Czy kamery miejskiego monitoringu zniechęcą do libacji na wyremontowanym skwerze w Poznaniu?

Niewiele wiemy kto gra ciekawą muzykę tuż za naszymi granicami. Jeśli już trafi się płyta wydana u naszych sąsiadów, wyskakuje kolejny problem. Często sprawiają kłopot nazwy zespołów, nawet te angielskie. Skoro muzyki naszych sąsiadów nie słychać w radiu, jak wypowiedzieć tę czy inną nazwę kapeli? Pierwszy z brzegu przykład: rockowa kapela z Sacramento. Nie sięgajmy jednak tak daleko. W przypadku kapeli ZVA 12-28 trzeba zagłębić się w nazwy liczebników w języku słowackim. Fani kapeli już to przerobili, ponieważ mieli aż 35 lat na poznanie grupy, polubienie jej muzyki i zgromadzenie stosunkowo skromnej jak na tak długi staż dyskografii.
Zespół z miasta Zvolen od początku prowadzi wokalista i gitarzysta Norbert Červenák. Jest nie tylko założycielem formacji, lecz kompozytorem i autorem tekstów. Gdyby nie język w którym śpiewa, można by pomyśleć, że to nieodżałowany angielski artysta Alexis Korner ze słynną orkiestrą CCS. To pozytywne wrażenie sprawiają już w pierwszych taktach utworu „Medveď”, mocne riffy sekcji dętej i niski, chropawy głos lidera.
Płyta zatytułowana „Mňa Nič Nebolí, Iba Keď Hrám” składa się z 13 utworów, które zdecydowanie lokalizują stylistykę zespołu. To całkowicie własna, oryginalna twórczość muzyków, wyzwolona z ram bluesowej formy. W muzyce znaleźć można zarówno bluesową linię basu, ciekawe rozwiązania harmoniczne, jak i jazzową improwizację. Sekcja dęta złożona z dwóch saksofonów, trąbki i puzonu, odgrywa znaczącą rolę w poszczególnych utworach. Ciekawe są zestawienia bloków akordów dęciaków z solowymi dopowiedzeniami, a czasem dłuższymi wejściami pojedynczego instrumentu.
W tych świetnie zaaranżowanych i wykonywanych strukturach, ważną rolę odgrywa gra lidera na gitarze. Nie jest to jednak schematyczne produkowanie solowych partii, lecz zgrabne spinanie podziałów rytmicznych lub efektowne wykończenie frazy. Muzycy zespołu lubią podkreślać refreny męskimi chórkami, co nadaje utworom koncertowego charakteru. Warto zwrócić uwagę na dużą ekspresję wokalu lidera, która dodaje dramatyzmu, poszarpanej rytmicznie muzyce. Z dużej kolekcji nagrań wybijają się „Pivko”, „Mávam” i „A tak to je”. Bardzo dobra płyta dla tych, którzy szukają bardziej wyrafinowanej muzyki z bluesowym fundamentem.