poranek rozmawiamy już o niedzieli i rozpoczynającym się mundialu, bo z reguły mówi się o piłkarski święcie w teorii. W przypadku tegorocznego mundialu w Katarze pojawia się określenie "brudny mundial" i o tym właśnie ciemniejszym obliczu piłki nożnej będę z naszym gościem. W studiu Radosław Nawrot - dziennikarz Interia. pl, także pisarz, obieżyświat i pasjonat futbolu, co tu dużo mówić.

Radosław Nawrot: I zakochany w mundialach. Mundiale kształtowały dzieci, młodych ludzi, mnie w dzieciństwie na pewno. Ja jestem tak wychowany, że bardzo źle znoszę, kiedy ktoś myli, miesza i nazywa igrzyska olimpijskie olimpiadą. Dlaczego? Olimpiada to jest jednostka czasu, odliczało się czas, cztery lata i tak samo z mundialami, odliczałem czas mundialami.

Czyli mundial jest dla nas także jednostką czasu.

Jeden mundial czyli cztery lata, którym odmierza się po prostu życie człowieka.

W teorii czekasz na każdy mundial co cztery lata. Na ten czekasz? Czy miałeś taką myśl, że "najchętniej bym go zbojkotował"?

Jest takie wspaniałe określenie - ambiwalentne uczucia, czyli wszystko mi się miesza w głowie. W zasadzie, żeby powiedzieć ambiwalentne uczucia to by było bardziej adekwatne gdybym powiedział, że mnie za bardzo nie obchodzi, ale obchodzi mnie. To znaczy z jednej strony jestem ciekaw tego mundialu, chcę go obejrzeć, chcę go przeżyć tak, jak przeżywałem wszystkie poprzednie, bo to jest miesiąc fantastycznej historii, która potem zostaje w głowie. Nasze życie składa się z przeżywania świetnych, ciekawych, interesujących rzeczy i mundial jest ciekawą, świetną, interesującą rzeczą.

A jednocześnie mówisz o tym, że nie może być w tym przypadku atmosfery święta, ponieważ zewsząd, wszystko strasznie cuchnie i że to będzie mundial gorszy niż te w 1978 roku, kiedy chunta w Argentynie zorganizowała sobie mistrzostwa, trochę też na trupach, można powiedzieć.

Stąd ta ambiwalentność właśnie, bo ja nie potrafię odnaleźć się w tej sytuacji. Wiele rzeczy się sprzęgło równocześnie. Smród unoszący się wokół mundialu w Katarze, termin tego mundialu, czyli listopad, jak w tej chwili mamy i jeszcze mroźny, nie kojarzy się z mistrzostwami świata. Mamy pierwszy raz taką sytuację, w której mundial jest rozgrywany w takim terminie, ale jakby nie ten termin nie jest największym problemem.

To byśmy jeszcze przeżyli.

To byśmy jeszcze przeżyli, okej nie ma tego piwa, nie ma tych stref kibica takich klasycznych, nie ma tego ciepła wokół mundialu, ale to co towarzyszy Katarowi - prosty przykład - wczoraj gruchnęła plotka, najprawdopodobniej niepotwierdzona i fejkowa, że Katar kupił mecz otwarcia. Jak na to reagują ludzie? "Tak, to możliwe". Żyjemy w takich czasach.

Skoro kupił sobie mistrzostwa, wszyscy to już wiemy, bo śledztwa wykazały wręczanie łapówek.

Więc właśnie i co my mamy teraz z tym zrobić, przecież to jest na naszych oczach i uszach, dzieją się rzeczy okropne. Oprócz tego, że to jest korupcja stojąca za przyznaniem tego mundialu Katarowi, bo przecież oferta katarska była najsłabsza spośród wszystkich. Ja przypomnę, że tam były dwie oferty z Dalekiego Wschodu: Korei Południowej i Japonii, a oprócz tego były inne oferty, np. USA i katarska była najsłabsza, dostała najsłabszą ocenę, Zwróćmy uwagę, że termin tego mundialu to jest przykład na taką determinację ze strony FIFA, żeby za wszelką ten mundial był jednak w Katarze, żeby to wcisnąć. Nic za tym nie przemawiało.

No dobrze, ta korupcja to jest jeszcze mały pikuś, bo symbolem - krążą takie różnego rodzaju grafiki - jest turban ociekający krwią i jest takie słowo, które warto byłoby wyjaśnić: "kafara".

To jest w zasadzie współczesne niewolnictwo. Wielu z państwa pracuje pewnie w korporacjach i też ma czasami wrażenie, że jest uwiązanych, przywiązanych do tej pracy, że ta praca ich dominuje, że w zasadzie trochę ich niewoli, ale to jednak nie jest to o czym mówimy w przypadku Kataru. To jest podpisywanie umów czy też zawieranie kontraktów z pracownikami najemnymi, które w zasadzie odbierają wolność i mówimy najczęściej o tych ludziach biedniejszych czy wręcz biednych, ubogich krajów południowej Azji, z Indii, z Bangladeszu, Sri Lanki. Jak byłem na Sri Lance to mi znajomi Syngalezi powiedzieli, że w zasadzie na Sri Lance nie ma ani jednej rodziny, której członkowie by nie pracowali w Zatoce Perskiej i oni te nieduże pieniądze zarabiają w warunkach strasznych. Dla mnie takim szczytem tego, co się dzieje wokół Kataru było to, jak wyrzucono pracowników najemnych z ich kontenerów, żeby tam można było zrobić miejsca dla kibiców.

Teraz przed mistrzostwami.

Po prostu mdli człowieka.

Były nasz reprezentant Ebi Smolarek, syn Włodzimierza Smolarka, innego reprezentanta, swoją drogą piękna sztafeta pokoleń, mówił, że widział w jak strasznych warunkach pracują ci ludzie. Głównie mówił o Pakistańczykach, mieszkańcach Indii. Mówi, że pracuje za kilka dolarów przez cały dzień w 45-stopniowym upale i powiedział: nigdy tego nie zapomnę.

Tak, te stadiony są zbudowane na krwi, na cierpieniu tych ludzi. Katar oczywiście zaprzecza tej liczbie ofiar, które podał Guardian. Ja przypomnę, że Guardian szacował liczbę ofiar na 6 i pół tysiąca.

Niektórzy mówią o 7 i pół tysiąca.

Ale to jest zaprzeczenie tak naprawdę czysto formalne, bo Katar się broni: tak, ci ludzie stracili życie na budowach, ale nie bezpośrednio w czasie pracy. Ale w związku z nią. Jak my teraz mamy wyjść i obejrzeć te mecze i przeżywać tak, jak przeżywaliśmy mundiale w poprzednich latach. Przytoczyłeś przykład mundialu 1978 w Argentynie, to jest bardzo dobry przykład. Ja tego mundial nie pamiętam świadomie, ale on stanowił istotną część mojego życia, on się mi kojarzył z wszystkim, co najlepsze. Z wielkim triumfem Argentyny, z Kempesem, z debiutem Bońka, w ogóle świetna impreza. Tak zawsze mi się kojarzył. Po latach dopiero zaczęły wychodzić kwestie związane z chuntą, z tym, że tak naprawdę mundial 1978 w Argentynie był początkiem zmian FIFA, które doprowadziły do zjawiska, która nazywa się "sport washing", czyli oczyszczaniem reżimów, oczyszczaniem brudów światowej polityki przez sport. Tak, jak robił Hitler przed wojną w czasie igrzysk w Berlinie w 1936 roku.

Katar ma szansę się oczyścić czy to tak w tym momencie, w tym dzisiejszym świecie, przy takiej liczbie informacji, które napływają z Kataru, też świadków, którzy widzieli wiele rzeczy, to jest możliwe? Bo mówi się też o gwiazdach, które odmawiają zaśpiewania czy zagrania na ceremonii otwarcia i Katar chyba ma z tym problem i to chyba większy niż się wydawało szejkom, kiedy te koperty szły pod stołem.

Myślę, że tak. Szejk Aj-Tajwani mówił nawet, że ta krytyka Kataru go wpędziła w depresję. Ja z depresji nie żartuję. Jeżeli on choruje na depresję, to ja mu współczuję i naprawdę powinien poddać się terapii, bo to jest konieczne w przypadku tej poważnej choroby. Niemniej to niczego nie zmienia. Ta krytyka, to ostrze wymierzone w Katar - wbrew temu, co mówią szejkowie - nie ma podłoża rasistowskiego czy ksenofobicznego. Nie chodzi o to, że Katar robi mundial, że to jest kraj arabski, azjatycki, jakikolwiek, chodzi o to, że to jest kraj brudny, który robi brudny mundial i pytasz, czy Katar się na tym nie przejechał? Może troszkę tak. Żyjemy na pewno w innych czasach niż Argentyna w 1978. Dostęp do informacji jest bogatszy, działają social media, działają media wszelkiego typu, które nagłaśniają pewne sprawy, których wtedy nie nagłaśniano. Tak, że to ma pewne odbicie, ale cynizm i tak jest duży.

No tak, ale ktoś temu Katarowi te mistrzostwa przyznał. Skupmy się chwile na FIFI-ie, bo tam są ludzie, którzy chyba wiedzieli, czym jest Katar, jak wygląda rzeczywistość tamtego państwa. Jeżeli nie wiedzieli, to bardzo łatwo można było sobie to sprawdzić i zobaczyć i przede wszystkim na logikę zastanowić się, czy to jest kraj, który w ogóle powinien organizować mistrzostwa świata z racji warunków geograficznych, potencjały historycznego, piłkarskiego i możemy tak długo wymieniać.

Oczywiście, że wiedzieli, to jest świadoma decyzja podszyta pieniędzmi, które stoją za przyznaniem tej oferty. Katar wygrał walkę - nie wiem, czy można użyć słowa wygrał, ale powiedzmy, ze wygrał walkę o mundial 2022 z USA. Wszyscy pamiętamy minę Bila Clintona, który był wtedy szefem honorowym komitetu organizacyjnego amerykańskiej oferty, jak to zobaczył. Stany Zjednoczone będą organizowały mundial za cztery lata, ale ten przegrały. To też o czymś świadczy. To też świadczy jak jaka była siła Kataru w "przekonywaniu" członków FIFA. W tej chwili jest taki dokument dostępny, możemy go obejrzeć - "Tajemnice FIFA" i to jest dokument pokazujący dosyć dobrze kulisy przyznania tych mistrzostw Katarowi. Przy czym on skręca w pewną niebezpieczną ścieżkę, on pokazuje, że teraz w FIFA jest już inaczej. Teraz jak już nie ma Seppa Blattera, jak już nie ma tych wszystkich ludzi, to jest inaczej.

Jest Gianni Infantino.

Jest Gianni Infantino, którego pomysły czasami potrafią człowieka przerazić. Jeżeli mówi, że chce organizować mundial co dwa lata, to będzie lepsze dla tych biedniejszych krajów i uchodźców, to ja nie ma pojęcia co on plecie.

A sądzisz o tym jego apelu, żeby się teraz skupić na futbolu i nie pozwolić, by "piłka była wciągana w jakąkolwiek ideologiczną czy polityczną bitwę, jak istnieje" i oczywiście najlepiej zawieśmy wojnę, która się toczy na Ukrainie i to wszystko odłóżmy na bok, bo są mistrzostwa.

W serialu Alternatywy 4 Janusz Gajos kreuje postać Jana Winnickiego, który na wieść o tym, że są problemy z ociepleniem, mówi: tak nie może być, ludzie weźmy się do roboty. Giani Infantino jest Janem Winnickim , on coś takiego mówi: zróbcie coś, do diabła jest mundial i przejdźmy dalej.

Przecież to jest człowiek, od którego tak naprawdę zależy dobrostan piłki nożnej na całym świecie, ale żeby mundial był mundialem.

Niech przede wszystkim najpierw zadba o swoje podwórku, umówmy się. Z całym szacunkiem dla Gianiego Infantino nie on będzie nam mówił na czym mamy się skupić w czasie mundialu. Każdy skupi się na tym, co jest istotne, a tak mówiąc jeszcze mocniej, stwierdzenie "skupmy się na piłce i nie mieszajmy się jej polityką", to w tłumaczeniu na język polski oznacza nie zwracajmy uwagi na to, co się dzieje.

To aż dziw, że Rosja jest wykluczona, bo myślę, że najchętniej by jej nie wykluczali, zgodnie z tą logiką, nie wykluczaliby Zbornej.

Ale oczywiście, że tak. Ile my musieliśmy stoczyć bojów, o to, żeby Rosja w ogóle została wykluczona z barażów i tu te pewnego rodzaju postawa polskiego futbolu się do tego przyczyniła, bo przypomnę, że to Polska i PZPN były tą stroną, która powiedziała, że nie ma mowy, żebyśmy ten mecz zagrali. Nawet jeżeli my nie pojedziemy na mundial, nie zagramy. Nawiasem mówiąc Rosja została wykluczona z eliminacji słusznie, bo wiemy, co robi, ale 26 listopada zagramy z Arabią Saudyjską, która toczy brutalną wojnę w Jemenie.

I ona nie została wykluczona.

Jak jest różnica? Taka, że Jemen jest trochę dalej niż Ukraina. W gruncie rzeczy hasło: nie mieszajmy sportu z polityką już dawno jest skompromitowane, a ten wspomniany przez nas baraż, z którego Polska zrezygnowała, jest świetnym na to przykładem, bo sport nie jest w bańce, nie jest oderwany od rzeczywistości. Jak można nie mieszać sportu z polityką, skoro polityka miesza się do wszystkiego. Kolejny cytat filmowy z filmu Vabank 2: nie interesuję się polityką, ale polityka interesuje się panem i polityka interesuje się sportem.

Rozmawiamy już tyle czasu i nie powiedzieliśmy ani razu o tej sportowej części mundialu, to może na koniec takie jedno takie zdanie realne, twoje spojrzenie na polską reprezentację, na szanse drużyny Michniewicza. W ogóle wyjdziemy z grupy? Czy znowu będzie ta nieśmiertelna triada?

Widziałem się z trenerem Michniewiczem podczas meczu Polska - Chile i nie ma go w tej chwili z nami, jest już w Katarze, więc widziałem - mogę to powiedzieć, że ma trochę dusze na ramieniu. Nie dziwię mu się, stres to jest ogromny być selekcjonerem reprezentacji Polski. Trener Michniewicz wie, że słaby wynik na mundialu wyrzuci go w powietrze, a dobry wynik przeniesie go do panteonu największych polskich trenerów.

Wyjdziemy z grupy?

Mam powiedzieć publicznie, że nie za bardzo w to wierzę? Powiem tak: ja od ponad 35 lat kibicuję reprezentacji Meksyku, jest mi bardzo bliska. Nie pamiętam takiego kryzysu w meksykańskiej drużynie, jak w tym roku. To jest najsłabszy Meksyk od 1986 roku.

W tym upatrujemy naszej szansy, chociaż bramkarza mają teraz wyższego.

Mają świetnego bramkarza - człowiek, który jest mózgiem zespołu, kapitanem i dobrą duszą tego zespołu, ale to nie znaczy, że Meksyk będzie łatwy do pokonania.

To jeżeli nie Meksyk, to liczę, że Arabia też będzie zespołem słabszym.

A jeszcze jest Argentyna.

Ale z tymi najlepszymi tak, jak pokazały ostatnie mistrzostwa Europy, całkiem nieźle nam wychodzi, o dziwo. Oby tak było, a ja liczę na to, że może się powtórzy Hiszpania z 1982 roku.

Tamte czasy, dawne czasy - w ostatnich latach o powtórzenie Hiszpanii jest bardzo trudno. I mimo wszystko ciekawego, dobrego turnieju.

Tego państwu życzymy.

https://radiopoznan.fm/n/MWCsMH
KOMENTARZE 0

SERWIS INFORMACYJNY


GODZINY: 11:00 12:00 13:00 14:00 16:00

@TWITTER