Piekło wyborcze czy ciekawy rok?
Jak tłumaczy dyrektor Jacek Frąckowiak, szpital musi się dostosować do tegorocznego kontraktu. A ten jest o dwa miliony mniejszy niż przed rokiem. Dlatego - obok zwolnień - oszczędności ma przynieść łączenie oddziałów: ginekologicznego z położniczym i otolaryngologicznego z chirurgicznym. W niektórych miejscach w szpitalu jest też przerost zatrudnienia, tam także dyrektor chce szukać oszczędności.
W tym roku szpital będzie inwestował w systemy informatyczne, które ułatwiają archiwizację. To w przyszłości może doprowadzić do kolejnych zwolnień - tym razem w administracji.
Dodatkowym powodem do zmartwień jest dla dyrekcji szpitala rozbudowa placówki. Po to aby szpital po 2016 roku mógł uzyskać dalsze kontrakty z NFZ-em musi mieć nowe skrzydło z salami o lepszym standardzie. Nowe skrzydło w stanie surowym już stoi, ale nowy dyrektor nie chce go kończyć, bo według nadzoru budowlanego ustarki są tak duże, że nie opłaca się ich usuwać. Na tę inwestycję, z powodu błędów w budowie, szpital stracił 16 mln zł unijnej dotacji. Wobec tego mniejszy budynek ma być stawiany obok szpitala - już od marca za pieniądze z kasy powiatu gnieźnieńskiego.